UDOSTĘPNIJ

Czy islam może współistnieć pokojowo z innymi religiami? O zdanie na ten temat moglibyśmy zapytać się Rudi?ego Leavora, rabina żydowskiej synagogi w północno-angielskim Bradford. Jeszcze rok temu tamtejsza Bradford Reform Synagogue była gotowa do sprzedaży, ze względu na cieknący dach, zniszczoną jedną ze ścian i ogólny opłakany stan budowli. Malutka (bo zaledwie 35-osobowa) społeczność żydowska nie widziała żadnego sposobu na przeprowadzenie napraw i powolutku przygotowywała się do exodusu do oddalonego o blisko 16 kliometrów Leeds. Prawdziwych przyjaciół poznaje się jednak w biedzie, i tymi przyjaciółmi okazała się… bradfordzka społeczność muzułmańska, która wspomogła wyznawców Jahwe przy zbiórce pieniędzy, czego efektem blisko 103 tysiące funtów, i to tylko do okresu Świąt Bożego Narodzenia[1]. Koalicja muzułmańsko-żydowska wygląda równie egzotycznie jak, przenosząc na polski grunt, koalicja Ruch Narodowy-SLD. Widać, że wspólne modły do Allaha oraz do Jahwe mogą sprawić nie takie cuda.

Cudów brakuje jednak zarówno w Polsce jak i w większości pozostałych państw europejskich, które dają się porywać coraz szerszej fali nacjonalizmu oraz ksenofobii. Od brytyjskiej English Defence League, poprzez francuski Front National i holenderską Partij voor de Vrijheid (które to dwie partie nawiązały wspólną koalicję przed przyszłorocznymi euro-wyborami[2]) aż do Prawdziwych Finów (Perussuomalaiset) oraz greckiego Złotego Świtu ? ?widmo nacjonalizmu? zdaje się krążyć nad Europą. Pal licho sam nacjonalizm, który przyjmowac może bardzo różne, również umiarkowane formy ? to co martwi najbardziej to agresywna antyimigrancka retoryka, której główne ostrze skierowane jest przeciw muzułmanom, którzy obwiniani są o główne zła dzisiejszego świata oraz o niszczenie europejskiej kultury. ?Nie dla islamizacji Europy?, ?Stop islamizacji Europy? ale także ?Stop Islamization of America? ? tego typu fan-page na Facebooku potrafi zdobyć nawet do 100 tysięcy polubień[3]. Daje to jasno do zrozumienia, że istnieje realny problem społeczny jakim jest obawa przed tą egzotyczną dla nas religią oraz kulturą. Problemowi temu należy stawic czoła na dwa sposoby ? poprzez poszerzenie swojej wiedzy na temat Islamu jak i poprzez zmianę swojego nastawienia wobec samej idei odmienności, która stanowi raczej wyzwanie niz zagrożenie. Zagrożeniem stanie się dopiero wtedy, gdy sami ją taką uczynimy.

Koncepcja ?islamskiego terrorysty? stała się jednym z głównych postrachów europejskich umysłów, czego dowodem chociażby zamach na brytyjskiego żołnierza Lee Rigby?ego z maja 2013 roku. Stereotyp wysadzającego się w powietrze faceta w turbanie, jest jednym z najbardziej obecnie popularnych w zachodnio-europejskiej oraz amerykańskiej kulturze i znakomita część mieszkańców Zachodu jest przekonana, że to muzułmanie są głównymi sprawcami większości zamachów w Europie. Jeżeli korzysta się z portali typu ?Stop islamizacji Europy? ? takie przekonanie może naturalnie się pojawić, nawet jeżeli nie ma ono nic wspólnego z prawdą. Tylko w roku 2010, zaledwie 3 z 249 zamachów terrorystycznych przeprowadzonych na terenie państw Unii Europejskiej były autorstwa osób, które motywowały się motywacją ?radykalnego islamizmu?. O wiele brutalniejsi (a być może bardziej skuteczni?) są nacjonaliści, w postaci separatystów ? ci odpowiadają za 160 ataków terrorystycznych, a więc za ponad połowę[4]. Skoro nie Unia Europejska to może Stany Zjednoczone? No cóż, tutaj statystyki również nie wiele się różnią ? zgodnie z danymi FBI (które to ciężko posądzać o miłość do muzułmanów) ?islamscy terroryści? stanowili zaledwie 6% wszystkich terrorystów w latach 1980-2005. Bardziej bojowniczy są już Żydzi, którzy przyczynili się do 7% ataków w tym samym okresie[5]. Być może do radykalizacji doszło dopiero po 9/11? Sprytny strzał, ale niestety niecelny ? od 11 września 2001 roku aż do końca 2012 (czyli przez 11 lat), zaledwie 33 mieszkańców Ameryki zginęło z rąk islamskich ekstremistów. Dla porównania ? przez tylko jeden rok (2012) w wyniku strzelanin zginęło osób 66[6]. Amerykanie, tradycyjnie uzbrojeni w broń, są więc statystycznie 20 razy groźniejsi od muzułmanów. To oczywiście stwierdzenie z przymrużeniem oka ? ciężko jednak w podobny sposób nie podchodzić do osób, które twierdzą, że to muzułmanie są zagrożeniem dla amerykańskiego społeczeństwa. Amerykanie są sami dla siebie o wiele groźniejsi niż wyznawcy Allaha. Pozostaje ostatnia deska ratunku ? można stwierdzić, że zarówno Europol jak i FBI kłamią. Jaką więc mamy alternatywę? Zawsze pozostają strony typu, które wymieniłem wyżej ? ale one chyba nawet nie udają pozorów obiektywności. To prawda – wygodnie jest żyć w swoim małym światku i jeżeli ktoś chce wierzyć w dane które są wygodne dla jego światopoglądu, ma do tego pełne prawo. Nie nadawajmy jednak naszej wierze i przekonaniom pozoru faktów. Istnieje między tymi dwoma koncepcjami zasadnicza różnica.

