UDOSTĘPNIJ
źródło: publicdomainpictures.com, pixabay.com

O niespokojnej nocy mogą mówić mieszkańcy jednego z bloków w Mirsku (woj. dolnośląskie). Mieszkający w budynku 36-latek wszczął najpierw awanturę, a gdy na miejsce przybyła policja, by uspokoić sytuację, zagroził że wysadzi cały budynek wybuchem gazu.

Zaczęło się od zawiadomienia o awanturze, jaka miała miejsce w jednym z bloków w Mirsku. Policjanci przybyli na miejsce po 1:00, by sprawdzić, kto zakłóca ciszę nocną. Kiedy awanturujący się 36-latek zauważył, że nadciąga patrol, chwycił za butlę z gazem i zapalniczkę.

Mężczyzna odkręcił kurek w butli i zagroził, że wysadzi cały blok. Funkcjonariusze wycofali się i zaczęli ewakuować 10 pozostałych rodzin mieszkających w bloku i dookoła niego. W tym czasie 36-latek zabarykadował się w swoim mieszkaniu razem z kobietą. Drzwi zawalił meblami. W odwodzie miał też siekierę.

Na miejsce wezwano 4 jednostki straży pożarnej, wsparcie policyjne, jednostka antyterrorystyczna i policyjny negocjator. Przez kolejnych 5 godzin, do około 6:30, mężczyzna stawiał opór. Po tym czasie poddał się jednak i odpuścił. Został zatrzymany i przewieziony do aresztu. Okazało się, że 36-latek niedawno uciekł z psychiatryka.

 – Przybyły na miejsce dzielnicowy ustalił, iż ten mężczyzna uciekł ze szpitala psychiatrycznego – mówił Mateusz Królak, policjant z Lwówka Śląskiego.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również