UDOSTĘPNIJ

Niejednokrotnie w mediach pada stwierdzenie, iż od dawna Polska nie uczestniczyła w żadnej wojnie, a przynajmniej nie w wojnie prowadzonej na swoim terytorium. Stwierdzenie to leży bardzo daleko od prawdy i wcale nie chodzi tu o operacje międzynarodowe w jakich biorą udział oddziały Sił Zbrojnych. Mimo, że ostatni światowy konflikt dobiegł końca w 1945 roku kapitulacją Japonii to wojna między poszczególnymi podmiotami stosunków międzynarodowych wciąż trwa. Wojna ta – wszystkich ze wszystkimi – na szczęście nie przynosi bezpośrednich ofiar liczonych w setkach tysięcy czy milionach, ale istotnie wpływa na pozycję poszczególnych państw na arenie międzynarodowej oraz poziom życia ich obywateli. Mowa tutaj o wojnie informacyjnej.

Wojnę informacyjną wolno krótko zdefiniować jako różnorakie działania począwszy od przekazów medialnych, na działalności służb specjalnych skończywszy, które mają na celu: zdobywanie informacji, osłabienie przeciwnika poprzez podsuwanie fałszywych wiadomości, manipulację oraz osiąganie wszelkich innych celów politycznych, ekonomicznych, militarnych, innych niemilitarnymi środkami.

W ostatnim czasie na tym polu szczególną aktywnością może pochwalić się Federacja Rosyjska. Przykładem typowego działania związanego z prowadzeniem konfliktu informacyjnego jest chęć zorganizowania w Katyniu wystawy na temat polskich obozów, w jakich przetrzymywani byli jeńcy bolszewiccy po przegranej wojnie 1920 roku. Aczkolwiek do tej konkretnej sprawy wrócę później.

Aktywność rosyjskich specsłużb wzrosła kilkukrotnie od czasu wybuchu konfliktu na Ukrainie. Analizując dokładnie przebieg konfrontacji między III RP, a FR widać wyraźnie znaczące wzmocnienie działań stosowanych przez Moskwę. Do najłatwiej zauważalnych przykładów zaliczają się naturalnie internetowe… komentarze, zachwalające działania rządu drugiego największego mocarstwa na arenie międzynarodowej i jednocześnie krytykujące działania rządów: ukraińskiego i polskiego (niezależnie od tego co te rządy robią). Twierdzenie, że komentarze w cyberprzestrzeni są elementem wojny propagandowej i narzędziem dezinformacji na pierwszy rzut oka sprawa wrażenie „przesadzonego”. Jednakże kiedy uprzytomnimy sobie jak bardzo obecnie informacje wpływają na nasze życie, jak mocno kształtują postawy poszczególnych jednostek, które (nieświadomie) ulegają różnego typu manipulacjom i wpływom, jak bardzo determinują pozycję naszej ojczyzny na arenie międzynarodowej i w ramach NATO, wówczas można uświadomić sobie, iż w tego typu działaniach nie ma nic dziwnego. Ten sposób prowadzenia manipulacji wpisuje się jako element specyficznego rodzaju wojny, innej niż ta, która zazwyczaj kojarzy nam się z owym pojęciem. Nadto warto zwrócić uwagę na fakt, iż liczba wpisów sławiących działania Putina po wybuchu ukraińskiej rewolucji podskoczyła kilku, a nawet kilkunastokrotnie, w stosunku do czasu sprzed wybuchu konfrontacji na wschodzie. Rosjanie nie poprzestają jedynie na trollowaniu w internecie, bowiem w ostatnim czasie coraz więcej wschodnich mediów rusza na podbój zagranicznych rynków (np. Sputnik Polska). O ile im większy pluralizm tym lepiej, o tyle ewentualna dominacja rosyjskiego sektora medialnego (np. w państwach nadbałtyckich) zdecydowanie przyniesie więcej szkody niż pożytku. Do tego doniesienia ABW mówią o wzmożonej aktywności obcego wywiadu w RP, ponieważ jednak świat służb specjalnych jest zamknięty dla większości ludzi nie można na temat owych działań powiedzieć wiele więcej. Najpewniej funkcjonariuszy wywiadu najbardziej interesują kwestie związane z modernizacją Sił Zbrojnych, budowy infrastruktury celem zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego oraz infrastruktura Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Wracając do ostatnich wydarzeń: Rosyjskie Towarzystwo Wojenno-Historyczne dąży do zorganizowania wystawy na temat: polskich obozów koncentracyjnych, która miałby mieć miejsce nieopodal grobów oficerów zamordowanych w Katyniu. Inicjatywa ta, popierana przez ministra kultury – Władimira Medinskiego ma ewidentne podłoże polityczne. Po pierwsze, tego typu ekspozycja pozwoli, przynajmniej częściowo „wybielić” zbrodnie na Narodzie Polskim. Przekaz, jaki popłynie będzie następujący: fakt nie byliśmy dobrzy, ale sami Polacy byli o wiele gorsi od nas. Drugi cel – dyskredytacja naszego kraju na arenie międzynarodowej i chęć ukazania go w charakterze państwa, które jako pierwsze zaczęło na masową skalę mordować ludzi w obozach. Sformułowanie „obóz koncentracyjny” kojarzy się bowiem jednoznacznie. Prasa i społeczeństwo Zachodu nie będą wnikać w historię, badać przebiegu wojny 1920 roku, czy warunków panujących w obozach dla bolszewickich jeńców wojennych. Dla nich obóz koncentracyjny=masowa zagłada. Dodatkowych pytań nikt zadawać nie będzie. Takie przedstawienie sytuacji obniży pozycję kraju nad Wisłą na arenie międzynarodowej oraz w ramach UE i częściowo również NATO.

