UDOSTĘPNIJ
FOT. Facebook
Od ponad dwóch miesięcy 36-letnia Sylwia Ratusznik z Wrocławia nie może poradzić sobie z tragedią, która ją spotkała. Porwano jej 4-letnią córkę, a kobieta umiera z niepokoju o zdrowie i życie dziecka. Wskazała porywacza, w sprawę zaangażowała wszystkie możliwe instytucje, a pomimo tego funkcjonariuszom do tej pory nie udało się ustalić miejsca pobytu dziewczynki. 

Porywaczem 4-letniej Grety jest były partner Sylwii i ojciec dziewczynki – 37-letni Jakub K. Policja przestała go poszukiwać kilka tygodni po dokonanym przez niego porwaniu. Mężczyzna zgłosił się z córeczką na jeden z komisariatów i pokazał funkcjonariuszom, że ma się ona dobrze.

Nakaz sądu ma za nic

– Choć w sądzie trwała właśnie sprawa dotycząca ustalenia kontaktów z dzieckiem, oni – jak mi powiedzieli – nie mieli obowiązku go zatrzymać – wyznaje pani Sylwia na łamach fakt24.pl. Od tamtego dnia były partner ciągle przemieszcza się i ukrywa dziecko. Mężczyzna jeździ bezkarnie z córką po różnych miastach i żartuje sobie z wymiaru sprawiedliwości. 20 października sąd wydał nakaz, by Jakub K. oddał dziecko dobrowolnie. K. nawet nie myślał o tym, żeby się do niego dostosować. Z tego też powodu 4 dni później sędzia zobowiązał kuratora do przymusowego odebrania dziecka.

ZOBACZ TAKŻE: Dramat całej rodziny. Włożyła synów do piekarnika i…

Porywacza nic nie rusza

Jakub T. odebrał telefon od kuratora i powiedział, że nie mieszka we Wrocławiu. Wyraził jednak chęć spotkania. Po zakończonej rozmowie wyłączył telefon i zmienił numer. Na początku listopada odbyła się sprawa sądowa o ustalenie kontaktów z małoletnią.

– Śmiał się sędziemu w twarz, mówiąc że nie powie gdzie ukrywa Gretę. I nie ruszyło go nawet to, że zatajając informację, popełnia przestępstwo – zrelacjonowała reporterom Faktu załamana matka.

Jest nadzieja

Kiedy porywacz wychodził z sądu, nawet nikt nie próbował go zatrzymać. Ten dramatyczny konflikt między rodzicami zakończyć może jedynie wyrok sądu dotyczący ustalenia kontaktów. Początkowo termin rozprawy wyznaczono na luty 2018. Wzruszony historią pani Sylwii prezes wrocławskiego sądu okręgowego, do którego kobieta zwróciła się z prośbą o pomoc, zdecydował jednak przyspieszyć tę sprawę. Urzędnik przesunął sprawę na 20 grudnia. Dopiero wtedy, jeśli sąd przyzna prawo do opieki matce, a Jakub K. dalej nie będzie chciał oddać Grety, zacznie ścigać go policja.

 – Być może święta spędzę ze swoją ukochaną córeczką – powiedziała pełna nadziei matka.

 

ZOBACZ TAKŻE: Dramat rodziców. Poświęcili życie dwojga dzieci, aby ratować trzecie

Czy to nowa sympatia Leonardo DiCaprio? Jej zdjęcia już zawojowały internet!


Te rzeczy przypomną ci, jak wspaniałe było twoje dzieciństwo!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również