UDOSTĘPNIJ

Ostatniej nocy ostrzelano polski konsulat w Łucku na północnym zachodzie Ukrainy. W związku tymi wydarzeniami do polskiego MSZ został już wezwany ambasador Ukrainy w Polsce, zaś polska placówka dyplomatyczna w Kijowie zapowiedziała notę protestacyjną. Władze Ukraińskie też już zareagowały.

W środę po północy czasu lokalnego (23.30 we wtorek czasu Polskiego) ostrzelano konsulat w Łucku. Najprawdopodobniej strzelano z granatnika. Pocisk trafił w ostatnie piętro budynku, powodując 70-centymetrowy otwór. Chociaż nikomu nic się nie stało, to polscy dyplomaci są przerażeni i obawiają się, że atak może zostać powtórzony, tym razem skutecznie.

Huk był tak głośny, że słyszano go w oddalonej o 6 kilometrów wsi Boratyn.

 – W tej chwili oczekujemy i żądamy zapewnienia wzmożonej i skutecznej ochrony wszystkich naszych placówek na Ukrainie oraz jak najszybszego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, przede wszystkim ustalenia i zatrzymania sprawcy bądź sprawców – powiedział szef biura MSZ Jakub Wawrzyniak.

Komunikat naszego resortu podaje, że w związku z incydentem wezwano już do ministerstwa ambasadora Ukrainy w Polsce. Ponadto ambasada Polski w Kijowie wystosuje w najbliższym czasie notę protestacyjną skierowaną do ukraińskiego resortu spraw zagranicznych.

Do wydarzenia odniósł się też minister spraw zagranicznych Ukrainy:

 – Jestem oburzony prowokacją wymierzoną w konsulat Polski w Łucku. To podłość tych, którzy są przeciwko naszej przyjaźni z RP. Robimy wszystko, aby sprawcy byli ukarani – napisał Pawło Klimkin na swoim twitterze.

Na oficjalnej stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych czytamy, że doszło do wybuchu. MSZ potwierdza również, że niemal na pewno strzelano z granatnika.

– Oględziny przeprowadzone przez służby ukraińskie wykazały, że wybuch spowodował pocisk z granatnika. Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP został wezwany ambasador Ukrainy w Polsce. Nasza placówka w Kijowie wystosuje ponadto notę protestacyjną do ukraińskiego MSZ.

 Oczekujemy od służb ukraińskich zapewnienia skutecznej i wzmożonej ochrony placówek na Ukrainie oraz jak najszybszego wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, ustalenia i zatrzymania sprawców – czytamy.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również