UDOSTĘPNIJ
fot. pixabay

Znany operator komórkowy Orange Polska znalazł się w naprawdę kryzysowej sytuacji. Ceny akcji idą w dół, abonenci przenoszą się do innych sieci, a eksperci nie wiedzą, czy firma da radę odbić się od dna. Z czasem ma być bowiem coraz gorzej.

Największy kryzys rozpoczął się, gdy opublikowano rekomendację analityków DM Banku Ochrony Środowiska, według której wycena akcji Orange spadła z 5,5 zł do 4,4 zł. W ciągu roku spółka osunęła się w notowaniach o ponad 30%, a jej wyniki są najniższe w historii.

– Cena akcji Orange Polska znajduje się w trendzie spadkowym od kilku lat, a stoi za tym kilka czynników fundamentalnych. Przede wszystkim, kurczący się rynek telefonii naziemnej, pogarszająca się pozycja na rynku telefonii komórkowej i stagnacja na rynku dostępu do internetu – powiedział mediom Sebastian Trojanowski, reprezentujący TMS Brokers. Stwierdził także, że straty te są postępującym procesem, który nie zatrzyma się wcale szybko.

– Z uwagi na skokowy wzrost zadłużenia dług netto/EBITDA na koniec 2016 wynoszący 5,06 oraz stałe duże wydatki inwestycyjne, nie widać możliwości wypłaty dywidendy w najbliższych latach. W związku z tym, perspektywy spółki są niezbyt zachęcające, co skłania inwestorów do pozbywania się akcji telekomu nawet po niewielkich odbiciach – dodał Trojanowski, wymieniając kolejne problemy Orange Polska. Sytuacja jest więc jeszcze bardziej poważna, niż mogło się z początku wydawać, analizując sytuację rynku.

Ważnym aspektem problemu jest także fakt, że firma wciąż traci klientów. Jedynie w czwartym kwartale 2016 roku straciła aż 404 tys. klientów samej telefonii komórkowej, a w zakresie stacjonarnej wcale nie jest lepiej. Chociaż specjaliści twierdzą, że zdarzały się przypadki, w których po takich stratach firmom udawało się szybko odbić od dna, tym razem może to być bardzo trudne przedsięwzięcie.