UDOSTĘPNIJ

W ostatnim czasie głośno było o możliwości wysłania polskiego kontyngentu, który miałby być wsparciem dla Sił Zbrojnych USA w walce z Państwem Islamskim. Zgodnie z założeniami MON Siły Zbrojne RP wysłałyby na Bliski Wschód 4 samoloty F-16 wyposażone w zasobniki DB-110 do pełnienia misji rozpoznawczych. Należy podkreślić, że Polacy pełniliby jedynie funkcję wsparcia i rozpoznania natomiast nie przeprowadzaliby bombardowań.

Zanim zacznie się rozważać czy wysyłanie żołnierzy Sił Powietrznych na misję do Iraku i Syrii ma sens z politycznego punktu widzenia trzeba zwrócić uwagę na aspekty czysto „techniczne” przy prowadzeniu tego typu operacji. Loty nad terytorium ISIS miałyby wykonywać dwa samoloty F-16 w ugrupowaniu bojowym. Łącznie na półwysep arabski trafiłyby 4 samoloty oraz 8 pilotów. Jednakże poza samymi pilotami niezbędne są: obsługa naziemna, mechanicy, sztab, ochrona, wywiad, kontrwywiad, zaplecze medyczne itd. Kontyngent liczyłby zatem około 150 żołnierzy. W sporym zakresie byłby uzależniony od wsparcia amerykańskiego. Cała misja pochłonęłaby dziesiątki lub setki milionów złotych. Czy Warszawę na pewno stać na takie wydatki przy bardzo napiętym budżecie?

Można stwierdzić, że jeśli tego typu misja dojdzie do skutku to będzie mieć ona właściwie jedynie konsekwencje polityczne. 4 samoloty wykonujące rozpoznanie z militarnego punktu widzenia, nie przydadzą się amerykanom do niczego. Stanowią jednak wyraz sojuszniczej solidarności, poparcia dla działalności światowego supermocarstwa, jak również sprzeciwu wobec terroryzmu islamskiego. Zacieśnianie relacji i współpraca między sojusznikami zawsze są mile widziane, nawet jeżeli realny wpływ tej pomocy ma charakter jedynie symboliczny. Polskie zaangażowanie spowoduje polepszenie stosunków z USA i NATO. Dzięki temu pozycja negocjacyjna Polski podczas szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Warszawie będzie znacznie lepsza. Szanse naszego kraju na wynegocjowanie stałych baz sojuszu na terytorium III RP znacząco wzrosną, ponieważ Rzeczpospolita będzie postrzegana jako państwo aktywnie działające i zaangażowane w rozwiązywanie problemów północnoatlantyckich partnerów. Na ewentualnym sukcesie naszego kraju zyska ponadto bezpieczeństwo militarne innych państw w regionie np. Słowacji, Czech czy Węgier.
Poza względami politycznymi warto zwrócić uwagę na aspekt doświadczenia wojskowego. Dzięki realizacji misji tego rodzaju armia, a szczególnie lotnictwo zdobędzie umiejętności w zakresie organizowania i wykonywania misji powietrznych poza granicami kraju. Jak dotąd wojskowi zdobywali wiedzę na ten temat jedynie na międzynarodowych ćwiczeniach i manewrach, a jak powszechnie wiadomo nawet najlepszy poligon nie odda w 100 % realiów pola walki. Nowe doświadczenia pozwoliłyby na wprowadzenie istotnych zmian zwiększających potencjał obronny całych Sił Zbrojnych. Sprawdzona zostałaby skuteczność działania Sił Powietrznych RP wraz ze skutecznością wdrożenia systemu F-16.

Z drugiej strony wysłanie kontyngentu do walki z Islamskim Państwem Iraku i Syrii wiąże się z licznymi ryzykami, zagrożeniami i wydatkami. Jednym z najbardziej oczywistych i przytoczonych już kosztów są wydatki ekonomiczne. Wartość paliwa niezbędna dla godziny lotu samolotu F-16 wynosi około 70 tys złotych, a przecież poza paliwem zapewniony musi być dodatkowo: serwis, części zamienne, koszta stałe i wiele innych. Przeprowadzenie operacji tego typu wymaga bardzo dużych nakładów finansowych, na które niekonieczne nas stać patrząc na sytuację budżetu państwa, w kontekście chęci znacznego rozbudowania systemu wsparcia socjalnego przez obecną ekipę rządzącą.
Patrząc z militarnego punktu widzenia jest oczywiste, że cztery samoloty pełniące funkcje rozpoznawcze nie będą mieć absolutnie żadnego realnego wpływu na zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie. Co więcej, amerykanie dysponują znacznie dokładniejszymi zasobnikami niż DB-110 oraz posiadają technologię satelitarną. Patrząc zatem przez pryzmat czysto wojskowy USA nie potrzebuje polskich żołnierzy. Nadto pogorszeniu ulegną nasze stosunki z drugim światowym supermocarstwem – Rosją. Aczkolwiek biorąc pod uwagę fakt, że nasze relacje z największym wschodnim sąsiadem już w chwili obecnej nie kwalifikują się do najlepszych można uznać ten problem za niewielki.

