Strona Główna Opinie Polityka Populacyjna bomba

Populacyjna bomba

UDOSTĘPNIJ

Czy coś jeszcze zostało? Ludzkość można porównać do postaci z komiksowego uniwersum Marvela zwącej się Galactus – pożeracz światów. My oczywiście do liczby mnogiej nie doszliśmy i na razie pożeramy wyłącznie jeden świat. Na świecie wraz z rozwojem technologicznym i postępem cywilizacyjnym zamiast robić się lepiej o dziwo robi się gorzej. Nie każdy to widzi i nie każda część świata jest narażona na to w takim samym stopniu. Rosnące wskaźniki bezrobocia, rozrost slumsów, degradacja środowiska i populacyjna zapaść wielu gatunków zwierząt czy coraz większa grupa ludzi, która nie ma co włożyć do garnka. Skąd ten cały bałagan się bierze? Wszystko sprowadza się do jednej rzeczy, czyli przeludnienia. Reszta to tylko pochodne tego zjawiska.

Rosnąca masa. Ile nas jest, a ile będzie?

W mniej niż 100 lat ludność świata wzrosła z 2 mld do ponad 7. Jest to wzrost o 350%, co jest bardzo wielkim skokiem demograficznym. W ciągu sekundy giną dwie osoby, a pięć kolejnych się rodzi. Największy rozrost populacji odbywa się na kontynencie Azjatyckim, a zaraz za nim goni go Afryka. Wspólnie Europa oraz obie Ameryki mają przyrost o wiele niższy niż kraje wschodu. Wynika to w głównej mierze z znacznie rozwiniętego społeczeństwa i niechęci do posiadania nadmiernego potomstwa. Edukacja jak i słabnące wpływy religii wyraźnie wspierają model rodziny 2+1 oraz 2+2. Za drobne skoki demograficzne krajów Europejskich odpowiadają głównie społeczności imigrantów, których kultura wręcz nakazuje posiadanie dużej rodziny. Wsparcie socjalne tychże grup również jest czynnikiem istotnym. Populacja imigrantów w Unii Europejskiej rośnie z roku na rok i to szczególnie wśród obywateli nie należących do krajów członkowskich. Widać to szczególnie na przykładzie bogatych krajów skandynawskich oraz centrum Europy czyli Belgii. W stolicy unijnej napływ imigrantów jest już widoczny nie tylko w liczbach, ale również słyszalny na ulicy. Spada liczba osób znających tamtejsze ojczyste języki czyli francuski i niderlandzki oraz główny język krajów członkowskich angielski. Sześć lat temu językiem tym posługiwało się 35 proc. mieszkańców Brukseli, a dziś – 30 proc. Na znaczeniu zyskuje język arabski – 8 lat temu mniej niż 7 procent mieszkańców, a dzisiaj ponad 18. Nowe języki to pasztuński, południowoafrykański język ndebele oraz indyjski język sora i mina. Niektórzy politycy nacjonalnej strefy polityki krzyczą o tym, że populacja Europy wymiera i przejmą ją imigranci. Nie jest to prawdą – do wymarcia jest bardzo daleka droga, na którą wejść nie jest wcale łatwo. Jednak faktem niezaprzeczalnym jest rosnąca różnica pomiędzy grupami, rdzennych Europejczyków od tych napływowych. Nie tylko językowe, ale szczególnie kulturowe. Dokładnie chodzi mi o kwestię podejścia do rozmnażania i ilości dzieci, jaką powinna mieć rodzina. Tutaj te dwie grupy różnią się diametralnie i jedna z nich przyczynia się do populacyjnego problemu.

Przeludnienie, a środowisko. Jak ta rosnąca masa wpływa na świat?

