UDOSTĘPNIJ

Kiedy byłem dużym chłopcem (16-letnim, a było to 10 lat temu, choć minęło jak chwila) myślałem sobie, że w polityce ważny jest umiar, zdrowy rozsądek, styl jej uprawiania, mądrość i kompetencje formalne. Wychodząc z takich pozycji i założeń, nie mając bliżej sprecyzowanych wartości (choć pewnie mieściły się one w trójkącie: liberalne-demokratyczne-wolnościowe) zapisałem się do młodzieżówki Unii Wolności. Dziś, gdy troszkę dorosłem, wiem, że centryzm w wydaniu radykalnym oznacza powstrzymywanie się od zabrania głosu, zbyt daleko idącą powściągliwość, tworzenie fałszywych symetrii i przekonanie, że prawda leży pośrodku, ale z prawdą nie ma wiele wspólnego.

Radykalny centryzm to ideologia wprost skrojona pod potrzeby i aspiracje klasy średniej-wyższej i tych, którzy do niej aspirują. Osoby ją wyznające, w tym wielu moich kolegów i kilku przyjaciół, będzie cechował brak akceptacji dla innych stylów życia, pochwała normalności, przekonanie, że nie należy się wychylać i gotowość do wybierania mniejszego zła. Mieszkańcy squotów będą dla nich burzycielami porządku i ludźmi łamiącymi święte prawo własności, uczestnicy Parady Równości i Manify będą stawiani na równi z kibolami niszczącymi Warszawę podczas marszu niepodległości, Korwina-Mikkego będą wrzucać do jednego worka z Piotrem Ikonowiczem jako ekstremistów. Będą bronić jak niepodległości kompromisu aborcyjnego, nie zawahają się przed nazwaniem palaczy marihuany ćpunami, a wszelkie odważniejsze prądy polityczne nazwą „utopijnymi”.

W Polsce od lat mamy dyktaturę radykalnych centrystów w polityce. Zachowawczość i konserwatyzm łączą Tuska z Kaczyńskim, Gowina z Millerem, Piechocińskiego z Jurkiem, Oleksego z Ziobrą. Różnice pomiędzy sposobem uprawiania polityki przez tych panów są kosmetyczne, w kluczowych sprawach panuje konsensus nic nie robienia i świętego spokoju. Rzeczywistość społeczną postrzegają przez pryzmat własnej sytuacji socjalno-bytowej. Stąd już naturalną konsekwencją tej postawy są wypowiedzi Niesiołowskiego, że w „Polsce nie ma głodnych dzieci”, Gawkowskiego, „że jest tyle miejsc pracy w samorządzie”, Piechocińskiego, „że co drugi młody Polak musi założyć firmę”, Pitery, że „pomogłam tylu młodym ludziom, załatwiając im bezpłatne staże, w swoim biurze poselskim” czy Czarzastego, który sugerował Piekarskiej, że po przegranej w wyborach na baronessę mazowieckiego SLD nie zostawi jej samej (mając na myśli rady nadzorcze dla niej i jej ludzi, zresztą była posłanka tę intencję bezbłędnie wychwyciła i obśmiała).

Wniosek z tego taki, że potrzebujemy zarówno zmiany pokoleniowej i mentalnościowej w polskiej politycy. Rozumieją to też Ci, którzy powinni być natychmiast wymienieni. Gdy Jarosław Gowin mówi o „skońćzeniu z polityką ciepłej wody w kranie”, zgadzam się z nim. Problem w tym, że polityka jaką oferuje to pranie w rzece, mycie się w sadzawce i gotowanie w kociołku nad rozpalonym ogniskiem.

Chcesz być na bieżąco z tym co piszę? Polub mnie na facebooku!

6 KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