UDOSTĘPNIJ
źródło: flickr.com, pixabay.com

Pół tysiąca złotych kary za przerwę na papierosa w pracy? Oczywiście. Kilkaset złotych za brak munduru i kolejnych kilka za oglądanie telewizji? Jak najbardziej. To niestety nie wykaz kar nałożonych na niesfornego pracownika, a aktualne praktyki pracodawców.

Od kiedy PiS wprowadziło podwyżkę stawki minimalnej kary są powszechniejsze niż kiedykolwiek dotąd. Pracodawcy nakładają nawet po 1000 złotych kary na pracowników za naprawdę głupie przewinienie. Brak uniformu, spóźnienie, a nawet zerknięcie na TV skutkować może utratą kilkuset złotych.

Skąd ta praktyka? Pracodawcy próbują odzyskać bowiem pieniądze, które wynikają z wzrostu wynagrodzeń. Totalnie nie opłaca im się dawać 13 zł za godzinę pracy ludziom, którzy dotychczas zarabiali ledwie kilka złotych. Pieniądze, które trafiają więc do pracowników, dzięki karom znów lądują w kieszeni pracodawcy.

W praktyce wygląda to tak, że pracodawca wypłaca zagwarantowane wynagrodzenie, ale faktycznie umożliwia sobie odebranie pieniędzy pracownikowi. Wszystko przez system kar. Najgorsze jest to, że choć niektóre zasady są wyraźnie sprecyzowane, wiele jest bardzo niejasnych i łatwo dać się ukarać.

Taka praktyka najczęściej stosowana jest przez firmy ochrony. Nie bez powodu – to właśnie w ich sektorze doszło do największych zwolnień po zwiększeniu minimalnej stawki. Teraz pracodawcy wśród zatrudnionych mający ludzi, którym przed reformą płacili po kilka złotych na godzinę, otworzyli sobie furtkę do ominięcia minimalnej pensji.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również