No dobrze, muzułmanie może i nie dokonują tylu aktów terrorystycznych i nie mordują Europejczyków ? któż jednak może zaprzeczyć, że Islam jest o wiele bardziej brutalną religią niż pozostałe i że nie przyczynił się do śmierci o wiele większej ilości ludzi niż reszta wyznań? Któż zaprzeczy, że to w imię Koranu przelano najwięcej krwi w XX wieku, a cywilizacja islamska ma cechy na wskroś barbarzyńskie? Ano, zaprzeczy wiele osób, szczególnie tych znających dobrze historię. Z wyliczeń Juana Cole?a, znanego naukowca oraz publicysty specjalizującego się w sprawach Bliskiego Wschodu ? muzułmanie byli bezpośrednio odpowiedzialni za śmierć około 2 milionów ludzi w XX wieku (głównie za sprawą wojny irańsko-irackiej oraz wojen na terenach Afganistanu), kiedy tymczasem cywilizacja oparta na wartościach ?chrześcijańskich? oraz ?postępowych?, czyli cywilizacja europejska ? za ponad 100 milionów ofiar[7]. Czy spojrzymy na historię dwóch wojen światowych (łącznie ponad 70 mln ofiar) czy też dzieje europejskiego kolonializmu (jak chociażby Kongo za czasów króla Leoparda ? 8 mln zabitych; czy wojna algierska ? 700 tysięcy poległych i torturowanych z rąk francuskich), ciężko zaprzeczyć że za wszystkie te okrucieństwa odpowiada kultura, która obecnie chce ustawiać się w roli nieskazitelnego wzorca do postępowania. Inne religie nie wyróżniają się na tle z Islamem ? terroryzm żydowski był obecny tak w okresie międzywojennym jak i po II Wojnie Światowej; hindusi nie raz dopuszczali się ataków terrorystycznych na świątynie innych religii (jak chociażby ten z 2007 roku[8]), z kolei fundamentalno-chrześcijańska Armia Bożego Uporu doprowadziła swego czasu do przesiedlenia około 2 milionów Ugandczyków (nie wspominając o dokonywanych w imię Biblii gwałtach oraz innych mało ciekawych kwestiach[9]).

