UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia.org

W lutym tego roku wydarzył się najgłośniejszy wypadek z udziałem rządowego pojazdu. Samochód, którym Beata Szydło jechała do domu zderzył się z autem kierowanym przez Sebastiana K. Pół roku po fakcie, 21-latek wciąż odczuwa jego skutki. 

Sześć miesięcy temu uczęszczał jeszcze do szkoły średniej w Oświęcimiu. Podczas, gdy jednego lutowego wieczoru wracał do domu swoim Fiatem Seicento, miał nieszczęście zderzyć się z samochodem, którym podróżowała premier polskiego rządu.

Na chłopaka rozpoczęła się nagonka w mediach związanych z obozem władzy, które pomimo braku jednoznacznych dowodów okrzyknęły go winowajcą. Prokurator Regionalny w Krakowie postawił mu nawet zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego. Sebastian nie przyznał się. K. może czuć się wręcz terroryzowany przez Prawo i Sprawiedliwość i państwo przez nie rządzone. Od czasu wypadku otrzymał 80 listów z prokuratury. Co ciekawe śledczy nadal nie potrafią ustalić, kto był tak naprawdę winien zajścia.

– Założyłem już drugi segregator na pisma urzędowe – powiedział.

Oświęcimianin próbował żyć normalnie, lecz stres nie pozwalał mu na to. Jak dowiedziała się „Gazeta Wyborcza” dzięki wywiadowi z 21-latkiem, nie mógł on normalnie funkcjonować. Z czasem przestawał jeść i chodzić do szkoły. Strach przed prawnymi konsekwencjami czynu, do którego się nie przyznawał przerósł go. Wkrótce z powodu nerwów doznał porażenia nerwu twarzy i do dziś nie odzyskał jeszcze jej pełnej sprawności. Brał także leki sterydowe, przez które przybrał do 7 kilogramów wagi. Cała sprawa odbiła się też na nauce.

– Na początku siedziałem w domu, potem starałem się normalnie chodzić na lekcje […]. Od lutego, zamiast się uczyć, głowę miałem zajętą czym innym. Z wyników nie jestem w pełni zadowolony, ale najistotniejsze, że maturę zdałem – wyznał.

W wyniku wypadku nikt nie poniósł poważniejszych obrażeń. Premier spędziła w szpitalu zaledwie kilka dni. Tak samo funkcjonariusze BOR, będący z nią w samochodzie. Śledztwo mające na celu wyjaśnienie przebiegu i przyczyn zdarzenia nadal trwa.

ZOBACZ TAKŻE

źródło: msn.com

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również