UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons/Adrian Grycuk

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł robi wszystko, żeby ratować wizerunek rządu w obliczu protestu lekarzy. Niestety wychodzi mu to nieudolnie, a tym, co powiedział w poniedziałek, chyba wydał na siebie wyrok.

Konstanty Radziwiłł był gościem porannego programu publicystycznego Bogdana Rymanowskiego w TVN24. Tam próbował kontrować postulaty lekarzy-rezydentów, którzy od kilkunastu dni prowadzą strajk głodowy. Niestety znów zrobił to niezwykle nieudolnie.

Swoimi wypowiedziami w programie dowiódł, jak bardzo oderwany jest od rzeczywistości tzw. zwykłego człowieka. Na samym początku zasugerował, że rezydenci dostają obecnie minimum 3170 zł pensji. Rymanowski szybko skontrował, że owszem – brutto. „Na rękę” wychodzi nieco ponad 2 tys. zł.

– Panie redaktorze, czy pan pamięta dokładnie, ile na konto wpływa, czy wie pan, jaką umowę podpisał? – Zbulwersował się minister Radziwiłł.

Nie przekonała go opinia redaktora Rymanowskiego, który przyznał, że faktycznie zna kwotę przelewu, który przychodzi na jego konto. Mimo że stwierdził, że tak ma „chyba większość z nas”, to minister zdrowia nadal obstawał przy swoim.

– Każdy z nas patrzy na to, ile podpisał w umowie o pracę – twardo upierał się Radziwiłł.

Niestety to pokazuje, jak bardzo ludzie u władzy zapominają o tym, czym żyją „zwykli obywatele”. Pan minister nie poprzestał jedynie na tym. Zwrócił uwagę także, że prócz tej, niemałej jego zdaniem, pensji, rezydenci wszakże dorabiają na dyżurach. Nie powinni zatem narzekać na zarobki, chociaż na wszelki wypadek Radziwiłł udzielił jeszcze dobrej rady.

Trzeba zachować granice rozsądku w podejmowaniu dodatkowych prac – podkreślił.

Samobójstwo czy zatajony mord? Popularne teorie spiskowe o śmierci Andrzeja Leppera


Jak relaksuje się Beata Szydło? Na to byś nie wpadł! Zaskakujące pasje polityków

Źródło: interia.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również