UDOSTĘPNIJ

Rok 2013 wbrew temu co podawały media głównego nurtu nie był szczególnie politycznie ciekawy. Jawi się bardziej jak inkubator pewnych zmian politycznych, niż przełomów na scenie politycznej.

Pierwszym istotnym wydarzeniem roku było powstanie Europy Plus, tworu politycznego socjalliberalnej lewicy pod sztandarem Ruchu Palikota. Ogłoszone w styczniu „nowe otwarcie” Palikota na centrowe i socjalne środowiska pod hasłem wprowadzenia nowych ludzi do Europarlamentu niestety zwolniło zanim się rozpędziło. Lokomotywa jaką miał być Aleksander Kwaśniewski stała się niemałym problemem. Powróciły stare grzechy i już na pierwszej konferencji prasowej były prezydent był na rauszu i mimo medialnych prób bagatelizacji Europa Plus ugrzęzła w miejscu. Janusz Palikot nie zaliczy też tego roku do udanych. Niezbyt udana wypowiedź wobec vicemarszałek Nowickiej stała się na 2 tygodnie okazją do dyskusji na temat seksizmu w polskim parlamencie i ataków na samego lidera Ruchu. Skłoniło go to do zmiany szyldu i kolejnego „otwarcia” na środowiska poza Ruchem Palikota.

Zapowiadane szerokie zagarnięcie podzielonej lewicy zakończyło się na bardzo małym geście zasysającym małe zielone i czerwone środowiska pod ramiona Twojego Ruchu. Kongres był bardzo skromny, a wystąpienia w pseudoamerykańskim stylu. Gwiazdą wieczoru była Maria Czubaszek znana ze swoich aborcji i prób poprawy swojej twarzy przez chirurgów. Z partii odeszło kilku mniej radykalnych posłów i po krótkim epizodzie przyłączyło się do PSL co nie wywołało większego szumu medialnego, to pokazuje o co na prawdę chodziło. Nie można nie wspomnieć o aferach z udziałem Armanda Ryfińskiego, który wykorzystując swoją pozycję chciał załatwić mieszkanie matce. Palikot schował go i jego antyklerykalną retorykę, ale mimo to lewicowi wyborcy nie ufają tej politycznej wydmuszce, której potencjał wyborczy plasuje się na granicy progu wyborczego.

Ten wyborca coraz bardziej zbliża się za to do Leszka Millera i SLD, które jakby z miesiąca na miesiąc odżywa i nabiera rumieńców. Siwowłosy lider Sojuszu znany ze swojej politycznej intuicji nie wdał się we współpracę z Januszem Palikotem i sukcesywnie pokazuje swoje spokojne socjalne oblicze. Dzięki wzrostowi w sondażach które dają SLD już mocne kilkanaście procent i nadal rosną , Sojusz był przedstawiany jako potencjalny kandydat na zamiennik za PSL w koalicji z Tuskiem. Wszyscy jednak wiedzą że Leszek Miller ma wielki apetyt na władzę i chciałby zostać szefem rządu zamiast wspierać szefa PO. Jedno jest pewne będzie cięższym i bardziej wymagającym partnerem od Piechocińskiego na którego PSL Tusk ma niezłe haki. Miller wycinając konkurentów między innymi popularnego Ryszarda Kalisza pokazał, że wrócił do pierwszej ligi i nie ma zamiaru na finiszu wychodzić poza polityczne podium.

  Jeśli o koalicję chodzi to PSL poza drobnymi incydentami z posłem Kłopotkiem nie miał większych odskoków od koalicjanta. Próby budowania chadecji z PJN spaliły na panewce i ludowcom pozostaje walka o wiejskiego wyborcę z PiS.

