UDOSTĘPNIJ

Coraz więcej kontrowersyjnych wątków pojawia się w sprawie tragicznej śmierci posła Kukiz’15, Rafała Wójcikowskiego. Jak się okazuje, tuż przed wzbudzającym szereg wątpliwości wypadkiem, polityk chciał wyjaśnić ogromny przekręt na grube miliardy złotych.

Poseł Kukiz’15, Rafał Wójcikowski zmarł tragicznie 19 stycznia. Jak głosi oficjalna wersja, polityk jadąc drogą S8 w miejscowości Wędrogów w województwie łódzkim stracił panowanie nad swoim pojazdem i uderzył w barierki. Obrażenia były śmiertelne.

Niemal natychmiast po wypadku pojawiły się ogromne wątpliwości. Najpierw do działań służb ratowniczych, które – według relacji naocznych świadków – nie zrobiły wszystkiego, by uratować jeszcze żyjącego Wójcikowskiego.

ZOBACZ TAKŻE – Kontrowersje wokół śmierci posła Kukiz’15. Ratownik: „Jego można było uratować!” (video)

Potem w mediach pojawiła się informacja, że posłowi Kukiz’15 grożono za to, że zaczął interesować się firmą, którą interesować się nie powinien. W rozmowie jaką można obejrzeć w sieci Wójcikowski (na kilka dni przed śmiercią) mówi o groźbach, jednak wtedy nie chciał zdradzać dokładnych szczegółów.

ZOBACZ TAKŻE – Nowe fakty ws. kontrowersji wokół śmierci polityka (video)

Wszystko na to wskazuje, że chodziło o mającą powstać niebawem w ramach ustawy hazadrowej spółkę, która będzie zarządzać państwowym monopolem hazardowym.

Poseł Wójcikowski intensywnie interesował się tą sprawą, ponieważ podejrzewał, że przy jej pomocy ktoś wyprowadzi z Polski miliardy złotych. Sprawę opisał jeden z dziennikarzy zajmujących się sprawą.

 – Bartosz Józwiak i Tomasz Rzymkowski mają spore jaja. Ruszyli temat którym przed tragiczną śmiercią zajmował się poseł Kukiz’15 Rafał Wójcikowski. Z moich ustaleń, którymi dziele się w mediach o kilku miesięcy, wynika, że cichcem, kończy się jej vacatio legis, przepchana jest ustawa wyprowadzająca z Polski grube miliardy. Nie żeby nikt o niej nie wiedział. Na kilka dni przed śmiercią Rafała rozmawiałem z nim na jej temat i miał grube portfolio zastrzeżeń, uwag i wątpliwości które zamierzał poruszyć z mównicy sejmowej. W skrócie, chodzi o ryzyko oddania Totalizatora w amerykańskie ręce. Nie zdążył – pisze na swoim blogu dziennikarz Rafał Otoka – Frąckiewicz.

Jak dodaje dziennikarz, po śmierci Wójcikowskiego rozmawiał z kilkoma posłami nt. tego co dalej z tematem i – jak przekonuje – wszędzie słyszał odpowiedź, którą można streścić w jednym zdaniu: „Dziwny był ten wypadek Rafała i nie ma co ruszać tematu, żeby czasem nam się nic nie stało”.

 – Cześć z polityków mówiła wprost o zakazie zajmowania się tematem jak dostali ze swoich klubów. W sumie trudno się dziwić. Co innego przy okazji rocznic, wspominek stawać przed kamerą i opowiadać że oddało by się życie za ojczyznę, a co innego je zaryzykować nawet jeśli ryzyko jest czysto teoretyczne. Obaj wymienieni przeze mnie posłowie zaryzykowali – pisze dziennikarz.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również