UDOSTĘPNIJ

Były radny PiS z Bydgoszczy, Rafał Piasecki, oficjalnie przeprosił rodzinę za swoje zachowanie, które zostało ujawnione przez maltretowaną żonę jakiś czas temu. Jednocześnie, mimo iż przyznał, że jego działania były karygodne, próbował się tłumaczyć, twierdząc, że krzywdzona przez 11 lat partnerka prowokowała go do agresywnych zachowań.

Piasecki zdecydował się przeprosić za swoje bestialstwo, ale oczywiście nie wziął na siebie całej winy. Stwierdził, że żona „znała jego słabe punkty”, które rzekomo miały źle na niego działać. Internauci odważnie twierdzą już, że niepotrzebnie udawał skruchę, skoro teraz obwinia o wszystko ofiarę. Dla nich jest to bezczelne zachowanie.

– Ja do tej pory ponad wszystko kocham żonę i kocham moje dzieci. Odnosząc się do samego nagrania, jest drastyczne. Ja bardzo przepraszam po raz wtóry moją małżonkę, przepraszam cię Karolino, moje dzieci, które być może muszą tego słuchać, całą opinię publiczną. Nie ma słów wytłumaczenia. Nawet to, że byliśmy na balu karnawałowym, że byłem pod wpływem alkoholu mnie nie tłumaczy – mówił na początku Piasecki, jednak z czasem zmienił narrację. Teraz dodaje do wyznań bowiem, że żona prowokowała go „pokazywaniem środkowych palców i dyskredytowaniem”. Pytanie jednak, czy takie zachowanie może tłumaczyć jakąkolwiek przemoc, szczególnie wobec osoby, którą się kocha. Internauci nie mają złudzeń.

Piasecki twierdzi także, że żona zdradzała go, a jej oskarżenia były wymyślone. Teraz chyba ta linia obrony nie ma już prawa bytu – nie zaakceptował jej także sąd.

Jak się także okazuje, już przed ujawnieniem nagrania media wiedziały o nieprawidłowościach w małżeństwie radnego. Miał on wytyczać swojej żonie plan dnia, według którego kobieta „rano ma delikatnie budzić męża ze śniadaniem, a z pracy wracać o 16:15, o 17 ma podać mężowi ciepły posiłek, a od 21 ma być do jego dyspozycji”. Wtedy jednak Piasecki zarzekał się, że po prostu wierzy w model rodziny, w którym mężczyzna zarabia, a kobieta dba o dom, ale nigdy nie skrzywdziłby partnerki. Czas jednak pokazał jego prawdziwą twarz.