  Nigdy jeszcze w historii III RP rząd tak bezczelnie nie sięgnął po pieniądze swoich obywateli i nigdy jeszcze media nie były takiej bezczelności obojętne. OFE stały się z dnia na dzień ofiarą ataków premiera i jego ministrów nie dlatego że wykryto jakąś aferę, nie dlatego że okazało się że dochodzi tam do malwersacji. Stało się tak wyłącznie dla tego, by gabinet Donalda Tuska mógł jeszcze dwa lata spokojnie administrować naszym państwem. Przełożono w ten sposób bardzo trudne, wymagające wiedzy i woli politycznej reformy na jutro, by dziś utrzymać przywileje kolegów partyjnych i rzesz urzędników których Tusk zatrudnił podczas swojej kadencji. Jednak pierwszy raz od wielu lat różne środowiska zjednoczyły się przeciwko polityce Premiera. Rodzice sprzeciwili się reformom-fanaberiom edukacyjnym rządu, Balcerowicz, Buzek oraz większość ekonomistów potępiło zamach na OFE, a brak głębokich reform emerytalnych stał się nagle palącym problemem. Związki zawodowe ruszyły do współpracy z przedsiębiorcami. PO jest jednak nadal monolitem. Nawet miliardowe afery wykryte przez służby, które w normalnym państwie doprowadziły by do wyborów zostały zamiecione pod dywan.

Koniec roku zaowocował zmianami na stanowiskach ministrów. Połączono resorty infrastruktury i rozwoju regionalnego pod batutą Elżbiety Bieńkowskiej. Pani minister awansowała na wicepremier, genialne posunięcie Tuska ? podkreślenie równości w Radzie Ministrów i umieszczenie na stanowisku osoby bez zaplecza politycznego i nieskalanej medialnie (w przeciwieństwie do Rostowskiego) pozwoli na spokojną absorpcję środków z UE kosztem wzrostu i tak już kosmicznego długu. Ekonomista i obecny minister Szczurek mógł być zaskoczeniem transferowym w zmianach rządowych. Zwolennik wolności gospodarczej, piewca odchudzonego państwa jednak uległ urokowi Tuska, który w tym roku zasłynął z socjaldemokratycznie wrażliwego serca. Resztę zmian można uznać za kosmetyczne.

Warto jednak wspomnieć o nowej szefowej MEN, Joannie Kluzik-Rostkowskiej. Drogę jaką ta kobieta przeszła od kierowania kampanią konserwatywnego PiS do rewolucji edukacyjnej i wsparcia reform-katastrof od zmiany kształtu nauczania w szkołach średnich, przez edukację seksualną po przymus szkolny dla 6-latków to droga warta zapisania w annałach. Kończąc opis Platformy nie można wspomnieć jak Donald Tusk pozbył się ostatniego poważniejszego konkurenta w partii: Grzegorza Schetyny. Najpierw Schetyna popełnił błąd nie startując w wyborach na szefa PO, na czym skorzystał minister sprawiedliwości Gowin, startując i zdobywając bardzo przyzwoity 20 proc. wynik. Później pozbawił go w mocno korupcyjnych okolicznościach stanowiska szefa dolnośląskiej Platformy, a na koniec zablokował jego miejsce w zarządzie partii. Platforma stała się zaiste jedną pięścią. Pięścią Donalda Tuska.

Prawa strona powoli, w bólach wraca do walki. Niezmordowany prezes Kaczyński za pomocą skądinąd wybitnego ale nie politycznie profesora Piotra Glińskiego zagrał o centrowego wyborcę wystawiając go na premiera rządu technicznego. Dzięki temu oraz czasowemu złagodzeniu retoryki i pokazaniu reformatorskiego oblicza zrobił to co od 6 lat było nieosiągalne, wyprzedził PO w sondażach i przebił 30% sufit wyborczy. Media w większości PiSu nie oszczędzały, po kolei wyciągając filmy na posła Hoffmana i Kaczmarka. Mianowanie na kierownicze stanowisko w partii Macierewicza stało się za to pożywką dla nieprzychylnych dla Jarosława Kaczyńskiego mediów na wiele dni. „Blef” oraz opowiadania o doświadczeniach lotniczych członków komisji ds. Wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej zablokowały potencjał PiSu. Wypowiedzi na temat przedsiębiorców oraz propozycje gospodarcze Prezesa podczas szczytu w Krynicy lekko zniekształcone w mediach, ostudziły pozytywne emocje sporej części polskich kapitalistów wobec PiS. Ciągłym zmartwieniem jest to kilka procent, które wciąż ma w garści Solidarna Polska. Mogą one przeważyć o zwycięstwie lub klęsce PiSu, bo Sol-Pol raczej nie ma szans na przekroczenie progu wyborczego, a przy obecnej ordynacji do Sejmu kilka procent dla partii z dobrym wynikiem to nawet 30-40 posłów. Listopad 2013 roku to też dyskusja wokół pączkującego konkurenta po prawej stronie ? Ruchu Narodowego. Zjednoczona narodówka mimo swojej słabości ciągle spędza sen z powiek Kaczyńskiemu, który od lat nie potrafi przyciągnąć młodych prawicowców spod sztandarów Dmowskiego. Wolą się garnąć do Korwina-Mikke czy narodowców niż do postPPSowskiego lidera Prawa i Sprawiedliwości. Czas pokaże czy będzie potrafił ich zagospodarować.