Kiedy państwo Zachodu chce wypowiedzieć wojnę czy dokonać zamachu bądź ludobójstwa ? nie robi tego oczywiście w imię Biblii, szuka raczej bardziej wyrafinowanych przyczyn, jak racja stanu czy walka o demokrację i prawa człowieka. Ale muzułmanie także nie mordują z powodów stricte religijnych ? jeżeli tak by było, jak wytłumaczyć fakt, że przez długie stulecia ten sam Koran, który obecnie rzekomo motywuje do morderstw i zamachów, był Świętą Księgą jednego z najbardziej rozwiniętych kulturowo, cywilizacyjnie imperiów (jak w Złotym Wieku Islamu, trwającego blisko 500 lat). Wtedy to Europejczycy zatracali się w morderstwach na tle religijnym, a to w Bagdadzie biło serce światowej kultury. To na fundamencie współtworzonym przez muzułmanów wyrósł europejski renesans. Ciężko wyobrazić sobie europejskie odrodzenie bez wpływu wybitnego arabskiego filozofa Arreosa, który nie tylko zasłynął komentarzami do prac Arystotelesa (tytuł ?Komentatora? odnosi się zarówno do niego jak i do św. Tomasza z Akwinu), ale również rozpropagował jego prace w świecie Zachodu i jest często uważany za ?ojca myśli świeckiej Zachodu?, ze względu na pierwsze próby pogodzenia religii i filozofii. Również nauki ścisłe, jak chociażby medycyna, znajdowały się w spektrum zainteresowania arabskich uczonych ? w tym chociażby Awicenny, którego Kodeks Medycyny był studiowany na europejskich uniwersytetach ponad 500 lat po jego śmierci (osiągnięć Awicenny w zakresie astronomii, filozofii, geologii, psychologii czy matematyki nie będę omawiał, chociażby dlatego że nie mam ku temu żadnych kompetencji). Jednym z ojców założycieli współczesnej socjologii, ekonomii oraz historiografii jest Ibn Chaldun, z kolei jedną z głównych inspiracji Goethego czy Emersona był XIV wieczny, perski poeta Hafez.

Skoro wtedy Arabowie nie mordowali się nawzajem i potrafili być tolerancyjni, co takiego się stało, że nie jest to już powszechną normą? Jak już zobaczyliśmy, nie jest to jakaś specyfika religii islamskiej ? wszystkie wyznania mogą być używane do szerzenia miłosierdzia jak i do rozlewu krwi i musi być jakiś czynnik zewnętrzny, który determinuje zachowania wyznawców. Najczęściej jest to uwarunkowanie polityczno-społeczne i tutaj muzułmanie mogą mieć bardzo długa listę pretensji do Europejczyków. Skoro oburzamy się na ?islamizację? Europy, co powiedzieć na temat ?westernizacji? świata islamu, której areną od ponad dwustu lat jest Bliski Wschód? Wspieranie autorytarnych, krwawych władców; przeprowadzanie zamachów stanu i coup d?etat; eksploatacja gospodarcza czy chociażby trwające od ponad 10 lat naloty bezzałogowych dronów w wyniku których zginęło ok. 4700 osób ? w ogromnej części nie mających z terroryzmem nic wspólnego. Jeżeli ktoś się dziwi, czemu muzułmanie nie przepadają za chrześcijanami i czasami dopuszczają się aktów przemocy ? powody ma wymienione wyżej. Pobicie kogoś za jedzenie szynki może wydawać się bestialskie, warto jednak się zastanowić czy nie bardziej bestialskie jest bombardowanie mieszkań zwyczajnych ludzi przez USA, a to jest codzienna rzeczywistość w Pakistanie czy Jemenie.

Oczywiście, pod żadnym pozorem nie jest to usprawiedliwienie dla okrutnych aktów przemocy, których dopuszczają się niektórzy muzułmanie w Europie czy w USA. Stanowią oni mały procent wszystkich wyznawców Islamu, jednak każdy ich występek jest szybko podchwytywany i komentowany. To jest dobre, wszak nie można przemocy usprawiedliwiać, należy z nią walczyć. Problem pojawia się wtedy, gdy mała grupka zaczyna być utożsamiana z całą społecznością ? i muzułmanin staje się synonimem dla terrorysty i fanatyka. W mediach nie pisze się o milionach muzułmanów, którzy pracują, mają rodziny i prowadzą przykładne rodziny ? w końcu nie ma tu o czym pisać, jest to codzienność. Dopiero sensacja i zbrodnia trafia na łamy gazet i kształtuje nasze wyobrażenie o danej społeczności. Działa to w obie strony ? Pakistańczyk o Amerykaninie myśli głównie jako o oprawcy, który wysyła bezzałogowe samoloty, by dokonywać zniszczeń w jego ojczystym kraju. Poprzez stereotypy nakręcamy nienawiść, która zamienia się w samonapędzająca się kulę.

