UDOSTĘPNIJ
Fot. Twitter

Premier Theresa May musiała uciekać w eskorcie policji ze spotkania z mieszkańcami spalonego Grenfell Tower oraz okolicznych budynków. Chociaż zdecydowała się ona na przekazanie 5 mln funtów ofiarom pożaru, obywatele uznali jej starania za niewystarczające. Wśród wyzwisk i gwizdów odjechała więc pośpiesznie pilnowana przez wielu funkcjonariuszy.

– Pakiet pomocy, jaki dziś ogłaszam, ma jak najszybciej zapewnić ofiarom wsparcie, którego potrzebują, by zadbać o siebie i swoich bliskich. Będziemy monitorować, co jeszcze trzeba zrobić – powiedziała May, informując opinię publiczną o przekazaniu kilku milionów funtów dla osób poszkodowanych w londyńskich dramatycznych wydarzeniach.

Mieszkańcy Grenfell Tower oraz pobliskich bloków, którzy już od kilku dni w napięciu czekali na jakikolwiek sygnał od rządu w swojej sprawie, uznali starania premier za niewystarczające.

Chociaż polityk przyjechała do ofiar, aby wesprzeć je rozmową oraz zapewnić o planowanej pomocy państwa, spotkała się z bardzo kontrowersyjnym przyjęciem. Wśród wyzwisk, gwizdów oraz okrzyków „Tchórz!” musiała uciekać do swojego samochodu.

Premier nie spodziewała się chyba aż tak skrajnych nastrojów społecznych, jednak musiała się z nimi zmierzyć. Według mediów zdecydowanie nie sprostała temu zadaniu.

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również