UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Kpalion / Fryfilm2000

Dziennikarze kojarzeni do tej pory z raczej prorządowym nastawieniem i sympatią do obecnego obozu władzy dołączyli do protestu przeciwko rozwiązaniom jakie wprowadziło Prawo i Sprawiedliwość w kwestii możliwości swobodnego poruszania się mediów po polskim parlamencie. 

Jedną z pierwszych decyzji Prawa i Sprawiedliwości po objęciu władzy, było drastyczne ograniczenie swobodnego poruszania się mediów po korytarzach polskiego Sejmu. Decyzja ta wywołała nie tylko oburzenie części społeczeństwa, ale również mediów – bez względu na opcję polityczną jaką reprezentują.

Do tej pory jednak to dziennikarze nieprzychylni obozowi władzy protestowali w tej sprawie. Teraz dołączyli do nich również te media, które kojarzone są głównie z prorządowym nastawieniem i nieukrywaną sympatią oraz niemal bezkrytycznego podejścia do większości rozwiązań wprowadzanych w życie przez obecny rząd.

Na ręce marszałka Sejmu trafił właśnie list otwarty, w którym środowiska dziennikarskie sprzeciwiają się ograniczaniu dostępu do dużej części lokalizacji w polskim Sejmie. Oprócz dziennikarzy wyraźnie nie ukrywających niechęci do obecnego obozu władzy, podpisali się pod nim także ci przychylni Prawu i Sprawiedliwości tj. „Do Rzeczy”, „Gazety Polskiej, Telewizji Republika.

 – Propozycje idące w kierunku ograniczenia swobody pracy dziennikarzy, fotoreporterów i ekip technicznych budzą sprzeciw przede wszystkim ze względu na wynikające z tego ograniczenia prawa obywateli do informacji. Obecny model – otwarty dla prasy i obywateli parlament – stał się symbolem wolności słowa. Choć w ostatnim czasie podlegał modyfikacjom (np. ograniczenie obecności mediów w kuluarach) tym niemniej fundament, polegający na możliwie pełnym dostępie do posłów, nie tylko na galerii prasowej czy na konferencjach prasowych, pozostał nienaruszony – czytamy w liście otwartym.

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego


bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również