UDOSTĘPNIJ

Jako lewicowy wolnościowiec z przekonania i Europejczyk z krwi i kości często zadaję sobie dlaczego Polacy tak bardzo mentalnie różnią się od Niemców, Francuzów, Holendrów. W czym tak bardzo się różnimy? Ano w naszym stosunku do szeroko pojętej inności. W Polsce wszyscy muszą krakać tak samo, niczym wrony. Wszyscy muszą tak samo żyć, myśleć, podobnie się ubierać, w to samo wierzyć?

Oczywiście zaraz ktoś mi zarzuci, że to nieprawda, bo wcale nie muszą. Oczywiście, prawnego nakazu nie ma, ale niech ktoś tylko spróbuje się wyróżnić na tle rodziny, sąsiadów, znajomych to może za to wiele zapłacić. Nawet ludzie bardziej światli udają głupszych. W dobrym tonie ostatnio zaczęło być chwalenie się nieczytaniem książek. Kto więc przyzna się znajomym, że lubi czytać? Albo chodzić do teatru, albo słuchać muzyki poważnej? A przekładając to na politykę, kto będąc wśród osób obcych, bądź w szerszym gronie rodzinnym powie głośno, że nie ma nic przeciwko związkom  partnerskim, in vitro, albo chciałby wypowiedzenia konkordatu? A kto przyzna, że nie razi go cudze bogactwo, jeśli jest osiągnięte uczciwie? Mało kto, bowiem Polak w swoim sercu może myśleć co chce, ale głośno tego nie powie, bo ?co ludzie powiedzą??. Polskie społeczeństwo ciągle w sporej części jest negatywnie nastawione  do zmian mentalnych, a ponieważ kultura dyskusji jest w polskich domach taka, jak na Wiejskiej, czyli żenująco niska, wiele nie potrzeba do awantury, bowiem mnóstwo ludzi nie przyjmuje do wiadomości, że można się ?pięknie różnić? i że nie ma prawdy absolutnej i jednego ustalonego sposobu postępowania.

Więzy rodzinne w Polsce tak silne, oprócz niewątpliwych zalet, mają również i wady, jak choćby to że życie prywatne poszczególnych jej członków jest często arbitralnie regulowane przez opinię reszty. W Europie Zachodniej każdy może mieć swoje zdanie i głośno je wypowiedzieć bez obaw że zostanie przez kogoś zabity wzrokiem, lub też przedmiotem ataku słownego. Swoje prywatne życie każdy może przeżyć jak chce i swoje dzieci wychowywać jak chce. Jednak nie w Polsce. Tu zawsze trzeba liczyć się z tym, co ludzie powiedzą i bardzo często ulegać ich presji.

Z drugiej strony mentalne zniewolenie nieformalnymi zasadami nie idzie często w parze z szacunkiem wobec prawa. Wielowiekowe, podkreślam, zaniedbania cywilizacyjne sprawiły, że mentalnie stoimy w rozkroku ? bardzo chcielibyśmy uważać siebie za ?Zachód?, ale nasza wschodnia, słowiańska dusza nam na to nie pozwala. Każe szukać rozwiązań siłowych, wrogów, winowajców, zdrajców, heretyków i nade wszystko kombinować. Chwalimy niemiecki ład i porządek, jednoczenie kombinując jakby tu obejść przepisy. Narzekamy na korupcję i dajemy lekarzowi butelkę whisky w ramach podziękowania za dobrą opiekę podczas naszego pobytu w szpitalu. Nie sprzątamy po psie, bo to nie nasz trawnik, tylko państwowy. Parkujemy na miejscach dla inwalidów, ?bo my tylko na minutkę do sklepu?.

Dlaczego to wszystko tak wygląda? Wschodnioeuropejskie narody po zimnej wojnie tworzą swoją tożsamość odwołując się do wartości opartych na historii i tradycji istnienia ‚wewnętrznego wroga’.

Moim zdaniem lubimy widzieć siebie w roli ofiary. Gloryfikować klęski, rozdrapywać rany i zrzucać odpowiedzialność za nasze niepowodzenia na innych w tym również na państwo, z czego prawdopodobnie wynika polskie kombinatorstwo i pogarda dla przepisów

Dlatego każdy ?inny? jest dla niektórych ?obcy? czyli wróg. I nieważne, czy jest to Żyd, Rosjanin, gej, milioner, czy ateista, a może premier, jako przedstawiciel władzy. Polakowi w to graj, bo jest na kim się wyżyć.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również