Znak zapytania pozostawiony wyłącznie w celach estetycznych bo pytanie jest ściśle retoryczne. Im więcej ludzi, tym gorzej dla świata. Każdy z nas zapewne jechał kiedyś pociągiem czy autobusem, w którym ludzi było więcej niż zgodnie z przepisami powinno być. Komuś było przyjemnie i komfortowo? Na pewno nie. Planecie wygodnie z coraz większą ilością pasażerów również nie jest. Im populacja się zwiększa, tym przy obecnych metodach produkcji żywności, następuje coraz większa degradacja środowiska. Wycina się gigantyczne połacie lasów by utworzyć tam miejsca wypasu zwierząt, ziemię rolną, czy samą infrastrukturę produkcyjną. Więcej ludzi to również zwiększenie zapotrzebowania na benzynę, gaz czy węgiel, które są podstawą energetyczną większości krajów. Według badań przeprowadzonych przez koncern BP światowe zużycie energii zwiększy się do 2035 roku aż o 41 proc. Najszybciej rosnąć będzie zużycie gazu ziemnego, które wyniesie średnio 1,9 proc. rocznie. Wzrost zużycia węgla to 1,1, a ropy 0,9 proc. rocznie. Spalanie zanieczyszcza atmosferę oraz środowisko, które cierpi dodatkowo w wyniku jego eksploatacji przy poszukiwaniu kolejnych złóż surowców. Nadmierna populacja uderza szczególnie w dzikie zwierzęta, których naturalne środowiska są zabudowywane pod rozszerzające się metropolie. Rozdziela się siedliska zwierząt na mniejsze części przez co znacznie spada w nich różnorodność genetyczna. Wszystko to jednak wydaje się nikłym problemem, gdy weźmiemy pod uwagę ograniczenie dostępu do wody, co jest nieodłącznym elementem przekroczenia pewnego progu populacyjnego.

Planeta slumsów. Gdzie ci wszyscy ludzie będą mieszkać?

Zgodnie z prognozami Organizacji Narodów Zjednoczonych do 2043 roku populacja świata ma wzrosnąć do 9 miliardów ludzi. Dla obecnie żyjących nie ma powoli już miejsca do mieszkania, a jeżeli jest, to patrząc na warunki, trudno uznać je w jakimkolwiek stopniu za cywilizowane. W krajach najbardziej rozwiniętych, czyli na kontynencie Europejskim oraz w pewnych stanach USA w slumsach żyje tylko niewielka liczba mieszkańców – 6 procent ludności miejskiej. Za to sytuacja ta wygląda zgoła inaczej w krajach rozwijających się, gdzie mieszkańcy dzielnic biedy stanowią 78,2% populacji miasta. To jest ponad miliard ludzi. Warto zaznaczyć, że slumsy wcale nie są na dole listy miejsc, gdzie zamieszkuje uboga część ludności. Miejsca te są również producentami i odbiorcami wzrostu demograficznego. Ponad 3 miliardy osób ma do przeżycia dziennie 2 dolary – to również nie jest perspektywa na pewne miejsce zamieszkania czy przynajmniej takie spełniające minimum BHP. Infrastruktura sanitarna to nie tylko bajka w slumsach, ale również w dzielnicach klas średnich wielu miast państw rozwijających się jak np. Indie. Coraz więcej osób staje przed trudnym wyborem – dzielnica nędzy czy chodnik, który jest niedaleko fabryki, w której pracują. Slumsy wcale nie są czymś wyjątkowym, a powoli stają się większymi niż miasta przy których często wyrastają. Największy megaslums Neza/Chalco/Itza przy mieście Meksyk to już niedługo ponad 4 miliony mieszkańców. Mało kto ma tam dostęp do wody, instalacji energetycznej czy pomocy medycznej. Brak edukacji, duża ciasnota oraz zero perspektyw sprawiają, że te osiedla biedy stają się siedliskiem przestępczości. Gangi terroryzują bezbronnych mieszkańców pozbawiając ich tych kilku uchowanych monet, a policja zabiera resztę w ramach tzw. ochrony. Wygórowane czynsze przez lokalnych mini developerów zabierają wszelką szansę na uzbieranie na coś lepszego. Miejsce wegetacji pomiędzy mierną pracą lub jej brakiem. Słowo mieszkanie przestaje znaczyć to co kiedyś. Cytując architekta anarchistę Johna Turnera „housing is a verb”.

Żywnościowa kotwica. Jak wykarmić tą rosnącą populację?