Potępmy więc ekstremistów i wyciągnijmy rękę do milionów muzułmanów, którzy żyją w naszej kulturze i przemykają głównie niezauważeni. Postarajmy się także zrozumieć jedną z najbogatszych i najpiękniejszych kultur tego świata jaką jest Islam. Ciężko zresztą mówić o jednym Islamie ? religia mahometańska jest podzielona na tyle odmian i odcieni, że nawet specjaliście ciężko się połapać w tej różnorodności podejść oraz światopoglądów. Główny podział przebiega na linii charydżyzm-szyizm-sunnizm. Ten pierwszy jest obecnie praktycznie w zaniku, a ostatnimi jego przedstawicielami są ibadyci stanowiący większość w Omanie (nieliczne skupiska istnieją także w Tunezji oraz Algierii). Był to najbardziej radykalny z odłamów Islamu, a jego wyznawcy uznawani są poniekąd za prekursorów działań terrorystycznych w świecie arabskim. Nie przysporzyło to im jednak popularności ? obecnie określenie kogoś mianem ?charydżyty? ma wydźwięk obraźliwy.

Główny podział przebiega głównie na linii ?szyizm-sunnizm?, przy czym relacje między tymi dwoma odłamami Islamu jest skomplikowana i o wiele bardziej złożona niż mogłoby się wydawać (o czym ? w kontekście dzisiejszej polityki ? pisze w świetnym artykule pani Rija Majed[10], który szczerze polecam). Szyizm dzieli się na trzy główne nurty ? zajdytów, ismailitów oraz imamitów. Ten pierwszy jest stosunkowo najbardziej pokrewny sunnizmowi, co nie zmienia faktu, że narażony jest on na represje i prześladowania ze strony wahhabitów oraz sufitów. O wiele lepiej radzą sobie ismailici, przedstawiciele najbardziej ezoterycznego nurtu szyizmu, którzy lubują się w filozoficznych spekulacjach, szczególnie tych pod wpływem hellenistycznym. Ci również dzielą się na różne nurty, z których najbardziej wpływowym są nizaryci z Agą Khanem na czele. Ostatnią i najbardziej wpływową grupą są imamici ? wersja szyizmu która jest oficjalną religią państwową Iranu i która przepisy Koranu traktuje bardziej w dosłowny i przyziemny sposób niż ismailici. Ogólną cechą charakterystyczną szyizmu jest uznawanie autorytetu imama ? najwyższego autorytetu duchowego, który jest nie tylko depozytariuszem najwyższej wiedzy i prawdy, ale pochodzi także od rodziny Mohameta. Podziały istnieją na tle tego, których imamów uznawać, a których nie. I tak ? zajdyci uznają tylko pięciu pierwszych imamów, którzy są wspólni dla wszystkich odłamów szyizmu. Imamowie numer sześć oraz siedem są wspólni ismailitom oraz imamitom ? po siódmym jednak obie doktryny mają swe własne, odrębne linie sukcesji. Imamici (czyli ?dwunastkowcy?) wyróżniają się jednak pewną szczególną cechą ? wierzą oni, że dwunasty imam, Mahdi, przeszedł w 939 roku n.e. w stan ukrycia i powróci do naszego świata, aby zaprowadzić tu porządek oraz sprawiedliwość, oczywiście wynagradzając wiernych mu szyitów. Wiara ta dawała szyitom wiele siły duchowej w obliczu represji i prześladowań jakim byli oni poddawani przez całe wieki.

To sunnici stanowią jednak o sile Islamu ? ich liczebność szacuje się na ok. 90% wszystkich muzułmanów. Można by ich w ogromnym uproszczeniu opisać jako ?konformistycznych? muzułmanów (przy czym przymiotnik ten nie ma tu wartości pejoratywnej). Nie uznają oni autorytetu duchowego imama ? jedynym wyznacznikiem dobra i zła jest Koran oraz Sunna. Odpowiednikiem imama jest dla nich kalif, ten jednakże ma władze tylko i wyłącznie świecką, a ogranicza się ona do wprowadzania prawa szariatu i utrzymywaniu dobrobytu poddanych. Nie ma znaczenia pochodzenie kalifa, jedynym wyznacznikiem jego oceny jest umiejętność sprawnego rządzenia. Z tego też powodu, sunnici są o wiele bardziej bierni politycznie ? sam fakt, że emir bądź sułtan utrzymuje się przy władzy jest dowodem Boskiej łaski, która na niego spływa. Przywódca nie musi być więc autorytetem religijnym, jedyny warunek jest taki aby sam wierzył oraz troszczył się o swoich poddanych. Cała reszta zapisana jest w Koranie oraz w hadisach.

Sunnici nie się jednak również monolityczną społecznością. Dzielą się na wiele szkół, spośród których najważniejsze to Hanbalici, Hanafici, Szafi?ici oraz Malikici. Zależnie od szkoły do której przynależy wyznawca Allaha, różni się interpretacja szariatu, sposób jego implementacji oraz wiele kwestii światopoglądowych. Jak widać ? także sunnizm niejedno ma imię.

