UDOSTĘPNIJ
fot. German Death Camps facebook

Grupa Polaków, związanych m.in. z Fundacją Tradycji Miast i Wsi, zorganizowała przejazd mobilnego billboardu przez Europę. Ma on przypominać o tym, że obozy koncentracyjne wcale nie były polskie, a nazistowskie. W planach mają także udostępnienie akcji w największych miastach USA. W Niemczech napotkali jednak problem związany z domniemanym bezprawnym użyciem wizerunku Adolfa Hitlera.

Do czasu kuriozalnej sytuacji związanej z nielegalnym użyciem wizerunku nazistowskiego przywódcy III Rzeszy, akcja odniosła w Europie wielki sukces. Twórcy podkreślali, że była ona wspierana przez wiele miejscowych mediów oraz doceniana przez napotykanych ludzi.

Napis „Death Camps Were Nazi German” nie atakował w żaden sposób Niemiec, jednak to tam Polacy napotkali największe problemy. Wszystko zaczęło się od negatywnej reakcji redakcji telewizji publicznej ZDF, której dziennikarze sami niejednokrotnie używali sformułowania „polskie obozy koncentracyjne”. Oprócz tego, autorzy akcji otrzymali od jednej z niemieckich kancelarii prawnych list, w którym byli informowani o naruszeniu przez nich prawa związanego z nielegalnym użyciem na plakacie wizerunku Hitlera.

Ta kuriozalna sytuacja zastanawia i twórców, i odbiorców billboardu. Możliwe, że ma ona związek z podobieństwem grafiki do okładki książki Timura Vernesa, autora bestsellera „On wrócił”. Nie zmienia to faktu, że domniemane bronienie wielokrotnie używanego symbolu wąsów albo fryzury Hitlera przez Niemców, jest sprawą wręcz absurdalną.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również