UDOSTĘPNIJ
źródło: wp.com, telegraph.co.uk

Już niedługo może okazać się, że stacja paliw, na której zazwyczaj tankowaliśmy samochód, nie istnieje. Wszystko przez pomysł władzy, który zmusił firmy zajmujące się obrotem paliw płynnych, do przedstawienia szeregu dokumentów i wykazów świadczących o ich działalności. Okazuje się, że wiele stacji po prostu temu wymogowi nie podołało.

Nowelizacja prawa energetycznego okazała się być kostuchą dla setek stacji paliw. 15. grudnia ubiegłego roku wszystkie firmy, które zajmowały się paliwami płynnymi, czyli stacje paliw właśnie, zostały zobowiązane do zgromadzenia masy dokumentów. Te w ciągu miesiąca miały być przedłożone w jednej z jednostek Urzędu Regulacji Energetyki.

Problem w tym, że wymogi były bardzo podobne do tych, które są stawiane przed stacjami paliw w trakcie starania się o koncesję. Tyle tylko, że gdy mowa o koncesji, każdy podmiot ma do 6 miesięcy na złożenie odpowiednich dokumentów. W tym zaś wypadku mowa była o miesiącu i to takim, który poprzecinany jest różnymi świętami wolnymi od pracy.

Urząd „zlitował się” i nie czekał tylko do 16. grudnia. Władze URE stwierdziły, że możliwość przesłania wykazu dokumentów pocztą wymaga przedłużenia terminu składania papierów. Dlatego też ostateczny termin ustalono na początek lutego. Okazało się, że to i tak za mało. Ponad 1000 jednostek zajmujących się sprzedażą paliw po prostu się nie wyrobiło, podaje Justyna Pawlińska z URE.

 – Do końca stycznia do URE dotarło ok. 85 proc. spodziewanych wniosków, dotyczących głównie dostosowania koncesji do nowych przepisów. Biorąc pod uwagę, że w Polsce działa łącznie 7852 firm z takimi koncesjami, ponad tysiąc z nich może zatem zniknąć z rynku, bo  po prostu nie zdążyło na czas – mówi Pawlińska.

Oznacza to, że z paliwowej mapy polski zniknie ponad 1000 stacji paliw. Te nie przedłożyły odpowiednich dokumentów, a więc stracą koncesję i zostaną usunięte z rynku. Oczywiście możliwe jest, że będą kontynuować swoją działalność nielegalnie. Za takie naruszenie prawa grozi jednak wysoka kara – 5 lat więzienia i (w wymiarze maksymalnym) aż 5 mln złotych kary.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również