UDOSTĘPNIJ
źródło: consulfrance-newyork.org, cnbc.com

Choć Marine Le Pen przoduje w sondażach przedwyborczych, jej zwycięstwo w wyścigu po fotel prezydenta Francji nie jest takie pewne. Tuż za nią znajduje się bowiem Emmanuel Macron, a sama Le Pen musi mierzyć się z aferą wokół jej wpisów na Twitterze. Jest jednak jeszcze gorzej.

Kandydat niezależny, Emmanuel Macron, który założył ruch „En Marche” traci do Le Pen jedynie 2 pkt. procentowe. Jeszcze mniejsze poparcie od niego ma François Fillon, który mocno stracił po wszczęciu przeciw niemu śledztwa. Obaj panowie mają jednak jeszcze szanse w wyborach. Le Pen cały czas boryka się bowiem z aferą, którą wywołała publikując na swoim Twitterze nagrania z egzekucji dokonanej przez ISIS.

To jednak nie wszystko. Sondaże na miesiąc przed wyborami pokazują, że 43% Francuzów wciąż nie zdecydowało się, kogo poprze. Okazuje się więc, że choć Le Pen jak na razie cieszy się przewagą, może ją szybko stracić, kiedy do gry wejdą jak dotąd niezdecydowani wyborcy. Co gorsza, znaczna większość z nich to lewicowcy, którzy wciąż nie mogą do nikogo się przekonać.

Tym samym rosną szanse Emmanuela Macrona. Ten, chociaż deklaruje swoją niezależność, był przez długi czas związany z Partią Socjalistyczną. Eksperci prognozują więc, że jeśli niezdecydowany elektorat ruszy do urn, z pewnością zagłosuje na bardziej umiarkowanego w słowach i łagodnego Macrona. Co więcej, także część prawicy niechętna liderce Frontu Narodowego może wybrać Macrona.

Szansą Le Pen, jest więc przekonanie wycofanych wyborców do siebie. Jest jednak mało prawdopodobne, by zwolennicy lewicy oddali na nią głos. Może też liczyć na to, że niezdecydowani nie zagłosują wcale, lub poprą kogoś słabszego niż Macron, kto tak bardzo nie depcze jej po piętach.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również