UDOSTĘPNIJ

Andrzej Duda jest już oficjalnie prezydentem Polski. I to jest pierwszy i ostatni raz, kiedy określam go w ten sposób. Dlaczego? Dlatego, że on w trakcie debaty z ówczesnym prezydentem Komorowskim, zwracał się do niego per „Panie Komorowski”. Dlatego, że pislamiści przez 5 lat mówili że Bronisław Komorowski został prezydentem przez pomyłkę, że jest bezprawnym, chwilowym lokatorem Belwederu (do którego z resztą z początku nie mógł się wprowadzić ze względów bezpieczeństwa – pislamiści z krzyżami pikietowali pod nim, „w obronie” innego krzyża, który tam wcześniej samowolnie postawili, nie pytając nikogo o zdanie). Dlatego, że nazywali bo „komoruskim”, „WSIokiem”, „szogunem”, „bulem” (jakoś „obiat” Jarosława Kaczyńskiego im nie przeszkadzał), ale nigdy „prezydentem”. Dlatego, że obiecał być prezydentem wszystkich Polaków, a tę obietnicę złamał zaraz po wyborze. I z wielu innych powodów.

Tak więc od tygodnia Belweder ma nowego tymczasowego lokatora. I co ten pan w tym czasie zrobił? Modlił się, pokrzykiwał na dziennikarzy znowu się modlił, rozprawiał o krzyżu i pomnikach przed Belwederem, wywołał skandal w NATO. Potem znowu się modlił. Potem pojechał do klasztoru w świętokrzyskiem… by znowu się pomodlić. Potem dał rządowi Ewy Kopacz rok czasu na spełnienie jego własnych obietnic o 500 złotych na każde dziecko. Co zrobił potem to już nie wiem, ale intuicja podpowiada mi, że znowu poszedł się pomodlić.
Czepiam się? Tak, jeśli czepianiem się można nazwać troskę o przestrzeganie przez Andrzeja Dudę Konstytucji RP, a zwłaszcza artykułu 25 (wszak „uroczyście przysięgał, że dochowa wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej”, czyż nie?). Czy się dziwię? Tak, ale tylko troszeczkę, bowiem ostatni polski przywódca, dla którego zapis o świeckości państwa był czymś więcej, niż wydmuszką to ś.p. prezydent Wojciech Jaruzelski, który nie jest prezydentem akurat od tylu lat, ile ja żyję na tym świecie, więc można powiedzieć, że się przyzwyczaiłem.
Każdy następny polski przywódca był klerykałem. Oprócz „lewicowego” Aleksandra Kwaśniewskiego każdy z nich był wierzący. Żaden z nich jednak nie manifestował swoich przekonań religijnych aż tak ostentacyjnie jak robi to Andrzej Duda. Przy nim nawet Lech Wałęsa z Matką Boską w klapie wychodzi na człowieka umiarkowanego i taktownego w tej kwestii.

Zostawmy już jednak pana Dudę w spokoju, bowiem on jest tylko swoistą uwerturą do tego co może nas czekać jesienią jeśli Polacy natychmiast nie sięgną pamięcią 8 lat wstecz i nie przestaną sami na siebie kręcić bicza.
Skoro Wy nie pamiętacie, to ja Wam powiem, co pamiętam. Pamiętam skok na publiczne media, by uczynić z nich tubę jedynej słusznej linii politycznej za rządów Elżbiety „Coś tam, coś tam” Kruk i neonazisty Piotra Farfała oraz Bronisława Wildsteina, którego ofiarą padł fenomenalny i najdłużej emitowany teleturniej w TVP – „Wielka Gra”, bo był emitowany od czasów PRL, a jak wiadomo PRL to zło i kto wie czy audycje nie zawierały jakiegoś podprogowego przekazu promującego komunizm. Pamiętam, jak w wyniku politycznych nacisków zdjęty został z Polsatu program Tomasza Lisa „Co z tą Polską?” Z resztą oni również teraz mówią że media publiczne mają nie być publiczne, tylko „narodowe”. Pamiętam ówczesnego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego, który najwyraźniej nie przyswoił sobie definicji policyjnej prowokacji. Można ją bowiem zastosować wtedy, gdy istnieje podejrzenie, że podejrzana osoba już bierze łapówki. To jest policyjna prowokacja. Nie jest natomiast policyjną prowokacją uwodzenie kobiet, które dotąd nie brały łapówek, przez funkcjonariuszy służb specjalnych, po to by szantażem emocjonalnym zmusić je do wzięcia łapówki, a potem aresztowanie ich za wzięcie tej łapówki, jak to było w przypadku Weroniki Marczuk i Beaty Sawickiej. Nie jest policyjną prowokacją także tworzenie wielowątkowej legendy i wykorzystywanie czyichś kłopotów finansowych i przysłowiowe wielomiesięczne „wiercenie dziury w brzuchu” w celu wciśnięcia łapówki komuś, kto nie chce jej wziąć, jak było w przypadku Witolda Seredyńskiego ani fabrykowanie dowodów w celu skierowania postępowania karnego przeciwko niewinnym osobom jak było z „willą Kwaśniewskich”

Pamiętam też politykę zagraniczną w wykonaniu Anny Fotygi, polegającą na wymachiwaniu szabelką w stronę mocarstwa, od którego jesteśmy uzależnieni ekonomicznie. Pamiętam marsze z pochodniami ws. „wyjaśnienia przyczyn katastrofy Smoleńskiej”. Pamiętam Antoniego Macierewicza i jego ekspertów lotniczych bez żadnego doświadczenia, którzy swoje hipotezy na temat tej katastrofy demonstrowali za pomocą gniecenia blaszanych puszek. Pamiętam ś.p. prezydenta Kaczyńskiego, który nie pojechał na szczyt Trójkąta Weimarskiego, bo obraził się na niemiecki tabloid który nazwał go „kartoflem”. Pamiętam ręcznie sterującego prokuraturą organizującego codziennie konferencje prasowe Zbigniewa Ziobrę, który obiecywał, że „już nikt nigdy przez tego Pana życia pozbawiony nie będzie”. Później okazało się że ów Pan nikogo życia nie pozbawił a Skarb Państwa musiał mu wypłacić odkodowanie.
Pamiętam Romana Giertycha Mirosława Orzechowskiego, którzy chcieli by homoseksualiści nie mogli uczyć w szkołach, a ewolucjonizm zastąpić w programie nauczania kreacjonizmem. Chcieli również usunąć dzieła Witolda Gombrowicza z kanonu lektur bo promują homoseksualizm („Transatlantyk”) i podważają autorytet nauczycieli („Fedrydurke”) i zastąpić go dziełami Jana Pawła II i „Listami Nikodema” Jana Dobraczyńskiego opowiadającymi o tym jak Żyd doznaje olśnienia i nawraca się na chrześcijaństwo.

Pamiętam panią Rzecznik Praw Dziecka Ewę Sowińską, która doszukiwała się homoseksualnej propagandy w czerwonej torebce teletubisia Tinky – Winky.
Już sobie przypomnieliście? Strach obleciał? To jeszcze nic. Tak było 8 lat temu, a teraz będzie o wiele gorzej. Chyba że się opamiętacie i przestaniecie jak stado owiec powtarzać że „trzeba tych złodziei z PO pogonić (ergo – głosować na PiS)”.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również