UDOSTĘPNIJ

1 września każdego roku to bardzo ważna data odkąd sięgam pamięcią. Tak było, jest i będzie, bowiem co roku tego dnia tysiącom dzieci ?kończy się dzieciństwo?, jak mawiają pesymiści. I sporo racji mają, bo dzieci, czy to sześcio- czy siedmioletnie nie powinny być na kilka godzin zamykane w szkole, w której muszą siedzieć w ławkach i grzecznie słuchać nudnych poleceń nauczycieli i wykonywać monotonne zadania, kiedy ich całe jestestwo domaga się ruchu, zabawy. Czy to znaczy, że dzieci nie powinny słuchać dorosłych albo nie powinny w tym wieku chodzić do szkoły? Ależ skąd. Nauka tak małych dzieci powinna być jednak zorganizowana w sposób atrakcyjny, zachęcający, działający na nieskrępowaną dziecięcą wyobraźnię. A jaka jest polska szkoła?

Przestarzała, oparta na modelu pruskim, gdzie nauczyciel odbębnia swoją robotę, często ( nie zawsze) nie mając ani serca, ani cierpliwości dla najmłodszych. Nauczyciel w polskiej tradycji to bowiem pewien archetyp, autorytet, ktoś kto zawsze ma rację, kto jest najważniejszy, jest taki ?och i ach?. A jak nauczyciel nie ma racji to patrz poprzednie zdanie albo marsz do dyrektora! Tylko mi nie mówcie o rozwydrzonej młodzieży zakładającej nauczycielowi kubeł na głowę, bo z góry uprzedzam, że mam dość przypominania mi tej, smutnej oczywiście, ale jednak jednostkowej historii. Histeria, jaka wokół tego wydarzenia kilka lat temu się rozpętała, komuś niewtajemniczonemu mogłaby zasugerować bowiem, że kubeł na głowie to niemalże codzienny strój roboczy polskiego belfra.

Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że dyscyplina oczywiście być musi, ale dzieci i młodzież nie wolno traktować z wyższością, trzeba umieć wejść w psychikę młodego człowieka, i próbować go zrozumieć. Powinien to umieć każdy nauczyciel z uwagi na ich pedagogiczne przygotowanie, ale nie każdy potrafi. Co jeszcze mi się nie podoba? Przeładowanie programu. Omawianie ?Potopu? na jednej lekcji języka polskiego sam jeszcze doskonale pamiętam. Dokładnie tak samo jak omawianie najnowszej historii Polski na jednej pod koniec czerwca w ostatniej klasie wszelakich etapów edukacyjnych. Może stąd tyle mitów narosłych wokół tego okresu? Może zamiast dogłębnie omawiać historię starożytnego Egiptu i Mezopotamii (na które zawsze jest czas, bo omawia się je na początku), zrobić więcej miejsca na wydarzenia wciąż żywe w pamięci naszych rodziców, ale już kompletnie nieznane przez młodzież urodzoną w wolnej Polsce?

Do tego dochodzi religia, której we wszystkich cyklach edukacyjnych razem wziętych jest więcej niż fizyki, biologii, chemii i geografii łącznie. Na szczęście, pani minister Kluzik ? Rostkowska obiecała etykę dla każdego chętnego ucznia. Zobaczymy. Byle się tylko nie okazało, że religia jest na ogół w środku planu, a etyka późnym popołudniem i to prowadzona przez katechetę. Mam kilka własnych dodatkowych postulatów, jeśli chodzi o edukację. Pewnie jeszcze wiele wody w Wiśle upłynie, nim zostaną spełnione, ale korzystając z szansy jaką dale mi ten portal, przedstawię tę swoistą listę życzeń.

Życzę sobie i polskiej szkole:

? zrezygnowania z jakiejkolwiek polityki historycznej. Najwyższy czas zacząć uczyć dzieci i młodzież, że nic w życiu nie jest albo czarne, albo białe tzn. zapoznać ich z faktami historycznymi, nie dobudowując prawicowej interpretacji, tak jak kiedyś dobudowywano lewicową. Niech dzieci same ocenią

? mówieniu więcej o militarnych zwycięstwach Polaków, a mniej o porażkach

? OBOWIĄZKOWEJ, rzetelnej edukacji seksualnej, opartej o wiedzę naukową, a nie doktrynę religijną i prowadzonej przez nauczycieli merytorycznie do tego przygotowanych

? wycofania religii ze szkół, bowiem w obecnej formie nie jest to nauka o religii, a zwyczajna indoktrynacja religijna, której miejsce jest w kościele. W zamian ? rzetelnej edukacji religioznawczo ? filozoficznej, tak by każdy człowiek ze średnim wykształceniem mógł świadomie wybrać jaki światopogląd jest mu najbliższy

? oparcia polskiego systemu oświaty na wzorcach fińskich tzn. praca w grupach zamiast wykładu, wyrozumiałość i empatia zamiast autorytaryzmu, samoocena uczniów ( oczywiście przy aprobacie nauczyciela) lub oceny opisowe, zamiast testów i stopni

? okrojenie przeładowanego programu i poprzez to ograniczenie prac domowych, bowiem ?nie samą człowiek żyje? Nawet ten mały człowiek

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułDobrobyt według sprawdzonego wzorca
Następny artykułWojskowe Służby Informacyjne
Krzysztof Całus

Reprezentant Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Bloger. Sympatyk ruchu humanistycznego. Antyklerykał. Entuzjasta nordyckiej lewicy. Zwolennik demokracji konsensualnej i pogłębienia integracji europejskiej

Zobacz również