UDOSTĘPNIJ
fot. pkw.gov.pl

Wybory, wybory i po wyborach, można by stwierdzić. Jednakże tak bezstresowo przejść obok tego wszystkiego już nie można. Po oficjalnym ogłoszeniu wyniku wyborów oczekuję, ze każdy deklarujący wyjazd w przypadku wygranej partii Jarosława Kaczyńskiego faktycznie weźmie cztery litery w troki i wyjedzie. W trybie bardzo ekspresowym. Bo takiego gadania znieść się już nie da, zwłaszcza że najbliższe kilka lat wypadnie żyć przy akompaniamencie PiSowskiego stylu trzymania władzy. Jak dobrze pójdzie, grupie rządzącej za dwa lata uda się w końcu wyrobić całą kadencję, jeżeli podliczyć poprzednie lata z rządów 2005-2007. W każdym razie już od dwóch dni słyszę rano dzwony na poranne nabożeństwo o godzinie szóstej i widzę z okna na piętrze, jak rozmaite cienie snują się w kierunku przysadzistego budynku ze szpiczastą wieżą, zakończoną Znakiem. Póki co zatem w swojej twierdzy jestem bezpieczny. W każdym razie szykują się zabawne cztery lata, które prawdopodobnie skończą się wcześniej, niż zakłada ustawa. Przekonany bowiem jestem, że samodzielna władza szybciej wykończy to co powstało po wyborach, niż koalicja utworzona prawie dekadę temu. Zwłaszcza, że prezes i jego naczelny mistrz hipotez spiskowych wyszli spod klucza, wobec tego będą mogli bez żadnej krępacji opowiadać co ślina na język przyniesie. Dziesięć dolarów temu, kto wytrzyma słuchania takich rzeczy przez dwa lata bez zająknięcia słowem. Stawka oczywiście jest symboliczna, podobnie jak zakład jest w gruncie rzeczy o honor.

Zazwyczaj stwierdziłbym, że jestem w szoku, jednak ostatnio coraz mniej rzeczy jest mnie w stanie zaskoczyć. Kiedy jednak pomyślę sobie, że trzecie miejsce w parlamencie wygrał gość, który od samego początku stwierdził, że nie ma żadnego programu i wszyscy mają go wybrać w ciemno, który w dodatku chce wprowadzić system, który jest istną zarazą dla wszelkiej demokracji, czyli jowy, to na usta cisną mi się słowa bardzo nieakademickie, a tym bardziej nieparlamentarne. Ludzie, przecież lista szanownego Cookiesa składała się z ludzi, którzy wywęszyli okazję do zrobienia dobrego biznesu. Na jednej liście znajdowali się zarówno lewicowcy, jak i libertarianie. To była jedyna opcja, której zależało tylko i wyłącznie na dostaniu się do sejmu. Już nawet byli rządzący, a także byli-nowi rządzący mieli jakąś ideę, chociażby dobrać się do korytka. A co będzie dalej? Już nie mogę się doczekać na transmisje z posiedzeń sejmu. Faktem jednak jest, że to co robili z nim dziennikarze chociażby na debacie liderów wołało o pomstę do nieba, bo chamstwo i nawet nie niemerytoryczność, ale antymerytoryczność sięgały szczytów.

Wielce szanowny pan Hartman, zamiast zająć się czymś, co mu w miarę dobrze idzie, czyli pracą naukową, woli wypisywać brednie w internecie o powrocie komuny i potrzebie walczenia o wolność, niczym nasi szanowni poprzednicy były zobowiązani robić w PRLu. Nie wiadomo, z jakich substancji biorą się podobne objawy, ale zauważalnie pewne niepokojące symptomy postępują, wobec czego nie wiadomo, czy to jest choroba, czy tylko nieumiarkowanie w jedzeniu (podejrzanych substancji) i piciu (napojów o wysokiej zawartości oktanów). Ostatecznie zawsze mogą to być po prostu dopalacze, bo poprzedniemu (nie)rządowi nie udało się ostatecznie rozprawić z substancjami typu mocarz, i bardzo prawdopodobne, że pan Jan jest w posiadaniu od kilku, do kilkunastu dawek wspomnianego produktu. W przypadku zaś Hartmana ta substancja, pod wpływem której zaczął produkować tekst, ujawniła zasadniczą dychotomię między wiedzą a wykształceniem. Bo takie twierdzenia wskazują, że Janek zupełnie pojęcia choćby najmniejszego nie ma, co to jest komuna. Bo gdyby miał, to by sobie palce przytrzasnął najpierw pokrywą od laptopa, zanim by opublikował tego typu wpis. Podobnie jak strach przed wszystkim co związane jest z kościołem katolickim.
Najbardziej jednak rozbrajające w czasie wyborów były dwa incydenty, pozornie z tymiż wyborami nie związane. Bo co może mieć krzyż i Karol Wojtyła wspólnego? A jednak. Pani była już poseł Senyszyn stwierdziła, że Wojtyła zakłóca jej akt głosowania. Ponieważ wiadomość, jaką opublikowała w internecie była poseł była wyjątkowo lakoniczna, sprowadzająca się do faktu, że wspomniany wyżej zakłóca głosowanie, nie wiadomo zatem, jak to czynił. Stosował przemoc fizyczną czy słowną? A może agitował za jakąś konkretną partią polityczną? Jeżeli tak, to prokuratura powinna zająć się sprawą złamania ciszy wyborczej. Problem polega na tym, że nie wiem jak mógł to robić, skoro od dłuższego czasu ów emigrant, który wyjechał za lat swego życia na ciepłą posadkę do Włoch, jest zwyczajnie martwy. Więc jak mógł cokolwiek czynić na wyborach? No cóż, może mniej wysokooktanowej mocy trzeba spożywać przed pójściem do urny wyborczej.
Inny z kolei przypadek zdaje się rzucać odrobinę światła na tą tajemniczą sprawę. Jakiś człowiek dwukrotnie zdejmował ze ściany w komisji wyborczej krzyż i ostatecznie go zniszczył. Grozi mu kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Dla mnie jednak jest to pozbawione sensu, gdyż ten człowiek nie potrzebuje odsiadki w więzieniu, gdzie jeszcze coś złego go potka, a… pomocy. Bo wedle fachowej terminologii, takie zachowania jak nienawiść do krzyża, toczenie piany z pyska i inne zachowania konwulsyjne powodowane obecnością przedmiotów kultu religijnego, nazywają się opętaniem. Podobnie jak wizje, które sprawiają, iż martwy człowiek zakłóca komuś bjawyakty głosowania. Nie do pierdla tego człowieka dać winni, a do egzorcysty, by się uspokoił… i nie tylko on, ale szanowna pani ze Zlewu również. No i na dodatek pan Hartman.

KORWiN. Tak. Była taka piosenka, której słowa brzmiały mniej więcej w ten sposób: „a Korwin, Korwin krul”. Jak to mówią słowa pewnej znanej Księgi, które na pewno wszyscy bardzo dobrze znają, i gdy tylko zacytuje, skojarzą: „Królestwo moje nie jest z tego świata”.

Wyjątkowo nic nie powiem o Razem. Nie zrobię tego z bardzo prostego powodu. Partia, pomimo swojej bardzo krótkiej działalności osiągnęła naprawdę niezły wynik. Konia z rzędem temu, kto za czas jakiś, kiedy będą ponowne wybory, w ciągu kilku miesięcy utworzy formację, która zdobędzie tak wysokie poparcie w tak krótkim czasie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również