UDOSTĘPNIJ

Nigdzie nie da się przeczytać rzetelnego artykułu analizującego obecną sytuację KNP. Komentatorzy mainstreamowi wyciągają wyrwane z kontekstu wypowiedzi i postulaty, a ich jedynym celem jest zdyskredytowanie tej partii. Z kolei korwiniści – piszący po portalach uprawiają propagandówkę, co zrozumiałe jeśli jednocześnie są członkami partii ? ale nie dokonują obiektywnej wiwisekcji, tylko promują marsze, happeningi itd. niechętnie wspominając o błędach wizerunkowych. Nie przynależę do żadnej partii, ale z pozycji obserwatora dobrze życzącego temu ugrupowaniu wolnościowemu zaprezentuję ocenę jej działalności, miejscami być może bolesną, ale cóż ?Korwin przyjacielem, ale jeszcze większą przyjaciółką prawda?.

W tym tekście nie będę rozwodził się na temat słuszności, bądź niesłuszności postulatów KNP, zamierzam skomentować poczynania partii w sferze agitacyjno-promocyjnej, czyli w kontekście rzemiosła przekonywania do siebie elektoratu. W ostatnim czasie dało się odczuć trzy wyraźne tąpnięcia w poparciu dla KNP, które związane są kolejno z: epicentrum eurokampanii, aferą pluskwową, efektem Tuska i premierki Kopacz.

Paradoksalnie dla eurosceptycznej partii kampania przed wyborami do PE była najłatwiejszą z wszystkich możliwych. Podczas gdy PiS, PO, PSL, SLD,TREP wykłócały się kto więcej w tej Unii załatwi dla Polski, KNP zdecydowanie obnażał absurdy całej instytucji ? co prawda pętali się tam Korwinowi pod nogami uciekinierzy z PiSu, którzy próbowali grać na dwa fronty: z jednej strony trochę obiecać, z drugiej co nie co skrytykować ? ostatecznie zostali wdeptani w ziemię, ale kilka procent uszczknęli. Sondaże wskazywały, że eurosceptyczny elektorat, to bardzo niewielka grupa społeczna, jednakże mocno zmobilizowana. W przeciwieństwie do tych co byli za utrzymaniem ?status quo? – ich obojętność spowodowała niską frekwencję i szansę dla przeciwników Unii.

Punktem zaczepienia w tej kampanii były niedorzeczne posunięcia Unii Europejkskiej: absurdalne regulacje, zakazy, narzucanie prawa europejskiego Polsce, kretyńskie dyrektywy i marnotrawstwo grubych miliardów na walkę z wyimaginowanym globalnym ociepleniem. Korwin uzbrojony w arsenał argumentów wytoczył wojnę Brukselce. Z punktu widzenia agitacji kampania była przeprowadzona genialnie. Mikke krzyczał, że w Brukseli siedzą złodzieje, idioci i oszuści, a on zrobi tam burdel, wytarza ich w smole i w pierzu, a na koniec zaskarży w prokuraturze europejskiej. Był metaforyczną bombą, która miała wysadzić w powietrze koryto wraz z przyspawanymi do niego ryjami. I to się ludziom podobało, że wreszcie ktoś uczciwy i waleczny chce zrobić porządek z tłustymi misiami. Do tego ?show? w internecie: na każdym portalu korwiniści! Ta kampania była genialna.

Potem nastąpiło 2 tąpnięcie ? afera pluskwowa. I było jeszcze lepiej. Ludzie przekonali się jak władza się z nich śmieje, traktuje jak durniów i na co idą pieniądze z ich podatków ? na drogie restauracje. No to KNP w sondażach zaczął przekraczać dwucyfrowy wynik ? bo jednak ten Korwin miał racje ? Polską rządzi mafia. No i to by było na tyle tego dobrego. Chwilę tylko cieszono się, że Nowa Prawica jest trzecią siła polityczną i goni PO. Fala buntu społecznego, zaczęła odpływać.

Trzecie tąpnięcie ustawiło Kongres Nowej Prawicy w sytuacji obecnej. Donald został ?królem? Europy, premierka Kopacz naobiecywała w expose, ludzie uwierzyli, zmieniły się twarze w rządzie ? między innymi odszedł skompromitowany Sienkiewicz, więc kto by pamiętał o aferze, skoro aferałów już nie ma na świeczniku. Teraz w rządzie są osoby które na pewno chcą dobrze dla Polski.

