UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Sławomir Kaczorek, publicdomainpictures.com

Stanisław Piotrowicz to jeden z posłów PiS, który wzbudza największe kontrowersje. Posłowie opozycji przypominają, że jeszcze w czasach PRL Piotrowicz brylował wśród komunistycznych elit jako jeden z prawników PZPR. Skazywał wówczas opozycjonistów. Jak przypomina jednak dziennikarz Wojciech Tochman, to wcale nie najczarniejsza karta w historii Piotrowicza.

Poseł PiS okrył się złą sławą jeszcze bardziej przez swój udział w innej sprawie. W 2003 roku głośno było w Polsce o sprawie księdza Michała M. z Tylawy, który został skazany na 2 lata więzienia za molestowanie seksualne 6 dziewczynek. W sprawę zaangażowany był wówczas obecny szef sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, poseł Stanisław Piotrowicz.

Zarzuty były mocne. Duchowny Michał M. za zgodą rodziców z parafii nocował u siebie dziewczynki, które kąpał, rozbierał, a także molestował seksualnie. Prokuratura, która wówczas badała sprawę, umorzyła ją. Wtedy kierował nią Piotrowicz, który stwierdził, że „ksiądz jedynie masował dzieci, bo ma zdolności bioenergoterapeutyczne”. Za księdzem murem stanęli mieszkańcy Tylawy, a nawet jego zwierzchnik – biskup.

Sprawa nabrała tempa dopiero, gdy zajęła się nią inna prokuratura. Przed tamtą M. zeznawał, że „idąc na katechezę, zakładał grube slipy albo kalesony, bo każdemu zdrowemu mężczyźnie staje, gdy bierze dziecko na kolana”. Sprawa wróciła po latach na pierwsze strony gazet, kiedy okazało się, że Piotrowicz ma zajmować się w Sejmie sprawiedliwością i prawami człowieka. Poseł już zdążył odciąć się od sprawy.

– Nigdy jako prokurator nie prowadziłem postępowania przygotowawczego w sprawie księdza pomówionego o molestowanie seksualne dzieci, a w szczególności nie wykonywałem w takim postępowaniu żadnych czynności procesowych, w tym również nie wydawałem postanowienia o umorzeniu postępowania. Przypisywane mi w tym kontekście wypowiedzi są również nieprawdziwe, a dobór rzekomo wypowiadanych słów i ich kompilacja ma na celu ośmieszenie i zdyskredytowanie – podkreśla poseł.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również