UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, dw.com

Po takim czymś licząca czterdzieści lat znajomość Lecha Wałęsy z Mieczysławem Wachowskim z pewnością dobiegnie końca. Wychodzą bowiem na jaw szemrane działania Wachowskiego, który podczas prezesowania instytucji i fundacji Wałęsy doszczętnie ogołocił jej konta.

Wachowski stał przez kilka lat za sterami zarówno Instytutu Lecha Wałęsy, jak i Fundacji Lecha Wałęsy. Wszystko dzięki długiej znajomości z byłym prezydentem, która trwała blisko 40 lat. Współpraca obu panów zakończyła się właśnie z hukiem, bo jak się okazuje – Wachowski nie miał oporów, by sięgać po pieniądze obu organizacji.

Chociaż były przyjaciel Wałęsy prezesował za darmo, miał wypłacać sobie spore nagrody. Nie krępował się też w wypłacaniu potężnych pensji i premii dla pracowników, których masowo zatrudniał, choć interes szedł coraz gorzej. Zdawał się nie zauważać też, że finansowo obie organizacje lecą na łeb na szyję i dalej drenował ich konta, z których ubywały kolejne miliony. Tylko w 2015 roku na pensje wydał 500 tys. złotych.

Działania Wachowskiego ujawnił jego następca na stanowisku szefa, były prezes TK – Jerzy Stępień. Ten doznał potężnego szoku, kiedy okazało się, że z niemałej fortuny, którą instytut i fundacja miały na kontach zostało… 107 złotych.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również