UDOSTĘPNIJ

Przyglądam się temu wyborczemu kabaretowi i ręce mi opadają a nogi się uginają. I wcale nie mam tu na myśli tego, że PKW nie potrafi podać ostatecznych wyników, nie zaskakuje mnie też bubel w postaci wyborczego kalkulatora napisany przez 23-letnią studentkę, nie dziwią mnie kandydaci „z kosmosu” czy hakerski atak na stronę PKW, wszystkie te problemy z wyborami samorządowymi ad 2014 były do przewidzenia, wszak żyjemy w Polsce where the unbelievable happens a robienie wałków i partaczenie wszystkiego wpisane jest w naturę urzędników państwowych.

Do tej pory chciałem wierzyć w to, że moja opinia o ludziach i tym narodzie to tylko moje subiektywne, podszyte wewnętrzną frustracją zdanie. Wmawiałem sobie, że zidiocenie tego narodu to tylko margines i iluzja jaką starają nam się przeforsować media by zniechęcić co bardziej rozgarniętych obywateli i sprawić by stali się biernymi uczestnikami życia społecznego. Tak chciałem wierzyć i myśleć, jednak Polacy postanowili mnie przekonać do tego bym nie starał się więcej oszukiwać samego siebie.

Gdy usłyszałem o tym, że w skali całego kraju pojawił się problem z „książeczkami wyborczymi”, dosłownie zapłakałem nad losem tego narodu. I nie wydaje mi się żeby był to rodzaj jakiegoś oszustwa wyborczego bo im więcej ludzi pytałem o to czy mieli problem z „książeczkami” tym bardziej popadałem w smutek i załamanie.

Politycy nigdy by na to nie wpadli ale jak to bywa – największe odkrycia są dziełem przypadku. Okazuje się, że wystarczy podsunąć pod nos wyborcom zwykłą „książeczkę” tzn. 7 stron połączonych w jedno, by ogłupieli i oddali albo głos nieważny albo zagłosowali na partię na pierwszej stronie bez względu na to jaka to partia.. Nie wiem jeszcze czego to jest zasługa – czy tego, że połowa głosujących to zwykli idioci czy po prostu nie potrafią ani czytać ani wykonywać banalnie prostych czynności, które przeciętnemu dziecku w wieku kilku lat nie sprawiłoby większych problemów.

W tym miejscu należałoby zadać sobie pytanie: skoro Polacy nie umieją głosować to czy demokracja jest odpowiednim systemem dla naszego narodu. Odpowiedź jest tylko z pozoru prosta bowiem mimo to, że wszystko przemawia za tym by demokrację w naszym państwie zastąpić czymś innym, bardziej racjonalnym i stabilnym to nie ma nikogo kto by się tego podjął i był gwarantem sukcesu w przemianie ustrojowej. Dlatego też trwamy w tym mniejszym źle, które dotychczas mogło sugerować, że winę za aktualny stan tego kraju nie ponosi społeczeństwo tylko zachłanni i niekompetentni urzędnicy oraz politycy. Jednak tak jak pisałem tydzień temu w „Nie idę na wybory” winę ponosi społeczeństwo, czego historia z książeczkami jest doskonałym dowodem.

Niektórzy z nas, którzy mają jeszcze resztki nadziei są gotowi organizować protesty pod siedzibą PKW by wyrazić swoje oburzenie zaistniałym kabaretem wyborczym. Nie zdają sobie jednak sprawy, że obrali sobie niewłaściwy cel. Zamiast protestować przeciwko grupce głupich starców, od których niewiele zależy w kwestii poprawy sytuacji w tym kraju powinni zacząć organizować protesty przed domami tych wszystkich idiotów, którzy nie potrafią głosować (w niektórych miejscach jest to nawet do 50% głosujących) bo to od nich wszystko zależy; to ci idioci, kretyni i półmózgi wybierają innych idiotów, kretynów i półmózgów by rządzili tym krajem. Dopóki nie załatwimy problemu z idiotami chodzącymi na nieszczęsne wybory, dopóty właściciele tego kraju mogą być spokojni.

 

18 KOMENTARZY

  1. Przepraszam, ale czy to aby przypadkiem nie było tak, że wystarczyło wypełnić jakikolwiek kwadracik więcej i wtedy karta do głosowania była nie ważna? A karty liczyli sami członkowie partii politycznych często w bardzo betonowej konfiguracji?

  2. Gdyby tak było jak pan pisze to ilość nieważnych głosów by się po kraju rozłożyła w przybliżeniu równo. A tak niestety nie jest. Proszę sobie zadać trud i przejrzeć wyniki wyborów z przed 4 lat i ilość głosów nieważnych w województwie mazowieckim. Podpowiem, iż było to kilkukrotnie więcej jak reszcie kraju i dziwnym trafem akurat PSL tam zdobył znacząco wyższe poparcie.
    Proszę się nie obrazić, ale trzeba być idiotą żeby nie widzieć tu wielkiego wałka.

  3. Nie zgadzam się z tym artykułem. Wczoraj gdzieś przeczytałem wywiad jakiegoś kolesia co robił w jakieś tam komisji wyborczej X razy i z tego co mówił wynikało, że ilość odrzucanych głosów w wyborach na których on zasiadał nie przekraczała 2% w skali kraju. A więc skoro wcześniejszych latach było tylko 2% to teraz kto poszedł do urn większości te same osoby a więc nawet jeżeli w tym roku zrobiono w kształcie książeczki to ludzie na pewno rozejrzeli się po stronach. Ja chociaż miałem iść ale nie poszedłem ( przeczuwałem ,że coś się wydarzy) wiedziałem jak zagłosować bo wystarczyło wejść na stronę PKW. A więc nie pierz Pan ludziom mózgów bo teraz robi Pan to samo co Prezydent ogłasza,że ludzie to idioci !!

  4. Niestety, ale muszę przyznać autorowi trochę racji – sam byłem w Komisji i jak ludzie dostali jedną kartkę z kandydatami na prezydenta miasta to ilość oddanych, nieważnych głosów wyniosła 1,5 % (właściwie to o parę setnych więcej), to już "książeczki" sprawiły większe trudności – ok. 9 % do rady miasta, a do sejmiku nie pamiętam, ale na pewno mniej, niż 10 %. Oczywiście można się spytać czy większa ilość nieważnych głosów (np. Malbork) jest możliwa, ale uważam, że PKW niedostatecznie poinformowała o tym "jak oddać ważny głos".

  5. Niestety, ale muszę przyznać autorowi trochę racji – sam byłem w Komisji i jak ludzie dostali jedną kartkę z kandydatami na prezydenta miasta to ilość oddanych, nieważnych głosów wyniosła 1,5 % (właściwie to o parę setnych więcej), to już "książeczki" sprawiły większe trudności – ok. 9 % do rady miasta, a do sejmiku nie pamiętam, ale na pewno mniej, niż 10 %. Oczywiście można się spytać czy większa ilość nieważnych głosów (np. Malbork) jest możliwa, ale uważam, że PKW niedostatecznie poinformowała o tym "jak oddać ważny głos".

ZOSTAW ODPOWIEDŹ