UDOSTĘPNIJ
flickr.com

Demony przeszłości wciąż nie chcą opuścić bratanicy prezesa PiS i córki tragicznie zmarłej pary prezydenckiej. Problemy jej byłego męża ciągle ją prześladują. 

Kilka dni temu Marta Kaczyńska natrafiła na internetowy wpis ojca jej córek – Marcina Dubienieckiego. Prawnik wrzucił tweetta na swoje oficjalne konto: Otrzymałem dziś informację od wysokiego rangą oficera służb, że został wydany na mnie wyrok i że to kwestia czasu, jak mnie zabiją. Boję się. 

Zagrożenie realne

Osoba z bliskiego otoczenia Kaczyńskiej zdradziła mediom: Natychmiast (Kaczyńska – red.) zadzwoniła do byłego partnera, który jest przecież ojcem jej dzieci, by zapytać, co się wydarzyło.

Jak opowiada cytowana osoba, następnego dnia Marta odwiezieniu dziewczynek do szkoły postanowiła spotkać się z Dubienieckim. Byli małżonkowie mieli rozmawiać o ewentualnych środkach bezpieczeństwa dla swoich dzieci. Ponoć uznali, że lepiej będzie, aby w najbliższym czasie Dubieniecki ograniczył spotkania z dziewczynkami. – Zgodnie zdecydowali, że zagrożenie, jakie mu grozi, jest realne – podsumowała osoba z otoczenia Kaczyńskiej.

Były mąż córki Lecha i Marii Kaczyńskich przez kilkanaście miesięcy przebywał w więzieniu. Jak mówił wówczas Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie, zatrzymanym, w tym Dubienieckiemu, postawiono zarzuty wyłudzenia 13 mln zł z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, prania brudnych pieniędzy oraz działalności w zorganizowanej grupie przestępczej.

Trudny czas decyzji

Po tym, jak w 2016 roku Dubieniecki wpłacił 3 mln zł kaucji, mógł opuścić areszt. Po głośno komentowanym w mediach rozwodzie z Kaczyńską, prawnik związał się z inną kobietą, która we wrześniu tego roku urodziła mu syna. Jednak nie wpłynęło to na jego relacje z Martyną i Ewą, córkami pani Marty. Dubieniecki czas był aktywny w ich wychowaniu.

Teraz jednak, po wpisie ojca na Twitterze, nie wiadomo, jak będą wyglądały kontakty wewnątrz rodziny. Martę Kaczyńską czeka trudny czas rozmów i decyzji na temat tego, co robić dalej.

Źródło: pomponik.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również