UDOSTĘPNIJ

Prawica z lewicą spiera się o wiele rzeczy, wszyscy to wiemy. Często wydaje nam się że różnimy się od siebie tak bardzo, iż nie istnieje żadna płaszczyzna porozumienia. Spieramy się nie tylko w kwestiach światopoglądowych, ale również gospodarczych. Neoliberalna prawica stawia wolność gospodarczą przed równością. My, ludzie lewicy zawsze powtarzamy, że nie ma wolności jeśli nie wszyscy mają równe szanse. Wielu ludzi z przyczyn życiowych, często od nich niezależnych znajduje się na dnie drabiny społecznej, od którego nie mogą się odbić, by móc korzystać z dobrodziejstw wolnego rynku. Mało zarabiają, więc nie mogą się rozwijać inwestować w swoje umiejętności, które mogłyby przysłużyć się gospodarce, bowiem większość swoich zarobków przeznaczają na zaspokojenie podstawowych potrzeb egzystencjalnych. Tomasz Warawko w swoim poprzednim tekście konkludował, że szansą na powszechny dobrobyt w Polsce jest objęcie władzy przez ekipę Janusza Korwin ? Mikkego. Nie będę tutaj dzielił się swoimi poglądami na temat tego polityka, ale chcę zwrócić uwagę, że Wielka Brytania, którą Pan Tomasz porównał z Polską jakkolwiek liberalna gospodarczo, to jednak nie jest państwem minimalnym, wyjętym ze snu Pana Korwin ? Mikkego.

Wierzę w konsensus między ludźmi o umiarkowanych poglądach, nawet jeśli stoją po przeciwnych stronach sceny politycznej, dlatego dziś przedstawię rozwiązanie gospodarcze, które powinno spodobać się zarówno entuzjastom idei Miltona Friedmana, jak i zwolennikom większego udziału państwa w gospodarce.Chodzi o tzw. Basic Income, po polsku nazywanym dochodem podstawowym, dochodem obywatelskim, dochodem państwowym, bezwarunkowym dochodem podstawowym.

W swojej istocie jest to ogólna koncepcja, aby państwo miało obowiązek zagwarantowania każdemu obywatelowi określonego dochodu pozwalającego na zaspokojenie podstawowych potrzeb, bez względu na poziom jego dochodów. Pozwoliłoby to zapewnić komfort psychiczny i życiową stabilizację najbiedniejszym, unikając jednocześnie zarzutów o utrzymywanie ?leniuchów? kosztem pracujących. Ci w lepszej sytuacji mogliby bowiem uzyskać pewność, że gdy szczęście się od nich odwróci nie spadną na dno hierarchii społecznej. W swojej radykalnej formie zakłada wypłacanie przez państwo każdemu obywatelowi określonej sumy pieniędzy. To znaczy że np. 1000 złotych miesięcznie od państwa dostawałby zarówno bezrobotny, jak i biznesmen ? milioner. W takim wypadku to świadczenie nie mogłoby przez nikogo być rozpatrywane w kategoriach przywileju lecz prawa. Byłoby to potwierdzeniem praw socjalnych jako fundamentalnych praw człowieka.

Nieco mniej radykalni zwolennicy tego rozwiązania proponują gwarancję takiego dochodu na przykład przez system podatkowy. Doktor Jacek Warda proponuje zbliżyć kwotę wolną od podatku do poziomu minimum socjalnego, np. 1000 złotych miesięcznie, co dawało kwotę 12 000 złotych jako wolną od podatku. A więc wystarczałaby nie tylko na zaspokojenie potrzeb biologicznych, ale także pewnego minimum potrzeb społecznych.

Po drugie, osoby z dochodami poniżej 1000 złotych miesięcznie otrzymywałyby różnicę właśnie poprzez system podatkowy, co wyłączałoby pośrednictwo pomocy społecznej.
Odezwą się w tym momencie liberałowie: ?Przecież to hodowanie biedy i wspieranie jej dziedziczenia!? Nic podobnego. Brytyjskie badania na ten temat przeprowadzone stwierdzają, że dziedziczenie biedy to marginalne, a nie powszechne zjawisko. Tylko 1 procent beneficjentów tamtejszego systemu socjalnego, który jest bardziej rozbudowany niż w Polsce, pozostawało bez pracy w drugim pokoleniu, z czego 9 procent przez całe dwa pokolenia. Oznacza to że tymi ?leniuchami? żerującymi na uczciwie pracujących ludziach było, 0,09%, i to nie całej brytyjskiej populacji, ale tylko niepracujących. Poza tym to rozwiązanie pobudza przedsiębiorczość, bo ludzie mając pewność posiadania dochodu zapewniającego im godne życie są częściej gotowi podjąć np. działalność gospodarczą, ponieważ ewentualne jej niepowodzenie nie wiąże się z ryzykiem późniejszego braku środków na godne życie.