No i kampania samorządowa, najtrudniejsza dla KNP ze wszystkich. Jedynym punktem zaczepienia jest zadłużenie miast. Czyli sprawa, którą społeczeństwo bagatelizuje. Zaznaczę jednak, że w ogóle dla opozycji te wybory są nie do wygrania. Opiszę jak ją widzę na przykładzie Lublina, bo tutaj mieszkam i mam jako takie rozeznanie. Otóż obecnie rządzi prezydent Krzysztof Żuk z PO, którym ludzie są do tego stopnia zachwyceni, że jeśli ktoś na lokalnych portalach (a nawet na stronie fanowskiej KNP – Lubelskie) napisze, iż uważa go za kiepskiego prezydenta to mieszkańcy bronią swojego włodarza i to nie są trolle tylko autentyczni przypadkowi Lublinianie. Nieprzypadkowo właśnie teraz oddawane są do użytku wszelkie inwestycje i to dofinansowane z UE. Ostatnio otworzono błyskawicznie wybudowany, nowoczesny stadion na 15tys. Widzów ?Arenę Lublin?, z której ludzie są dumni. Stoi obok starego stadionu, na którym odbywają się mecze żużlowe. Lublin ma też od niedawna swoje upragnione lotnisko. Oddawane są do użytku zmodernizowane drogi. Przecinane wstęgi. Zrealizowano projekt ?rower miejski? – w wielu miejscach miasta są stojaki z rowerami i co mnie dziwi ludzie wypożyczają rowery na potęgę. No więc jak ktoś kto mówi o zadłużeniu i budowach na kredyt ma przekonać zachwyconych mieszkańców, że kiedyś trzeba będzie spłacić długi? Zadłużenie Lublina wzrasta rokrocznie o około 100mln zł, ale mieszkańcy i tak krzyczą, że to dwukrotnie mniej niż za kadencji poprzednika Krzysztofa Żuka. Także jest super.

Moja opinia jest taka, że KNP w samorządach nic nie ugra, bo nie ma możliwości przecinania wstąg. A działacze, którzy zapuścili korzenie na stołkach mają komfort budowania na kredyt bez konsekwencji dla nich i jeszcze dostają dofinansowania z eurokołchozu. Ludzie wolą się bawić na stadionie miejskim, niż słuchać wolnościowców, którzy krzyczą: dość życia na kredyt! Niestety.

Jeszcze żeby było ciekawiej w Lublinie na prezydenta miasta obok Krzysztofa Żuka startuje jego współpracownik, który wychwala Żuka i nawołuje by właśnie na niego głosować bo miasto za jego rządów rozkwita. A w mediach nic się nie mówi o tej kuriozalnej sytuacji. Do tego TOK FM i ?Wyborcza? organizują debaty na prezydentów miast nie zapraszając na nie przedstawicieli KNP i RN. Teoretycznie wolnościowi kandydaci mogą pokrzyczeć o cenzurze w mediach, ale czy ludzi którzy całymi dniami siedzą w robocie obchodzi walka o takie ideały jak brak cenzury? Gdzie tam, lepiej w wolnych chwilach pojeździć rowerem miejskim!

A teraz wkładam kij w mrowisko. Kongres Nowej Prawicy to partia leśnych dziadków, którzy zapewnili sobie synekurki w Brukselce i w ten sposób są takimi samymi darmozjadami jak reszta klasy politycznej. Tak widzi tę partie przeciętny Kowalski, który polityką interesuje się od wielkiego dzwonu ? czyli zdecydowana większość Polaków. Mają w głowie, że partia Korwina wprowadziła kilku unioposłów do tej Unii, bo było o tym przez chwilę głośno, mieli walczyć o ideały, obnażać absurdy, robić zadymę, a oczywiście nie robią nic tylko pasą się na grubych europensyjkach.

W partii Mikkego są ludzie bezideowi, bez serca do walki. Sforsowanie progu wyborczego w wyborach do PE było hitem ? jacyś przebojowi, zbuntowani, waleczni ludzie z jakiejś wolnościowej partii pojechali walczyć o normalność w sam środek postępowej, lewackiej pepiniery i pewno zrobią niezły szum. Jakże srogo się wyborcy zawiedli, gdy okazało się, że ci unioposłowie Nowej Prawicy ani nie są przebojowi, ani zbuntowani, a już na pewno nie waleczni. Czy ktoś słyszał jakiś zdecydowany głos Stanisława Żółtka, Michała Marusika, czy Jarosława Iwaszkiewicza?! Nie. Partia która walczy o zmianę sposobu myślenia i mówienia ludzi nastawiając ich na najlepsze wartości cywilizacji białego człowieka powinna z miejsc biorących wpuścić do Eurokołchozu czterech harcowników, którzy będą dawać przykład jak należy walczyć o ideały. A tymczasem poza Korwinem mamy nie trzech muszkieterów, a trzech mułowatych karierowiczów, którzy zniknęli w czelusciach eurosadyby.

