UDOSTĘPNIJ
źródło: pexels.com

Skutki Brexitu będą groźniejsze, niż się dotychczas spodziewano. Do puli problemów, które w Europie wywołało wystąpienie Wielkiej Brytanii z UE, należy doliczyć brutalny spór o terytorium. Konflikt i napędzające go zapędy terytorialne jak dotąd trzymano w ryzach. Teraz sytuacja jest dużo gorsza, a Theresa May jest gotowa nawet iść na wojnę w obronie Gibraltaru.

Gibraltar kość niezgody między Londynem a Madrytem już od dziesiątek lat. Dotychczas jednak udawało się normalizować stosunki. Zwłaszcza pomocne przy tym były władze Unii, które uspokajały rządy w Londynie i Madrycie.

Teraz sama Unia nakręca oba kraje przeciw sobie. Władze wspólnoty na czele z Donaldem Tuskiem nie chcą, by wynegocjowane ustalenia w sprawie Brexitu stosowane były w stosunku do Gibraltaru. Tusk namawia Hiszpanię, aby domagała się swoich praw w tej sprawie i mają zamiar bezwzględnie wykorzystać brytyjsko-hiszpański konflikt przy okazji brexitowych negocjacji. Taka postawa może jednak doprowadzić do tragedii.

Rząd Theresy May zapowiedział już, że Gibraltar „zabiera ze sobą”. Premier Wielkiej Brytanii ma w tej sprawie zachowywać się niezłomnie – nawet, jeśli oznaczać to będzie konflikt zbrojny.

Theresa May bierze przykład z Margaret Thatcher. Jej stanowisko w temacie bliźniaczego sporu (o Falklandy) z Argentyną zakończyło się w 1982 roku krwawą wojną.

 – Zjednoczone Królestwo pozostanie nieprzejednane jak zawsze i twarde jak skała w sprawie Gibraltaru – oświadczył szef brytyjskiego MSZ, Boris Johnson.

Całą sprawę jeszcze bardziej podkręcają sami mieszkańcy Gibraltaru. Część  nich sprzeciwia się zajęciu swojego terenu przez Hiszpanię i jest wściekła na władze Unii za napędzanie konfliktu. Z drugiej strony, masa Gibraltarczyków jest przeciwna wyjściu z Unii Europejskiej. Społeczeństwo pozostaje podzielone, co z pewnością utrudni jeszcze rozwiązanie konfliktu. Nie ma więc wątpliwości co do tego, że czeka nas niebawem prawdziwe trzęsienie ziemi.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również