UDOSTĘPNIJ

Kilka dni temu były prezydent RP Aleksander Kwaśniewski obchodził 60-tą rocznicę urodzin. Przywołało to u mnie wspomnienia jego prezydentury i skłoniło do refleksji porównawczej na tle pozostałych osób, które pełniły w Polsce funkcję ?głowy państwa?.

Przez wielu Aleksander Kwaśniewski uważany jest za najlepszego dotychczasowego Prezydenta. Czy słusznie? Aby odpowiedzieć na to pytanie postanowiłem przypomnieć pokrótce sylwetki wszystkich polskich Prezydentów od momentu odzyskania niepodległości.

Pierwszy w historii Prezydent RP ? Gabriel Narutowicz, zapowiadał się bardzo dobrze, ale niestety dane mu było pełnić urząd zaledwie przez kilka dni, z powodu haniebnej zbrodni dokonanej na nim przez psychopatę Eligiusza Niewiadomskiego. Odpowiedzialność moralną za ten czyn ponosi cała ówczesna prawica, która rozpętała przeciwko Prezydentowi kampanię nienawiści przypominającą dzisiejsze zachowanie środowisk Radia Maryja.

Następny był Stanisław Wojciechowski, posiadający piękną kartę działalności w PPS (był założycielem tej Partii w 1892 roku), ale jego prezydentura nie wyróżniała się niczym szczególnym, nie potrafił również zaradzić ciągłym kryzysom rządowym lat 20-tych.
W obliczy zamachu majowego nie stawił skutecznego oporu wobec junty Piłsudskiego i świadom swej bezsilności podał się do dymisji, przekazując obowiązki Marszałkowi Sejmu Maciejowi Ratajowi.

Prezydentura Ignacego Mościckiego była farsą od początku do końca. Wybrany przez Zgromadzenie Narodowe zastraszone karabinami piłsudczyków był tylko marionetką w rękach faktycznego dyktatora. Jego pozycja nieco wzrosła w wyniku uchwalenia Konstytucji Kwietniowej i śmierci Piłsudskiego, jednak sytuacja w Polsce była coraz bardziej nieciekawa i Mościcki nie odegrał przełomowej roli. Podał się do dymisji po klęsce wrześniowej 1939.

Z prezydentów emigracyjnych warto wymienić jedynie Władysława Raczkiewicza, bo tylko on posiadał pewną władzę, jego następcy byli pozbawieni już wszelkiego znaczenia. Wykazywał się on kompletnym brakiem realizmu politycznego i nie potrafił wznieść się ponad swoją rusofobię, występując przeciwko Generałowi Sikorskiemu, gdy ten zmuszony geopolityczną sytuacją podpisał w Londynie Pakt z Ambasadorem ZSRR Iwanem Majskim.

Pierwszy powojenny Prezydent Bolesław Bierut ze względu na ograniczoną suwerenność Polski w tym okresie i jego uległość w stosunkach z ZSRR z pewnością nie zasługuje na miano męża stanu. Trudno również pominąć jego rolę w nieprawidłowościach, które powszechnie występowały w ówczesnej Polsce, w tym w represjach stalinizmu. Na skutek wejścia w życie Konstytucji PRL z 22 lipca 1952 urząd Prezydenta RP zastąpiła Rada Państwa PRL, będąca kolegialnym organem pełniącym funkcje ?głowy państwa?.

Urząd Prezydenta przywrócono w 1989 roku i został on powierzony przez Zgromadzenie Narodowe Generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu. Trudno odmówić mu patriotyzmu i nie docenić jego poświęcenia dla wyzwolenia Polski (służba w Armii Generała Berlinga) jak i późniejszych zasług dla demokratyzacji kraju, ukoronowanych Obradami Okrągłego Stołu. Jednak jego misja dla Ojczyzny w 1989 dobiegała już końca, a prezydentura była jedynie jej uwieńczeniem. Zresztą Generał mimo dużych prerogatyw jakie wówczas przysługiwały ?głowie państwa? ostrożnie z nich korzystał, gdyż szanował decyzje Sejmu.