Małym plusikiem jest, że z tej czteroosobowej zgrajki po zdobyciu intratnej posadki nie zeszmacił się Korwin i nadal można stawiać go za wzór ideowca i ideologa. Bo już jako unioposeł dał po pysku Boniemu, z mównicy PE Murzynów nazywa Murzynami, a gdy Schultz domaga się przeprosin za takie niepoprawne politycznie wypowiedzi grożąc karami, Mikke się nie ugina. I właśnie za ideowość zabrano mu parę ładnych dniówek. Ośmiesza powagę instytucji zasypiając w trakcie bełkotliwych przemówień unioelit. Tłumaczenie, że te, a nie inne osoby dostały miejsca biorące za zasługi dla partii do mnie nie przemawia. To że bliskie mi są ideały KNP, nawet w jednym procencie nie zawdzięczam CEPom: Żółtkowi, Marusikowi, Iwaszkiewiczowi, choć ten ostatni przynajmniej czasem wrzuci jakieś video z komentarzem co tam robi w tej Unii. Kiedyś natknąłem się na jakiś kontrowersyjny wyskok Korwin-Mikkego, zafascynował mnie, zacząłem czytać jego felietony, książki i dzięki temu teraz wiem co nieco o cybernetyce, gospodarce itd.

Zdecydowanie KNP przygasa. Był moment, że sondaże dawały i 10% teraz już w niektórych jest 3%. Realnie i tak nadal jest nad progiem, bo trzeba odjąć niezdecydowanych i dodać trochę popularności w okresie kampanii, gdyż poza kampanią tylko mainstreamowe partie są pokazywane w mediach. Do niedawna poza mediami społecznościowymi wizerunek partii ciągnął tylko Korwin-Mikke, na szczęście pojawił się Przemysław Wipler, który w kontekście bojkotu medialnego JKMa, w sferze agitacyjnej jest nieoceniony.

Mimo powyższych zarzutów, KNP to partia ludzi młodych i niech wybrane przez nich nowe władzy partii będą asumptem do odrodzenia wizerunku ugrupowania (niczym feniks z popiołu) jako: młodzi, waleczni, zbuntowani ideowcy. I cieszy mnie, że dostrzeżono tytaniczną pracę dla promocji partii jaką dzień w dzień wykonuje poseł Wipler, którego mianowano na wiceszefa ugrupowania. Konferencje w sejmie, objeżdżanie całej Polski, ale też odwiedzał Polonię zagranicą, mocne występy we wszelkich możliwych telewizach (szczególnie jak tuż przed wprowadzeniem ciszy wyborczej w studio TVN24 pokazał symboliczną czerwoną kartkę feministce Szczukównie i obiektywnej dziennikarce Olejnikównie), nawet u redaktora Lisa i w TVNie! To jest człowiek z instynktem politycznym, przy tym złotousty i z charyzmą. Życzyłbym sobie więcej takich wojowników w partii której celem jest walka o wartości, ideały i na końcu przywrócenie normalności. Bez takich ludzi Kongres Nowej Prawicy poza mediami społecznościowymi przestałby istnieć!

11 KOMENTARZY

  1. Zgadzam się z tym tekstem całkowicie. I fakt Wipler to była świetna inwestycja, aż dziw bierze jaki na początku był szum z jego powodu, teraz dobrze wykonywaną robotą już chyba odzyskał wiarę jego początkowych przeciwników, choć nadal się trafiają wzmianki o akcji z policjantami czy "obrzyganej" podkoszulce., ale to raczej już kompletni przeciwnicy całej partii, a nie tylko Wiplera. Cieszę sie też, że doceniono Berkowicza, ten facet ma naprawdę spory potencjał.

  2. Zgadzam się z tym tekstem całkowicie. I fakt Wipler to była świetna inwestycja, aż dziw bierze jaki na początku był szum z jego powodu, teraz dobrze wykonywaną robotą już chyba odzyskał wiarę jego początkowych przeciwników, choć nadal się trafiają wzmianki o akcji z policjantami czy "obrzyganej" podkoszulce., ale to raczej już kompletni przeciwnicy całej partii, a nie tylko Wiplera. Cieszę sie też, że doceniono Berkowicza, ten facet ma naprawdę spory potencjał.

