UDOSTĘPNIJ
fot. flickr.com

Kilka dni temu w Sejmie wybuchła burza, gdy Prawo i Sprawiedliwość zaprezentowało nową ustawę o Funduszu Dróg Samorządowych. Doszło wtedy do poważnego rozłamu w partii, której część posłów nie chciała narażać Polaków na dodatkowe koszta.

W sytuacji konfliktu wewnętrznego w obozie władzy postanowiono zwołać nadzwyczajne zebranie klubu poselskiego PiS-u. Tam przedstawiono posłom ostateczne ultimatum, w którym powiedziano, że albo będą głosować wedle dyscypliny partyjnej i wszystkie pomysły kierownictwa partii przejdą pomyślnie przez Sejm, albo odbędą się przedterminowe wybory. Chodzi o ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, prawie wodnym i właśnie o podatku paliwowym. Podczas tych wyborów na listach wyborczych PiS ma nie być miejsca dla buntowników.

Nowa opłata paliwowa, która w konsekwencji doprowadziłaby do podniesienia cen produktów codziennego użytku, zawierała się w tymże ultimatum. Teraz właśnie Prawo i Sprawiedliwość wycofało się z tego projektu.

A to oznacza jedno – jeśli Kaczyński nie rzuca słów na wiatr oraz nie zamierza bawić się z opozycją wewnątrz partii to zgodnie z danym słowem powinien zorganizować teraz przyspieszone wybory nie dając buntownikom szansy rehabilitacji.

Takie samo działanie podjął już raz i przegrał. Było to 10 lat temu, kiedy Kaczyński w celu pozbycia się kłopotu rządzenia w koalicji liczył na zorganizowanie po elekcji gabinetu większościowego. Wtedy do władzy doszła Platforma Obywatelska.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również