UDOSTĘPNIJ

Poseł powinien być reprezentantem narodu, a nie tylko swojego okręgu jak chcą zwolennicy JOW. Nie obchodzi mnie, czy będący moim przedstawicielem poseł jest moim sąsiadem, czy pochodzi z drugiej części Polski – ważne, żeby kierował się pewną ideą, wizją kierowania państwem, którą popieram.

Zwolennicy JOW argumentują, że taki system jest lepszy, bo będziemy mogli wybrać kogoś, kogo dobrze znamy, kto mieszka w naszej okolicy. Ale czy o to chodzi w polityce na poziomie ogólnopolskim? Jeżeli chodzi o wybory samorządowe – zgadzam się, wprowadźmy testowo JOW-y na wszystkich szczeblach i zobaczmy, czy będzie to u nas dobrze działać. Natomiast w polityce ogólnopolskiej, w Sejmie i Senacie oczekuję polityków, którzy będą się kierować nie tym, z jakiego miasta pochodzą, ale dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Mam już dość pseudopolityków, którzy przed każdymi wyborami, czy to są samorządowe, czy sejmowe, czy unijne, czy nawet prezydenckie – jeżdżą po swoim regionie i obiecują, co takiego dla niego załatwią. Ale nie od tego oni są! Powinniśmy iść w kierunku dalszej decentralizacji i przekazywać kolejne kompetencje władzom lokalnym. Władze centralne powinny tworzyć dobre, niezbyt skomplikowane prawo, ściągać podatki, nadzorować działanie głównych organów, jak policja, czy KRRiT.

Wybory parlamentarne, które zbliżają się coraz większymi krokami, nie powinny być konkursem piękności – który polityk najfajniej będzie reprezentował swój okręg. Powinny być debatą programową – jaką wizję rozwoju Polski wybrać. Oczywiście ważnym punktem tej debaty musi być udowodnienie wiarygodności polityków przedstawiających dany program, ale nie jest dla mnie ważne, czy pochodzą z Warszawy, Krakowa, Wąchocka, czy Jaroszewic. Ważne, żeby dobrze wykonywali swoją pracę. Gdyby w moim okręgu na Lubelszczyźnie wystartował Marek Jurek to nie krzyczałbym, że to spadochroniarz i jak on śmie startować stąd, tylko zagłosowałbym na niego, bo uważam go za dobrego polityka i uważam, że powinien się znaleźć w przyszłym Sejmie. Nie zagłosuję natomiast na pewno na Joannę Muchę, która wedle informacji prasowych ma otwierać listę Platformy w moim okręgu. Poseł Mucha jest mi bliższa jeżeli chodzi o geografię, bo pochodzi z Lubelszczyzny, ale to w żaden sposób nie wpływa na mój wybór. Oczywiście każdy ma swoje poglądy i może stwierdzić, że on np. mieszkając w Gorzowie Wielkopolskim nie zagłosowałby na Marka Jurka, bo nie uważa go za dobrego polityka, ale już na Muchę tak. Takie jest prawo demokracji, każdy ma swoje opinie, a wybory są okazją do wzmożonej dyskusji i wyrażenia tych opinii przez oddanie głosu.

Uważam, że JOW otwiera szerokie pole do popisu dla marketingu politycznego. 460 kandydatów, wcześniej wysuniętych przez swoich prezesów, będzie objeżdżać rozmaite festyny i dni gminne rozdwajając jabłka, czy herbatę, ale trudno będzie w tych 460 wolnych elektronach odnaleźć jakiś spójny program dla Polski. JOW to de facto podwyższenie progu wyborczego i to znaczne. Ja bym poszedł w drugą stronę. Niższy próg zmobilizuje większe partie do wzmożonej walki o to, żeby po wyborach nie musieć zawierać „kłopotliwych” koalicji.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułEurotunel zablokowany przez imigrantów. Ameryka oburzona
Następny artykułGruba wpadka Szejnfelda. Opublikował jak usuwa niewygodne pytanie z wywiadu
Paweł Kubala

Student politologii na WSKSiM w Toruniu. Parafrazując powiedzenie Sługi Bożego Roberta Schumana – Polak z urodzenia, katolik z wyboru. Aktywnie wspierający działalność Obywatelskiego Ruchu Promocji Naprotechnologii, Fundacji Pro-Prawo do Życia oraz Prawicy Rzeczypospolitej.

Zobacz również