UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia - Adrian Grycuk

Pod koniec ubiegłego roku ministerstwo edukacji narodowej ogłosiło znaczne cięcia wydatków na nauczanie dzieci w domach. Wzbudziło to sprzeciw szkół i rodziców.

Ci ostatni rozmawiali w tej sprawie z MEN przez 8 miesięcy. Po niemal roku spotkań z przedstawicielami rodziców kształcących dzieci w domach ministerstwo wreszcie wydało oświadczenie, które jednak nie zadowoli negocjatorów, a co najwyżej ich rozzłości. MEN postanowił bowiem nie tylko zmniejszyć nakłady finansowe na kształcenie w domach ale i w ogóle ograniczyć jego możliwość.

Przede wszystkim, będzie można zapisać dziecko kształcące się w domu tylko do szkoły w regionie, w którym zameldowani są rodzice. To przepis, który może uniemożliwić edukacje 1,5 tysiąca dzieciom mieszkającym za granicą.

Żeby kształcić dziecko w domu, należy uzyskać specjalną opinię z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Dawniej nie było to problemem, jednak nowe przepisy ministerstwa znacznie utrudnią Polakom życie. Od teraz bowiem taką opinię będzie można dostać jedynie w państwowych przychodniach, w których już teraz na wizytę trzeba czekać czasem nawet kilka tygodni. Łatwo się domyślić, że danie państwu monopolu na tę konkretną usługę jeszcze wydłuży kolejki.

źródło: wyborcza

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również