UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / Joymaster / Claude TRUONG-NGOC

Mimo tragicznej katastrofy samolotu w Smoleńsku, wypadku samochodowego z udziałem Andrzeja Dudy, kolizji w kolumnie samochodów premier Szydło czy niedawnego awaryjnego lądowania prezydenckiego samolotu, podróże najważniejszych osób w państwie dalej są organizowane niezwykle chaotycznie. 

To kolejny incydent komunikacyjny z udziałem rządu. Tym razem mogło skończyć się dużo gorzej niż przy ostatnich incydentach we Wrocławiu i Izraelu. Na szczęście, pilot samolotu zachował chłodny umysł.

28 listopada premier Beata Szydło poleciała z delegacją do Wielkiej Brytanii. Jej niedawny powrót mógł się skończyć naprawdę tragicznie. Podróż była zorganizowana w sposób amatorski, a wszystkiemu towarzyszył trudny do opisania chaos.

Najpierw politycy i dziennikarze mieli wracać z Wielkiej Brytanii dwoma różnymi samolotami. Później jednak okazało się, że dostępny jest tylko jeden. Zaczęło się upychanie osób w samolocie, który nie był przystosowany do przenoszenia takich ilości ludzi.

Okazało się, że nie ma szans, aby wszyscy zmieścili się w jednym samolocie, który jest źle wyważony. Zaczęły się nerwowe negocjacje. Część osób chciała zaryzykować i polecieć mimo to. Druga strona przekonywała, że niektórzy powinni zostać na lotnisku.

W końcu z kabiny wyszedł zirytowany pilot, który kazał natychmiast rozwiązać problem, bo inaczej nie poleci. Stanowcza postawa pilota sprawiła, że część osób została wyproszona z samolotu, który mógł spokojnie polecieć do Polski.

– Na własne oczy przekonałem się, jak głęboko tkwi w nas tupolewizm – powiedział Zbigniew Parafanowicz z Dziennika Gazety Prawnej, który opisał całą sytuację.

– Gdyby nie, że obsługa na lotnisku w Londynie i pilot cywilny nie zgodzili się na lot, mogło dojść do kolejnej katastrofy. W samolocie był premier, wicepremier, minister spraw zagranicznych, obrony i spraw wewnętrznych – najważniejsze osoby w państwie. Złamano instrukcję HEAD, premier i wicepremier nie mogą lecieć w jednym samolocie – komentuje Marcin Kierwiński z Platformy Obywatelskiej.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również