Temat ten składa się z kilku skorelowanych ze sobą punktów, czyli sposobie produkcji żywności, formie jaką ta żywność ostatecznie przybiera i tego czy na pewno ona wystarcza. Około miliarda osób na świecie cierpi na głód w takim stopniu, że uniemożliwa im to podjęcie aktywności zawodowej czy społecznej. Poza tym 1/3 ludzi jest również narażona na niedożywienie czyli brak wielu kluczowych składników dla organizmów chociaż spożywają odpowiednią ilość pokarmu. Są to problemy świata rozwijającego się, czyli to wszystko poza tzw. zachodem. Za to ci którzy nie cierpią na głód zą narażeni na przejedzenie i plagę otyłości. Kraje rozwinięte marnują rocznie 1,3 mld ton jedzenia. Sumując to wszystko według Światowego Programu Żywnościowego, produkuje się półtora razy więcej pożywienia niż potrzeba do zapewnienia każdemu zdrowej diety. Produkcja ta trafia na śmietniki lub do wąskiej grupy gardeł. Jednym z podstawowych elementów diety większości ludzi jest mięso, które tajemnicą nie jest pochodzi od zwierząt hodowlanych, które naszą populację przeważają 10krotnie. Zjadają one ponad 1/3 światowych zasobów zboża, a w zamian za to dostarczają pod względem objętości i składu wartości odżywczych mniej. Tereny, które można wykorzystać pod plantacje ryżu lub soi są marnowane dla hodowli bydła, która jest w tym przypadku nieefektywna. Z 10 akrów ziemi można wyżywić 61 osób przy uprawiając soję, 24 pszenicę, 10 kukurydzę, a 2 hodując bydło. Marnotrawstwo miejsca, wyprodukowanej żywności, życia zwierząt, a wraz z wzrostem sytuacja będzie się pogarszać.

Gospodarka automatów. Gdzie jest miejsce dla ludzi przy automatyzacji produkcji?

Produkcja i usługi to w większości praca powtarzalna, którą lepiej i szybciej może wykonywać automat. Wyższa jakość oraz efektywność takiej wymiany siły roboczej zmniejszy zapotrzebowanie na ludzkich pracowników, zastępując ich coraz to bardziej skomplikowanymi maszynami. Do ich konserwacji oraz zarządzania produkcją człowiek będzie dalej potrzebny, ale jako wyspecjalizowana grupa jednostek, a nie tłum pracowników. Widząc korzyści z modernizacji produkcji przedsiębiorcy decydują się na wybór wysoce wyspecjalizowanych urządzeń do pracy kosztem optymalizacji zatrudnienia, czyli zwalnianiem pracowników. Łączy to się nieodzownie z powszechnie panującą ideologią wzrostu, ale to już wykracza poza temat. Z jednej strony prawica krzyczy o potrzebie walki z niżem demograficznym bo nie będzie miał kto na starsze osoby pracować w przyszłości, ale gdzie ci wszyscy nowi obywatele będą mieli to robić? Zieloni twierdzą, że wsparcie odnawialnych źródeł energii doprowadzi do powstania dużej ilości ?zielonych? miejsc pracy. Sama teza rozwiązań ekologicznych jest jak najbardziej pozytywna, ale czy te miejsca powstaną w tak wielkiej ilości? Przykładowo, niemiecka firma produkującą panele słoneczne Scheuten Solar, która celem zmniejszenia wydatków na zatrudnienie, przerzuciła produkcję z siły ludzkiej na roboty. Zautomatyzowane stanowisko produkcji pozwala na wyprodukowanie do 360 paneli słonecznych w ciągu ośmiogodzinnej zmiany czyli więcej niż ludzie na dłuższej zmianie. Roboty biorą udział nie tylko w produkcji masowej czy skomplikowanych urządzeń jak panele słoneczne, ale również w tak prostych rzeczach jak proces pakowania. Spożywcza firma El Dulze zautomatyzowała proces pakowania sałat, co znacznie poprawiło higienę, a ilość odpadów została zmniejszona z 20% do 5%. Spowodowało to również zredukowanie o 80% liczby zatrudnionych. Tak więc, skoro nawet przy tak wręcz „głupiej” pracy jak pakowanie warzyw pracownicy ludzcy stają się zbędni, to co mówić o innych sektorach?

