UDOSTĘPNIJ
fot. twitter.com/MartaGlanc

Światowe media mówią o spontanicznym zrywie Polaków przeciwko reformom sądownictwa wprowadzanym przez PiS. Zdaniem wielu komentatorów to jednak starannie przemyślana akcja.

Wśród internautów popularnym hasłem stał się w ostatnich dniach znany z języka marketingu astroturfing, czyli tzw. sianie sztucznej trawy. Zdaniem wielu z nich właśnie w ten sposób określić można protesty przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, które tak naprawdę mają nie mieć nic wspólnego ze spontanicznym, obywatelskim zrywem.

Jako dowód na wcześniejsze zorganizowanie protestów wskazuje się np. na świeczki przynoszone przez demonstrantów. Internauci zauważają, że dziwnym trafem wszystkie wyglądają identycznie. Zastanawiają się również, skąd na spontanicznym proteście pojawiają się profesjonalne sprzęty nagłaśniające.

Zdaniem wielu z nich tak naprawdę za manifestacjami stoją politycy opozycji, którzy zwołują członków swoich partii lub opłacają część osób biorących w nich udział. Co zrozumiałe teoria ta szczególnie przypadła do gustu przedstawicielom Prawa i Sprawiedliwości oraz ich zwolennikom.

Stwarza się wrażenie spontanicznego kształtowania się opinii publicznej, lecz z tyłu mamy do czynienia z mocnym oddziaływaniem socjotechnicznym, zjawiskiem tzw. astroturfingu – mówi Jan Maria Jackowski, senator z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

twitter.com/GGladyszewski/
twitter.com/MagazynSledcz

źródło: wprost.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również