UDOSTĘPNIJ
fot. twitter.com/macarcheo

Polski kierowca do końca walczył z terrorystą (być może napastników było więcej). Niestety nie udało mu się przeżyć. Najpierw został brutalnie pobity, a potem zastrzelony. Był silnym i postawnym mężczyzną. 

To miała być ostatnia podróż Łukasza przed świętami. Pragnął wrócić do swojej rodziny – żony i 17-letniego syna. Niestety nie było mu to dane. Rodzina długo żyła w nadziei, ale niestety medialne komunikaty zostały potwierdzone przez policję – to ciało Polaka znaleziono w ciężarówce.

Początkowo niemiecka telewizja ZDF podała, że to Polak rozjeżdżał ludzi. Rodzina i przyjaciele z pracy od początku była przekonani, że to niemożliwe. I słusznie. Łukasz został napadnięty w muzułmańskiej dzielnicy, w której zatrzymał się na kebaba. Był wściekły, bo Niemcy odmówili mu rozładunku towaru aż do wtorku. Jego  szef ubolewa, że gdyby tego nie zrobili, to do tragedii by nie doszło.

Policja podała, że mężczyzna do końca dzielnie walczył z terrorystą lub większą ilością napastników. Wskazują na to obrażenia zbadane na jego ciele. Identyfikacji zwłok dokonał członek rodziny. Na twarzy znaleziono liczne siniaki oraz rany od ostrego narzędzia. Zginął od strzału z broni palnej.

Wyrazy współczucia dla rodziny.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również