To nie wszystko. Dodatkowo zwiększyłoby liczbę osób zajmujących się działalnością charytatywną, bowiem osoby w nią zaangażowane nie musiałyby koniecznie dzielić czasu między wolontariat, a pracę zarobkową. Ów stały dochód przyczyniłby się do znacznej emancypacji jednostek, zwłaszcza gdyby był na tyle wysoki, by porzucenie pracy zarobkowej stało się dostępną opcją. Przymus ekonomiczny przeszedłby do historii. Całkowicie zostałaby dzięki temu zmieniona struktura społeczna, ponieważ już nikt od nikogo nie byłby uzależniony finansowo. Nie mielibyśmy do czynienia z papierowymi małżeństwami, które są ze sobą tylko dlatego, że jeden współmałżonek utrzymuje drugiego.

W Wielkiej Brytanii na przykład działa coś w rodzaju funduszu równych szans ? na konto każdego nowo narodzonego dziecka systematycznie wpływają pieniądze. Rodzice nie mają swobody w dysponowaniu nimi. Po osiągnięciu pełnoletności dziecko może zgromadzony kapitał wykorzystać na różne cele. Choć nigdzie jeszcze nie wprowadzono dochodu obywatelskiego w jego docelowej formie, w niektórych krajach zdecydowano się na pewne rozwiązania oparte na tej idei. W krajach anglosaskich upowszechniła się praktyka wspierania dochodowego osób, które pracują. Uznano, że lepiej pozwolić komuś, kto był długotrwale bezrobotny, na łączenie pracy z pobieraniem świadczeń, niż mu je od razu odbierać, gdy tylko pojawią się inne źródła dochodów. Zachęca to takie osoby do podejmowania legalnej pracy, likwiduje strach, że nagle przekroczą próg upoważniający do pomocy. Dopiero jak taka osoba wykazuje stabilne i coraz wyższe dochody, stopniowo wycofuje się te świadczenia.

Podobna logika przyświecała reformie systemu świadczeń społecznych we Francji. Stary system RMI [Revenu minimum d?insertion], w którym zasiłek przysługiwał osobom pozbawionym innych dochodów, został zastąpiony nowym świadczeniem RSA [Revenu de solidarité active], które otrzymują także osoby pracujące, o niskich dochodach.

Innym rozwiązaniem nawiązującym do omawianej idei i coraz bardziej popularnym w różnych krajach jest tzw. emerytura obywatelska. Polega ono na tym, że każdy obywatel, po osiągnięciu określonego wieku nabywa prawo do pobierania comiesięcznie określonej sumy pieniędzy niezależnej od stażu pracy i wysokości dotychczasowych dochodów. Dla większości ludzi, którzy ją pobierają stanowi niewielki dodatek do wypracowanej emerytury i, ewentualnie, zgromadzonych oszczędności, jednak dla tych, którym się w życiu nie powiodło stanowi gwarancję spokojnej, stabilnej egzystencji w jesieni życia. Emeryturę obywatelską wprowadzono już między innymi w Australii i w Kanadzie.

Najbliżej wprowadzenia dochodu obywatelskiego jest Szwajcaria. Szwajcarska inicjatywa obywatelska, której jednym z inicjatorów był Daniel Straub, zebrała w ciągu półtora roku 126 tysięcy podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w tej sprawie. Zostanie ono przeprowadzone najpóźniej w 2019 roku. Obliczono już, że taki dochód powinien w Szwajcarii wynosić 2500 franków, aby spełnił swoją rolę, co rocznie dałoby około 200 miliardów franków

Suma ta mogłaby być częściowo pokryta z funduszy na ubezpieczenia społeczne (70 miliardów); inne pomysły to wprowadzenie podatku liniowego w wysokości 50 procent dla wszystkich.
Pomyliliby się jednak ci,którzy sądzą, że powszechny dochód obywatelski jest jedynie pieśnią jedynie lewicy. Wprowadzenie dochodu gwarantowanego umożliwi pełną niemal deregulację, gdyż pozycje negocjacyjne pracownika i pracodawcy staną się prawie równe. Nie trzeba więc systemów ubezpieczeniowych, płacy minimalnej ani układów zbiorowych. Pracownicy indywidualnie ustalą, na jakich zasadach chcą pracować. A to przecież miód dla uszu liberałów A gdy do tego dodać fakt, że zwolennikiem tzw. podatku negatywnego, będącego jedną z form dochodu obywatelskiego był nawet mistrz liberałów – Milton Friedman, propozycja staje się jeszcze ciekawsza i warta rozważenia.

Skoro więc wymyślono coś co może być sposobem rozwiązania wielu problemów społecznych, będąc jednocześnie do zaakceptowania zarówno przez lewicę, jak i prawicę, może warto zawiesić spory ideologiczne na kołku i pochylić się na tą propozycją? To przecież nic nie kosztuje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