UDOSTĘPNIJ
fot. youtube/ konflikty.pl

Trudno znaleźć osobę, która w ostatnich tygodniach wzbudzałaby tyle kontrowersji co Bartłomiej Misiewicz. Po swojej deklaracji ulubieniec Antoniego Macierewicza znowu znalazł się na ustach wszystkich.

Misiewicz jest krytykowany nie tylko za niesłuszne – zdaniem opozycji – przyznanie mu medalu i błyskawiczne awanse. Ulubieniec Antoniego Macierewicza ma też problemy przez kolejne kłamstwa, jakimi usiłował ukryć swoje braki w wykształceniu.

Misiewicz deklarował początkowo, że jest administratywistą. To tytuł przysługujący osobom, które ukończyły Administrację. Dopiero kiedy kłamstwo wyszło na jaw, Bartłomiej zadeklarował, że faktycznie studiów jeszcze nie skończył. Na początku grudnia Misiewicz zaliczył kolejną wpadkę i na antenie TVN zrobił z Edwarda Schwartza (ojca Edmunda Jannigera)… noblistę.

Tym razem Misiewicz swoimi słowami sprowokował nie opozycję, a generała Mirosława Różańskiego. Generał do niedawna pozostawał jednym z najważniejszych ludzi w armii, jednak niedawno zrezygnował ze służby.

Na antenie TVP Info Bartłomiej Misiewicz mówił o przyjeździe amerykańskich żołnierzy do Polski. Podczas trwania programu Misiewicz wychwalał działania Beaty Szydło i Andrzeja Dudy, które doprowadziły do przyjazdu amerykanów.

– Jesteśmy przygotowani na tę obecność; dzięki ogromnej pracy rządu – mówił

Komplementując polityków Misiewicz zapomniał jednak wspomnieć o pracy żołnierzy, co rozsierdziło generała Różalskiego.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również