UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com, freegreatpicture.com

Wicestarosta mikołowski nie świecił przykładem podczas ostatniej kontroli policyjnej. Funkcjonariusze w sobotę zatrzymali Marka Sz. do rutynowej kontroli. Nie spodziewali się jednak za kółkiem oficjela i to jadącego na podwójnym gazie.

Do zatrzymania samochodu prowadzonego przez wicestarostę doszło pod Orzeszem około 9:00 w niedzielę. Dla policjantów z mikołowskiego Wydziału Ruchu Drogowego miała to być kolejna rutynowa kontrola. Nie tym razem. Okazało się, że za kierownicą siedział lokalny polityk – wicestarosta powiatu i radny z ramienia PiS – i to pod wpływem alkoholu. Sz. miał 0,28 promila we krwi. Policjanci potraktowali to jako wykroczenie.

– Wynik wskazał na jazdę po spożyciu alkoholu, ale poniżej pół promila. Trwa postępowanie wyjaśniające, sprawę traktujemy jako wykroczenie i skierujemy z odpowiednim wnioskiem o ukaranie do sądu rejonowego – mówi Ewa Urbańczyk, rzecznika komendy w Mikołowie.

Sprawą zaniepokojony jest starosta mikołowski, Henryk Jaroszek, gdyż taka wpadka Sz. odbije się na wizerunku starostwa. Sam jednak twierdzi, że policjanci skończą jedynie na upomnieniu. Choć już zgłoszono sprawę do sądu rejonowego, chodzi jedynie o wyjaśnienia, a polityk na podwójnym gazie nie poniesie cięższych konsekwencji. Jak mówi politolog z Uniwersytetu Śląskiego, Małgorzata Myśliwiec, taka pobłażliwość wobec wicestarosty jest fatalna w odbiorze społeczeństwa.

Z jednej strony wydaje się, że wicestarosta nie poniesie konsekwencji służbowych ze względu na fakt, że wykroczenie nie miało miejsca w czasie pracy. Jednak z drugiej strony, nawet w czasie wolnym pozostaje on osobą publiczną, która swoją postawą powinna godnie reprezentować swój urząd – mówi politolog.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również