Po zaledwie półtorarocznej prezydenturze Generała Jaruzelskiego, cenionego na całym świecie i przynoszącego dumę Polsce, nastały czasy zachłyśnięcia demokracją, co przyniosło niekoniecznie racjonalny wynik pierwszych powszechnych wyborów prezydenckich w 1990. Charyzmatyczny przywódca protestów robotniczych przeszacował swoje możliwości kierowania 40-milionowym państwem i prowadzenia polityki na arenie międzynarodowej.
Jego nieudolne próby przeciwdziałania nieudolności ekipy postsolidarnościowej tylko pogarszały sytuację wewnętrzną w kraju, a niezliczone gafy popełniane w oficjalnych sytuacjach nie przynosiły mu szacunku narodu, a Polsce prestiżu za granicą.

Nie dziwi zatem, że wygraną Aleksandra Kwaśniewskiego w wyborach prezydenckich 1995 społeczeństwo przyjęło z ulgą i radością. W przeciwieństwie do poprzednika potrafił wykazać się elokwencją i kulturą, godnie reprezentując Polskę w kontaktach zagranicznych. Również w kraju jednoczył Polaków, prowadząc naród ku lepszej przyszłości zamiast roztrząsać spory dotyczące przeszłości. To za jego prezydentury Polska weszła do NATO i Unii Europejskiej i stała się ważnym podmiotem polityki międzynarodowej. Cechował się umiarkowaniem i skłonnością do racjonalnych kompromisów, nawet z tak trudnym, a zarazem strategicznym dla Polski partnerem jak Rosja. Najlepszy dowód na pozytywną ocenę jego prezydentury stanowi wybór na reelekcję dokonany w pierwszej turze wyborów w 2000.

U schyłku drugiej kadencji Kwaśniewskiego wielu Polaków ubolewało, że nie będzie mógł kandydować na kolejną. Z obliczu nieuczciwej kampanii prezydenckiej w atmosferze kłamstw i pomówień (eliminacja najlepszego kandydata ? Włodzimierza Cimoszewicza, ?wyciągnięcie? Tuskowi dziadka z Wermachtu) wyborcy pokierowali się emocjami zamiast rozsądkiem, powierzając fotel prezydenta bezkompromisowemu Lechowi Kaczyńskiemu. Ze względu na jego tragiczną śmierć w katastrofie smoleńskiej, przyjęło się mówić o nim dobrze, albo wcale, a z braku argumentów przemawiających na korzyść jego prezydentury, pominę milczeniem wszystkie awantury zarówno wewnętrzne, jak i w polityce zagranicznej, wynikające z przerośniętych ambicji i konfliktowego charakteru Lecha Kaczyńskiego.

Obecny Prezydent Bronisław Komorowski na tle swego poprzednika wypada nieźle, jako ten, kto jednoczy Polaków i wygasza bezsensowne spory, których w Polsce nie brakuje. Niestety jego prezydentura rozpoczynała się w atmosferze nagonki na niego wywołanej przez fanatycznych zwolenników Jarosława Kaczyńskiego, który nie potrafił honorowo przegrać. Komorowski stara się prowadzić politykę ponad podziałami, czego przykładem jest chociażby zaproszenie Generała Jaruzelskiego na posiedzenie Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Takie gesty niewątpliwie przynoszą mu sympatię Polaków, która prawdopodobnie zapewni mu reelekcję w przyszłorocznych wyborach. Moja ogólnie niezła ocena obecnego Prezydenta nie oznacza bynajmniej, że upatruję w nim męża stanu. Jest on raczej sprytnym graczem politycznym, który potrafi dobrze wykorzystać sprzyjającą mu koniunkturę i unikać drażliwych tematów. Jednak jeśli wyobrazimy sobie, co mogłoby się stać, gdyby druga tura elekcji w 2010 potoczyła się inaczej, to powinniśmy się cieszyć z takiej ?głowy państwa?.