„Event” jaki chce zorganizować Rosyjskie Towarzystwo Wojenno-Historyczne należy rozważyć od jeszcze jednej strony. Jakiś czas temu IPN ogłosił, iż będzie dążył do dekomunizacji przestrzeni publicznej poprzez masowy demontaż pomników związanych z socjalizmem czy Armią Czerwoną. Polscy rządzący przyklasnęli takiemu rozwiązaniu, z kolei Rosjanie wyrażali szczere oburzenie. Mogą bowiem stracić nie tylko symbole, ważne dla ich świadomości historycznej, ale także bardzo specyficzny rodzaj marketingu, promocji Federacji Rosyjskiej – symbol jej potęgi i poświęcenia w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Demontaż monumentów i tablic upamiętniających Czerwonoarmistów pozbawi Moskwę owych atutów. Nie trzeba naturalnie dodawać, że o ataku 17 IX 1939 r., masowych mordach polskiej inteligencji i podziemia, gwałtach czy rabunkach głosiciele koncepcji „wyzwalania” pamiętają już znacznie mniej chętnie.

Przy okazji rzeźb i posągów mających sławić pseudowyzwolenie, które tak naprawdę jedynie zamieniło jeden totalitaryzm na drugi wskazane jest zwrócić uwagę na cel jaki władze naszego wschodniego sąsiada chcą osiągnąć na arenie polityki wewnętrznej RP. Komunistyczna symbolika naturalnie budzi skrajne emocje. Gdzie skrajne emocje tam spory i kłótnie, które z poziomu społecznego bardzo szybko przechodzą na poziom polityki i mediów. Wywoływanie awantur w społeczeństwie leży w myśli geopolitycznych przeciwników Rzeczpospolitej. Republiki i monarchie targane wewnętrznymi swarami przenigdy nie będą silne. Nie posiądą mocnej pozycji i nie będą szanowanymi graczami na arenie międzynarodowej. Polska o dużym potencjalne ekonomicznym czy militarnym posiadająca wysoką pozycję w Sojuszu Północnoatlantyckim nie stoi w zgodzie z interesami rosyjskimi. Trzeba raz jeszcze bardzo mocno podkreślić: skłócony wewnętrznie kraj NIGDY nie będzie silny. Dlatego zanim lewa i prawa strona sceny politycznej zaczną po raz kolejny obrzucać się błotem niech lepiej pomyślą w imię czego tego dokonują i czy aby na pewno warto.