Terapia szokowa. Tylko dwójka? Czy nawet jedno dziecko?

Chiny już tego próbowały i efekty nie są do końca zgodne z oczekiwanymi. Chociaż chodzi raczej o efekty uboczne, a nie o sam główny cel jakim było zahamowanie wzrostu demograficznego. On już prawie został osiągnięty bo tempo wzrostu ludności wynosi prawie zero, a dokładnie 0,49% według danych Banku Światowego. Oczywiście by zmniejszyć populację trzeba mieć przyrost ujemny co z krajów rozwiniętych w jakimś stopniu można zaobserwować w Japonii, gdzie wynosi on -0,24. Wracając jednak do tych efektów ubocznych – polityka jednego dziecka w Chinach jest stosowana w zależności od miejsca zamieszkania. W miastach szczególnie, a na wsiach mniej. Kary za niesubordynację to uderzenie w finanse bądź nawet przymusowa aborcja. Żadne z tych działań nie jest uczciwe czy humanitarne, a to drugie jak najbardziej niedopuszczalne. Kary finansowe nie są problemem dla ludzi majętnych czy urzędników, którzy mogą je nawet dostać niższe niż reszta ukaranych. Przymusowa aborcja jest tym samym co przymusowe dotrzymanie ciąży przez kobietę czyli traktowaniem jej jak inkubator, który możemy włączać lub wyłączać w zależności od sytuacji. Ciężko jednak jest debatować jakie inne rozwiązania mógłby być dobre rozbrojenia tej bomby populacyjnej. Polityka jednego dziecka lub dwóch z innymi obostrzeniami? Realizowana szczególnie w krajach, gdzie wskaźnik przyrostu jest ponad 1. Na pewno trzeba odrzucić wszelkie pomysły dotowania rodzin wielodzietnych bo to jest jak dolewanie benzyny do ognia. Nie porzucać oczywiście tych obywateli, ale jednak przeciwdziałać takim zachowaniom. Może warto by zajrzeć do literatury niekoniecznie naukowej, która ten problem poruszała. ?Chłopiec z Polski? Orsona Scotta Card przedstawiał kilka rozwiązań, które uderzały w obywateli ?niesubordynowanych? niezależnie od ich statutu majątkowego oraz nie łamała praw kobiet. Nie będę wchodził w szczegóły, warto zapoznać się z tym tekstem i samemu go przeanalizować – nie jest to długa lektura. Mam nadzieję, że głos antywzrostowy w nadchodzących latach będzie słychać głośniej w mediach i biurach rządowych, a ludzie sami zaczną się zastanawiać nad tym problemem. Pytanie padło – jak rozbroić tę bombę?

 


Opierałem się na:
http://www.theguardian.com/environment/2013/jun/30/stephen-emmott-ten-billion
http://www.theguardian.com/environment/2011/jul/18/population-7-billion-planet
http://www.scientificamerican.com/article/population-growth-climate-change/
http://howmany.org/environmental_and_social_ills.php
http://www.learner.org/courses/envsci/unit/text.php?unit=5&secNum=5
Eurostat – Statystyki dotyczące migracji i populacji migrantów z roku 2012
http://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/w-brukseli-mniej-po-francusku-a-wiecej-arabskiego,315469.html
Mike Davis „Planeta slumsów”
Peter Singer „Etyka a to, co jemy”
http://www.briobrussel.be/assets/andere%20publicaties/en_51_brus13en.pdf
http://www.pb.pl/3529626,83043,bp-zuzycie-paliw-kopalnych-bedzie-roslo
http://amnestytorun.wordpress.com/category/zadamy-godnosci-demand-dignity/slumsy-zadamy-godnosci-demand-dignity/
http://www.pah.org.pl/m/3682/PAH_broszura-Swiat_bez_Glodu.pdf
http://www.fanucrobotics.pl/pl/case-studies/c2%20robots%20cut%20lettuce%20labour%20issues
http://databank.worldbank.org/data/views/reports/tableview.aspx
http://www.abc.net.au/foreign/content/2005/s1432717.htm
http://pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_jednego_dziecka_w_Chinach#cite_note-Taylor-11

Zobacz również