UDOSTĘPNIJ

Od wczoraj trwają protesty antyglobalistów w Hamburgu, miasto przerodziło się w prawdziwą „strefę wojny domowej”. Manifestacje szybko przerodziły się w zamieszki z policją. Nad miastem unoszą się kłęby dymu. 111 policjantów zostało rannych.

Powodem, dla którego protestujący wyszli na ulice Hamburga, jest sprzeciw wobec polityki członków szczytu G20. Wśród nich obecne są środowiska antyglobalistyczne i anarchistyczne.

Nasza akcja jest uzasadnionym przejawem obywatelskiego nieposłuszeństwa – oświadczyła jedna z grup „Block G20 – Colour the red zone”.

Protestujący starają się zablokować przejazd limuzyn rządowych i przedostać się do Centrum Targowego, gdzie odbędą się spotkania europejskich polityków. W ruch poszły już race i czarna farba, którą oblewane są policyjne radiowozy. Jeden z nich próbowano podpalić. Raniono 111 funkcjonariuszy.

Protestujący podpalają wszystko co stanie im na drodze tj. kosze na śmieci, czy samochody osobowe. Na skutek tego nad Hamburgiem unosi się teraz ogromna chmura dymu.

Środowiska antyglobalistyczne mogą na listę swoich „sukcesów” wpisać przebicie opon w samochodzie kanadyjskiej delegacji, wybicie szyb w komisariacie i ambasadzie oraz atak na ochroniarzy hotelu, w którym zatrzymać się mają m.in. prezydent Rosji Władimir Putin i prezydent Korei Moon Jae.

Do Hamburga sprowadzone zostaną jednostki policyjne z innych landów. Do tej pory funkcjonariusze używali wobec protestujących pałek i armatek wodnych.

 

Hamburg teraz

Opublikowany przez Patrzymy władzy na ręce na 7 lipca 2017

 

 

Tak mniej więcej wygląda aktualnie Hamburg w związku ze szczytem G20.

Opublikowany przez Zamachy i wojny. Bądź na bieżąco na 7 lipca 2017

 

 

Opublikowany przez Kasia Kurasińska na 7 lipca 2017

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również