To bardzo pobieżne spojrzenie na dotychczasowych prezydentów pokazuje, że Polska nie miała szczęścia do zbyt wielu wybitych mężów stanu. Dlatego pomijając Generała Jaruzelskiego, którego trudno oceniać jedynie przez pryzmat jego prezydentury, obstawiałbym, że najlepszym prezydentem w historii Polski był Aleksander Kwaśniewski. Bronisław Komorowski jest w o tyle łatwiejszej sytuacji, że ma z kogo brać przykład, co często robi. Czy dorówna Kwaśniewskiemu? Czas pokaże. Życzmy mu powodzenia.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSystem się sprawdził
Następny artykułPolscy wyborcy oblali test na inteligencję
Jakub Krakowski
Działacz partyjny, studencki i młodzieżowy (członek SLD, ZSP i FMS). Mam zdecydowanie lewicowe i antyklerykalne poglądy. Wynikają one z mojej niezgody na: rażącą niesprawiedliwość społeczną, z która państwo nic nie robi; ewidentne zakłamywanie najnowszej historii Polski przez przedstawianie PRL wyłącznie w czarnych barwach; a także rozpasanie polskiego kleru, bezkrytycznie popieranego przez prawicowe rządy.

12 KOMENTARZY

  1. rozumiem że jest to strona "od prawicy do lewicy" ale dlaczego nie może mieć obiektywnych i neutralnych artykułów, ja po pierwszych trzech zdaniach już przewidziałem, że napisał ten artykuł lewak. Nie chciało mi się tych pomyi czytać do końca

  2. Niestety nikt nie płaci. :( A co do meritum, nawet taki prawicowiec jak George H.W. Buch bardzo cenił Generała i namawiał go do objęcia funkcji Prezydenta. Tak po latach wspominał spotkanie z nim w Warszawie w lipcu 1989: " To co miało być dziesięciominutowym spotkaniem przy kawie, przekształciło się w dwugodzinną dyskusję. Jaruzelski mówił o swojej niechęci do kandydowania na fotel prezydenta i pragnieniu uniknięcia konfliktów tak Polsce niepotrzebnych. Powiedziałem, że jego odmowa kandydowania może mimo woli doprowadzić do groźnego w skutkach braku stabilności i nalegałem, aby przemyślał ponownie swoją decyzję. Zakrawało to na ironię, że amerykański prezydent usiłuje nakłonić przywódcę komunistycznego do ubiegania się o urząd polityczny. Byłem jednak przekonany, że doświadczenie, jakie posiadał Jaruzelski, stanowiło najlepszą nadzieję na sprawne przeprowadzenie zmian okresu przejściowego w Polsce". Pozdrawiam. :)

  3. Adam Kostyal Światopoglądowo i praktyką rządzenia (2005-2007) udowadnia, że prawica. A, że aktualnie głosi populistyczne hasła, próbując pozyskać nieco socjalnego elektoratu, to nic nie znaczy. Każda partia w okresie wyborów "skręca w lewo", bo głosowanie na klasyczną prawicę w polskich realiach byłoby w 99% przypadków nielogiczne i wbrew własnym interesom. Dlatego partie prawicowe łagodzą w tym czasie swój wizerunek dla pozyskania wyborców.

  4. TEŻ UWAŻAŁEM KWAŚNIEWSKIEGO ZA NAJLEPSZEGO PREZYDENTA ALE JAK POCHWALIŁ KOMORĘ ZMIENIŁEM ZDANIE. KOMORA-ŁOWCZY PISZE SWOJĄ HISTORIĘ POD OJCA -ZBRODNIARZA STRZELAJACEGO W OLECY/BEZ WYROKU NAWET ŚMIESZNEGO/ ŻOŁNIERZOM WYZWOLICIELOM POLSKI!!

  5. TEŻ UWAŻAŁEM KWAŚNIEWSKIEGO ZA NAJLEPSZEGO PREZYDENTA ALE JAK POCHWALIŁ KOMORĘ ZMIENIŁEM ZDANIE. KOMORA-ŁOWCZY PISZE SWOJĄ HISTORIĘ POD OJCA -ZBRODNIARZA STRZELAJACEGO W OLECY/BEZ WYROKU NAWET ŚMIESZNEGO/ ŻOŁNIERZOM WYZWOLICIELOM POLSKI!!

  6. WPISY KILKU MŁODYCH OSÓB JAK MARCIN CZY ADAM /NIE MAJĄCYCH ZIELONEGO POJĘCIA DLACZEGO WPROWADZONY STAN WOJENNY BYŁ ZBAWIENNY/ ŚWIADCZĄ O WYJATKOWO NISKIM POZIOMIE WIEDZY HISTORYCZNEJ I SĄ HISTERYCZNE! ŻAL MI WAS CHŁOPAKI. ŚPALISICIE NA HISTORII?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