Jako kolejne przeznaczenie stosowania propagandy i dezinformacji zaliczyć trzeba odciąganie uwagi społeczeństwa od rzeczy istotnych i kierowanie owej uwagi na sprawy całkowicie pozbawione znaczenia. W warunkach polskiego rynku medialnego i jego poziomu takie działania są dla rosyjskich specsłużb dziecinnie proste. Prędzej czy później, któraś gazeta czy portal podchwycą temat. Niewykluczone, że część mediów w Polsce założyły i prowadzą służby specjalne Federacji Rosyjskiej (oprócz naszego wschodniego sąsiada taką taktykę stosują inne wywiady, lecz tutaj skupiam się na działaniach Rosjan). Wieści rozpoczną ekspansję, która będzie tym szybsza im więcej mediów będzie je podawać, aż w końcu dotrą one na ekrany telewizorów i pierwsze strony największych tygodników i dzienników. Wieści bez znaczenia, które w żadnym wypadku nie powinny trafić nawet na setną stronę podrzędnego lokalnego tygodnika. Brzmi znajomo? Nietrudno sobie przypomnieć słynny rajd Nocnych Wilków, kiedy media rozpętały okrutną burzę w szklance wody. Wydawało się, że na widok parunastu facetów na motorach część redaktorów i publicystów gotowa byłaby wprowadzić stan wojenny – tak straszliwym zagrożeniem ich zdaniem byli motocykliści dla bezpieczeństwa III RP. Sprawa, która nie miała kompletnie żadnego znaczenia trafiła do wszystkich mediów, na wiele dni odsuwając naprawdę ważne wiadomości na dalszy plan. Do tego budowano atmosferę strachu i niepewności. Można śmiało powiedzieć, że media zawaliły na całej linii. Polscy dziennikarze straszliwe wieści o kilkudziesięciu motocyklistach łyknęli, za przeproszeniem, niczym młode pelikany i zaczęli biadolić jakież straszliwe rzeczy mają miejsce. Ciężko powiedzieć co dokładnie zawiniło w tym konkretnym przypadku. Czy przyczyną dyskusji na temat owego rajdu była wizja pieniędzy ze sztucznie pompowanej sensacji, czy też po prostu zwykła głupota i ignorancja?

Przykłady, które zostały przeze mnie wymienione w tym wpisie to tylko wierzchołek góry lodowej. Nietrudno znaleźć inne dowody na prowadzenie bardzo aktywnych działań w wojnie informacyjnej z Polską. Następnym dowodem mogą być insynuacje jakoby polskie organizacje wchodzące w skład szeroko pojętych służb specjalnych szkoliły ukraińskich bojowników Majdanu, a co za tym idzie – stały za obaleniem prezydentury Janukowycza. Oskarżenie takie już na pierwszy rzut oka jest zwyczajnie śmieszne. Nawet gdyby AW czy inna instytucja chciały przeprowadzić operację obalenia rządu w państwie tak dużym jak Ukraina to nie dokonałyby tego ze względu na brak wystarczających sił i środków. Patrząc z perspektywy współdziałania międzynarodowego: po wątpliwych „przyjemnościach” jakich zaznał nasz kraj w związku z umiejscowieniem w Kiejkutach więzień CIA, w których przetrzymywano Talibów, wątpię by polski rząd po raz kolejny poszedł na tego typu umowę z USA. Tym bardziej, iż premier Tusk nie włącza się do grona szczególnie proamerykańsko nastawionych premierów w naszej historii. FR potrzebowała argumentów dla prowadzonej na Krymie i wschodniej Ukrainie operacji wojskowej. Scenariusz finansowanego zza granicy przewrotu przeciwko legalnej władzy był perfekcyjnym powodem dla wejścia wojska na wschód Państwa Ukraińskiego.

Krótko podsumowując sąsiadująca z nami republika federalna próbuje wszelkimi niemilitarnymi środkami umniejszyć pozycję i siłę Polski na arenie międzynarodowej. Dokonuje tego poprzez stosowanie dezinformacji, wywoływanie wewnętrznych sporów, wysuwanie pod adresem III RP oskarżeń, które nie mają nic wspólnego z prawdą oraz kierowanie uwagi opinii publicznej na kwestie pozbawione jakiegokolwiek znaczenia. Na sam koniec słowo o doktrynie wojennej Moskwy – walka informacyjna ma na celu realizację interesów politycznych bez użycia siły wojskowej oraz wywołania pozytywnej reakcji na wieść o o użyciu Sił Zbrojnych FR. Bezpośredni konflikt zbrojny z Rosjanami nam nie grozi, jednak realizowanie wspomnianych wyżej celów politycznych w naszej ojczyźnie przychodzi Putinowi wyjątkowo łatwo.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKarabach: W strefie konfliktu zawarto rozejm
Następny artykułWieszak. Narzędzie zbrodni podziemia aborcyjnego.
Szymon Malik

Sympatyk prawicy, patriota, konserwatysta, bloger. Zainteresowany grą mocarstw światowych i regionalnych szczególnie w Europie i Azji oraz polityką wewnętrzną Polski. Student bezpieczeństwa wewnętrznego.

Zobacz również