  3. Jak słusznie zauważyłeś Dominiku, partia JKM przygasa i w Polsce słychać jeszcze o niej medialnie, dzięki takim zapaleńcom jak Wipler. Zapewne doskonale o tym wiesz i być może z braku miejsca o tym nie wspomniałeś, ale wybory do PE są w ogóle cyrkiem na czterech kółkach, do których JKM nie przywiązywał innej uwagi, poza zyskaniem rozgłosu i szansy na zarobienie pieniędzy dla własnej politycznej działalności. I są tam lesne dziadki, bo wszedzie one są. Niestety, taka jest rzeczywistość polityczna. W każdej partii tak się dzieje i KNP to w żaden sposób nie omija, bo tam gdzie idzie o władzę, tam zawsze znajdzie się jeden wichrzyciel (lub więcej) chcący swego dobra nawet wtedy, gdy inni zacharowują się jak woły w tym przypadku dla liberalnych ideałów (JKM i Wipler). Ale nie zgodze się co do tych 3%, zmanipulowanych i wręcz śmiesznych (raczej między 5-7%). Kiedy JKM startował do wyborów prezydenckich w 2010 i byl wciąż jeszcze postrzegany głównie jako "krzykacz" miał około 2,4%. Jednak teraz, choćby nie wiem co, sytuacja się zmieniła.

  4. Przeceniają Wiplera. Owszem, jest to całkiem znaczna podpora KNP ale nie jest też tak, że bez Wiplera partia by padła. Zanim Wipler wstąpił do KNP to partia już przekraczała w sondażach próg wyborczy i to bez Wiplera. Jest w KNP wielu ludzi na poziomie, którzy naprawdę mają głowę na karku i stanowią godne zastępstwo dla Korwina w różnego rodzaju politycznych wydarzeniach. Np. Artur Dziambor – w mediach i polemice wypada zawsze znakomicie :). Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że lepiej od prezesa. Tacy ludzie jak Dziambor wysyłani częściej do mediów mogą z większa łatwością przyciągnąć osoby niezdecydowane gdyż są znacznie mniej kontrowersyjni niż sam JKM.

  5. zgadzam sie z artykulem bo rowniez zauwazylem ze marusik zoltek i iwaszkiewicz poza wystepowaniem na blogu korwin-mikkego nie udzielaja sie widocznie nawet dla takiego zapalenca obserwujacego ruchy KNP jak ja ;)
    Ale…. naprawde? sugerowac sie smiesznym CBOS'em itp. sondazowniami? no ja wiem cos trzeba analizowac ale pasuje patrzyc troche na te sondazyki z przymrozeniem oka przeciez wiemy ze to jest baaardzo powiazane z instytucjami zlecajacymi im te ankiety a sa to media ktore jak wlasnie napisales baardzo nie przychylne KNP.

  6. zgadzam sie z artykulem bo rowniez zauwazylem ze marusik zoltek i iwaszkiewicz poza wystepowaniem na blogu korwin-mikkego nie udzielaja sie widocznie nawet dla takiego zapalenca obserwujacego ruchy KNP jak ja ;)
    Ale…. naprawde? sugerowac sie smiesznym CBOS'em itp. sondazowniami? no ja wiem cos trzeba analizowac ale pasuje patrzyc troche na te sondazyki z przymrozeniem oka przeciez wiemy ze to jest baaardzo powiazane z instytucjami zlecajacymi im te ankiety a sa to media ktore jak wlasnie napisales baardzo nie przychylne KNP.

  7. Oczywiście, że CBOS nie jest dla mnie wyrocznią, wszak głównym nadzorującym tę sondażownię jest pani premierka, niebezpartyjna przecież. Acz gołym okiem widać spadek aktywności unioposłów KNP, którzy powinni być na świeczniku. Wiem, że przedstawiciele innych partyj robią jeszcze mniej, ale jednak od ideowców wymagam więcej.

  8. Oczywiście, że CBOS nie jest dla mnie wyrocznią, wszak głównym nadzorującym tę sondażownię jest pani premierka, niebezpartyjna przecież. Acz gołym okiem widać spadek aktywności unioposłów KNP, którzy powinni być na świeczniku. Wiem, że przedstawiciele innych partyj robią jeszcze mniej, ale jednak od ideowców wymagam więcej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