Obecnie Siły Powietrzne RP dysponują 48 wielozadaniowymi samolotami F-16 plus 32 myśliwcami Mig-29. Polski potencjał obronny nie jest (jak widać) duży. Uszczuplenie naszej siły obronnej o 4 nowoczesne maszyny wielozadaniowe przy tak napiętej sytuacji międzynarodowej istotnie zmniejszy możliwości reagowania, odstraszania i obrony III RP. Przy obecnym stanie posiadania SZ RP ma na wyposażeniu zdecydowanie zbyt mało maszyn by zapewnić pełnowymiarowe bezpieczeństwo militarne strefy powietrznej. Dalsze pomniejszanie naszego potencjału zaliczyć trzeba jako kiepski pomysł.

W końcu piloci zostaną zmuszeni do operowania w wyjątkowo gorącym i pełnym chaosu regionie. Amerykanie działają nad Syrią od 2014 roku wspierając prodemokratyczne organizacje, Rosjanie swoimi nalotami wspierają Reżim Al-Assada, Turcy (nieoficjalnie) wspierają kalifat i walczą z Kurdami, Arabia Saudyjska rozważa możliwość interwencji lądowej w kraju Assada, Kurdowie walczą z ISIS licząc na utworzenie przynajmniej namiastki Kurdystanu. Nad Kalifatem latają samoloty nie tylko rosyjskie i amerykańskie, ale również francuskie, niemieckie, jordańskie i wiele innych. Na bliskowschodnim niebie już panuje niesamowita ciasnota. Czy na pewno też powinniśmy się tam pchać? Konflikt Bliskowschodni może w każdej chwili eskalować do ogromnej konfrontacji nie tylko regionalnej, ale i globalnej. Wystarczy wspomnieć zestrzelenie rosyjskiego samolotu Su-24 przez tureckie siły powietrzne, kiedy świat stanął na krawędzi wojny. Co prawda ISIS nie posiada technologii pozwalającej na zniszczenie naszych samolotów, co prawda Rosjanie prawie na pewno nie będą używać systemów S-300 i S-400 przeciwko samolotom NATO, ale przy tak chaotycznej konfrontacji jaka ma miejsce w Syrii i Iraku wystarczy niewielki błąd, aby świat stanął w ogniu. Byłoby (mówiąc delikatnie) bardzo źle, gdyby Polska została w to bezpośrednio wmieszana.

Mimo wszystko, uważam że przeprowadzenie takiej operacji może przynieść polskiemu państwu więcej dobrego niż złego. Zdobyte doświadczenia bojowe pozwolą na ocenienie obecnej efektywności działania Sił Powietrznych i systemu F-16, a także na skuteczniejsze organizowanie i modernizowanie Sił Zbrojnych RP w przyszłości, dzięki czemu poprawi się stan bezpieczeństwa militarnego państwa. Ponadto relacje na linii USA-Polska, NATO-Polska ulegną znaczącej poprawie. III RP będzie przedstawiana jako kraj aktywnie zwalczający zagrożenia dla światowego bezpieczeństwa oraz jako wierny sojusznik. Dla nas oznacza to znaczący atut i ważny argument przy negocjacjach w sprawie zwiększenia obecności sił północnoatlantyckich na terenie naszego państwa. Spotężnieje pozycja Rzeczpospolitej tak w regionie jak i w całym Sojuszu Północnoatlantyckim. Szanse na poniesienie jakichkolwiek strat przy wykonywaniu operacji zaliczyć należy jako niewielkie, zaś możliwość straty samolotu praktycznie nie istnieje.

Pogorszenie stosunków z Federacją Rosyjską nie ma większego znaczenia, ponieważ nasze relacje z tym państwem nawet bez misji są złe. Koszta ekonomiczne przy dobrym zarządzaniu finansami można znieść.

W sytuacji geopolitycznej i militarnej Warszawy waga plusów militarnego zaangażowania na Bliskim Wschodzie jest większa niż waga minusów. Polski rząd toczy grę z zachodnimi państwami o wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Pytanie tylko czy lepszym dla nas rozwiązaniem nie byłoby przeprowadzanie misji szkoleniowych i dozbrajania sprzyjających zachodowi oddziałów zamiast wysyłania na Bliski Wschód kolejnych samolotów, które niczego w syryjskim kotle nie zmienią.

W całej tej sytuacji pewne jest tylko jedno: jeśli padnie decyzja o ruszeniu na misję i tak nie zacznie się ona wcześniej niż w połowie 2017 roku.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułNiezwykle kontrowersyjny zwiastun filmu „Smoleńsk” (video)
Następny artykułPrezydent Poznania na wojnie z narodowcami. MW: To jest szantaż i totalitarne metody
Szymon Malik

Sympatyk prawicy, patriota, konserwatysta, bloger. Zainteresowany grą mocarstw światowych i regionalnych szczególnie w Europie i Azji oraz polityką wewnętrzną Polski. Student bezpieczeństwa wewnętrznego.

Zobacz również