Sporo dzieje się też na poza pisowskiej, wolnorynkowej prawicy. Prekursorem tej był UPR, którego środowisko porozsypywało się po wszystkich partiach. Janusz Korwin-Mikke mimo wielkiej charyzmy nie posiada równie wielkiego zmysłu politycznego. Jego Kongres Nowej Prawicy to raczej koło wielbicieli jego publicystyki niż partia z prawdziwego zdarzenia, a sam JKM przez swoje paralibertariańskie poglądy zyskuje sporo sympatyków szczególnie wśród młodych, ale zamyka się raczej do politycznego folkloru niż rozgrywki parlamentarnej. Mimo to ciekawe jest że od kilku miesięcy w różnych sondażach ma stabilne 2-3 proc. co ożywiło znacząco jego środowisko.

O podobnego wyborce walczy także kto inny. Wypchnięty z centrująco-amebującej PO Gowin nie wyszedł jednak bez politycznego planu, a plany ma ambitne, chce dokonać tego na czym wszyscy próbujący polegli. Były minister sprawiedliwości zamierza zbudować partię prawicową z mocnym profilem wolnorynkowym i podstawą konserwatyno-rodzinną. Od października 2013 jeździł po Polskę i na kilkunastu konferencjach zgromadził sporo niezadowolonych przedsiębiorców, samorządowców i tzw. „sierot po PO ? PiSie” wśród których niemało byłych członków obu tych partii. Do tego środowiska przyłączyli się także Republikanie, których lider były poseł PiS Przemysław Wipler przez dłuższy czas zabiegał o jego przyłączenie do Stowarzyszenia. Pod wpływem coraz bardziej niestabilnej sytuacji na scenie politycznej i zbliżających się eurowyborów Gowin postanowił pod koniec roku o założeniu Polski Razem, której konferencja założycielska była bardziej udana niż się początkowo wydawało. Spodziewanie środowisko PJN włączyło się w nową inicjatywę, sporo lokalnych liderów i młodzieży nawet z Młodych Demokratów zasiliło jego szeregi. Prezes „Zielonego Jabłka” ma przed sobą jednak długą drogę do politycznego sukcesu. Jego pomysły na reformy systemu wyborczego narobiły szumu, ale czy o to tak na prawdę mogło chodzić? Ciągle musi odbijać zarzuty o swoją długotrwałą obecność w PO i głosowania razem z partią. Poza tym musi zbudować struktury lokalne w ciągu pół roku aby mieć zaplecze do nadchodzącego maratonu wyborczego, szczególnie że PR zaliczyła już dwie wpadki z nocnym wybrykiem Wiplera i nieudanym werbunkiem posłów Solidarnej Polski. No i czy lokomotywy PiSu i PO tak naprawdę jeszcze ruszyły i nie zmiażdżą ambitnego polityka z Krakowa zanim ten zdąży wykonać jakiś większy ruch. Na razie sondaże wystawiają mu solidną trójkę dając 4-6 proc. Teraz wszystko zależy od tego czy i jak uda się absorbować rozbite na drobne środowisko, jak bardzo Polacy są niezadowoleni i jak dużo z nich ma chęć zagłosować na koliberalny projekt Jarosława Gowina.

Zobacz również