UDOSTĘPNIJ
fot. kwp łódź / youtube

Poseł Kukiz’15 Rafał Wójcikowski zmarł tragicznie w połowie stycznia w wypadku samochodowym. W kontekście śmierci polityka pojawił się jednak szereg wątpliwości zarówno w kwestii samej śmierci jak i ewentualnego zamachu na jego życie.

Według oficjalnej wersji, poseł Rafał Wójcikowski jadąc drogą S8 w miejscowości Wędrogów w województwie łódzkim stracił panowanie nad swoim pojazdem i uderzył w barierki. Obrażenia były śmiertelne.

ZOBACZ TAKŻE – Kontrowersje wokół śmierci posła Kukiz’15. Ratownik: „Jego można było uratować!” (video)

Nie wszyscy jednak wierzą w tę wersję. W sieci krąży nagranie ze zlotu „Pobudki” (założonej przez Grzegorza Braun) w Krzyżewie z 14 stycznia bieżącego roku, czyli na kilka dni przed śmiercią Wójcikowskiego, na którym polityk Kukiz’15 ujawnił, że dostawał groźby. Wszystko przez to, że zaczął się interesować firmą, którą „interesować się nie powinien”.

 –  Swój majątek zarobiłem na Giełdzie Papierów Wartościowych. Dopóki nie przekroczyłem pewnej określonej wartości aktywów, to nikt się mną nie interesował i mogłem spokojnie robić to co robiłem. Po przekroczeniu pewnej kwoty i moim zainteresowaniu się spółkami pewnych smutnych panów, to się aż nadto zaczęli interesować – powiedział Wójcikowski.

Poseł nie chciał ujawnić nazw spółek oraz nazwisk jednak z jego wypowiedzi jednoznacznie wynika, że mu grożono.

 – Powiedzmy, że pewien pan, gdy zainteresowałem się jego spółkami, przy określonym limicie, to się dowiedziałem gdzie mieszkam, gdzie mieszka moja rodzina, i że już wystarczająco w życiu zarobiłem. I niekoniecznie akurat na tych inwestycjach mogę w przyszłości zarobić – oświadczył poseł Kukiz’15 dodając, że pogróżki usłyszał od „przedstawicieli” wspomnianego „pewnego pana”.

bh

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również