Oprócz głównych odłamów (charydżyzm-szyizm-sunnizm) warto także wymienić różne lokalne wariacje Islamu, nie przez wszystkich uznawane za pełnoprawną część religii mahometańskiej. W Syrii władzę sprawują (ale już zapewne nie długo) wierzący w reinkarnację i pokrewni szyitom Alawici, w Turcji bogate jest skupisko Alewitów, z kolei Liban charakterystyczny jest nie tylko ze względu na charakterystyczny model tolerancji religijnej, ale również z powodu obecności Druzów, którzy jako uosobienie Boga czczą egipskiego króla Al-Fatima i często zaliczani są jako całkiem odrębne wyznanie.

Zwolennicy radykalnego powrotu do korzeni Islamu znajdą swoje miejsce w szeregach wahhabitów; mistycy, chcący eksplorować ezoteryczne i duchowe znaczenie Koranu mogą wstąpić w szeregi sufitów; mało tego ? w Islamie znajduje się również miejsce dla muzułmańskich feministek (jeśli chcemy przestraszyć polskiego konserwatystę ? to chyba najlepszy sposób), z których poglądami mogliśmy się zapoznać choćby na the 3rd Annual Graduate Student Islamic Studies Conference, które odbyły się w Kalifornii, a materiały z których dostępne są w Internecie[11]. W każdym z tych odłamów znajdziemy muzułmańskich liberałów i konserwatystów, prawicę i lewicę…

W końcu pozostaje ostatni czynnik różniący muzułmanów ? ludzka jednostka. Nawet pośród osób z tej samej szkoły, z tego samego spektrum religijno-politycznego, każdy człowiek ma inny system wartości, inne doświadczenia, inne osobiste relacje z Bogiem, podobnie zresztą jak w chrześcijaństwie, gdzie stwierdzenie, że ktoś jest katolikiem, wcale nie może wystarczyć za opis danej osoby. Ba, w tak zindywidualizowanej religii jaką jest chrześcijaństwo, takie stwierdzenie nie mówi o drugim człowieku prawie nic. Podobne procesy zachodzą w Islamie i nie dziwmy się, że są one nieco wolniejsze. W końcu zgodnie z islamskim kalendarzem mamy obecnie rok 1435. W Europie to były dopiero nieśmiałe początki Renesansu.

W walce z islamskim fundamentalizmem, naszym pierwszym i podstawowym sojusznikiem powinni być sami muzułmanie. Nie można w najmniejszym stopniu tolerować ekscesów jednostek, które w imię Allaha i Koranu terroryzują innych, nikt o zdrowych zmysłach by nawet o tym nie pomyślał. Sęk w tym, że to my sami po części odpowiadamy za sytuację, która się wytworzyła i jedyną drogą do zmiany tego stanu rzeczy jest odrobina samokrytyki a także otwartości i tolerancji wobec innych kultur. Nie dajmy się zmanipulować wycinkami rzeczywistości, nawet jeśli są to wycinki prawdziwe. Patrzmy na rzeczywistość całościowo, doceniając to co dobre i potępiając to co moralnie złe. W końcu, pozbądźmy się ?zatwardziałości? serc i nauczmy się szanować innych ludzi. To jest lekcja zarówno dla muzułmanów jak i dla chrześcijan na te Święta ? i obie strony mają wiele do odrobienia.

 

Mateusz Kuryła


[1] http://www.theguardian.com/uk-news/2013/dec/20/bradford-synagogue-saved-muslims-jews

[2] http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-24924372

[3] https://www.facebook.com/pages/Nie-dla-Islamizacji-Europy/182944451832138?fref=ts

[4] https://www.europol.europa.eu/sites/default/files/publications/te-sat2011.pdf

[5] http://www.washingtonsblog.com/2013/05/muslims-only-carried-out-2-5-percent-of-terrorist-attacks-on-u-s-soil-between-1970-and-2012.html

[6] http://www.wired.com/dangerroom/2013/02/american-muslim-terrorism/

[7] http://www.juancole.com/2013/04/terrorism-other-religions.html

[8] http://www.indianexpress.com/news/after-ajmer-blast-five-accused-met-to-discuss-dud-bomb/1084181/

[9] http://www.state.gov/r/pa/prs/ps/2012/03/186734.htm

[10] http://www.aljazeera.com/indepth/opinion/2013/12/did-arab-uprisings-deepen-sunni-shia-divide-20131217293301149.html

[11] https://sites.google.com/site/ucsbgsisc/home-1