UDOSTĘPNIJ

Trzeba z całą stanowczością przyznać, że ta kampania prezydencka należała do jednej z najbardziej emocjonujących batalii o fotel prezydencki w III RP. Ta kampania nie mogła się zrównać z tą przeprowadzaną w 2010, ponieważ okoliczność była inna. W tym roku mieliśmy na prawdę do czynienia z pojedynkiem Dawida z Goliatem. Tylko kto w finalnym rozrachunku wygrał tę walkę?

Pamiętam reakcję mediów oraz osób śledzących polską scenę polityczną, kiedy to 11 listopada 2014 roku Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało jako swojego kandydata do objęcia stanowiska prezydenta Polski Andrzeja Dudę. Media mainstreamowe parskęły śmiechem na wieść o tej kandydaturze. Nie można im się było w sumie dziwić, ponieważ Andrzej Duda nie był politykiem postawionym na świeczniku przez swoją patrię-matkę. Wielu też dla żartów myliło sobie celowo postać Andrzeja Dudy z Piotrem Duda, czyli prezesem Solidarności.

Na pierwszy rzut oka kandydatura Andrzeja Dudy z łona swojej partii mogła budzić zdziwienie i niezrozumienie, jednak Ci, co mieli z nim styczność przed czasem ogłoszenia go jako kandydata PiSu w wyborach prezydenckich mogli odnaleźć w tej kandydaturze wiatr zmian, który nadciąga nie tylko na PiS, ale i całą scenę polityczną. Większość oczekiwała powtórki z rozrywki z 2010 roku, kiedy to w szranki stanęli Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski.

Niestety nie doczekali się takiej walki. Z perspektywy tego, co się stało przez te kilka miesięcy z Andrzejem Dudą, jak z nieznanego nikomu polityka stał się faworytem w wyścigu do belwederu trzeba stwierdzić, że jego sztab wykonał ogromną robotę, która zaprocentowała poparciem społecznym. Jednak tak się zastanawiam teraz, co po tej wygranej Dudy zrobi PiS? Ponieważ jak już wcześniej wspomniałem ich kandydat na prezydenta w kilku miejscach wykraczał poza wcześniej znane nam ramy funcjonowania polityków PiSu. Do tej kwestii wrócę za chwilę.

Myślę, że PiS z kandydaturą doktora z Krakowa świetnie wstrzelił się w czasy, które nadciągnęły nad polską scenę społeczno- polityczną. Kaczyński wiedział, że gdyby on, lub któryś z jego znanych wszystkim politruków kandydował mogłoby to zostać źle odebrane przez społeczeństwo, ponieważ ich obraz zaostał już tak negatywnie wykreowany przez media, że odkręcić to byłoby bardzo trudno. Lepiej było sięgnąć po nową postać, którą można było od początku do końca wykreować bez konsekwencji, że w jakiś sposób ten obraz może być fałszywy.

Zaproponowanie takiej kandydatury uśpiło nieco czujność sztabu wyborczego Komorowskiego, który miał zapewne przeświadczenie, że w cuglach wygra te wybory nawet w I turze. O takim pogardliwym nastawieniu do kandydata PiSu oraz kandydatów antysystemowych świadczyć może opinia Adama Michnika, który z całą stanowczością stwierdził, że Bronisław Komorowski może przegrać wybory tylko wtedy, kiedy jadąc pijany samochodem potrąci na pasach zakonnicę będącą w ciąży. Trzeba przyznać, że szef Gazety Wyborczej ma głowę do przedstawiania absurdalnych sytuacji i informacji. Mam więc nadzieję, że po zwycięstwie Dudy prokuratura zajmie się tą sprawą.

Badania opinii publicznej przeprowadzane przez cały czas kadencji Bronisława Komorowskiego, które były wyznacznikiem sympatii dla prezydenta wśród społeczeństwa nie zdały w tym decydującym starciu egzaminu. Naginanie próby badawczej podczas sondaży przez instytucje badania opinii publicznej nie przekonały jednak większości do piastowania przez kolejne 5 lat stanowiska prezydenta Polski przez kandydata z ramienia Platformy Obywatelskiej. Dodatkowo od początku tej kampanii sztab Komorowskiego nie miał pomysłu na tę kampanię. Pamiętamy wiele wtop, jak na przykład te wpisy na twitterze coraz bardziej pogrążały Komorowskiego w oczach młodych ludzi.

Z kolei Andrzej Duda miał lepszy pomysł na kampanię. Nadzieję jeśli chodzi o zwycięstwo tego kandydata wyborcy PiSu nabrali podczas słynnej konwencji, która otwierała kampanię prezydencką Andrzeja Dudy. To show zrobione w stylu amerykańskim zaskoczyło wszystkich, ponieważ wcześniejsze konwencje PiSu były dość nudne i toporne. O tej konwencji pisałem już kiedyś na łamach Polski Niepodległej, więc nie będę się powtarzał. Trzonem kampanii Dudy były spotkania twarzą w twarz z normalnymi ludźmi odwiedzając miasta i wsie na terenie całej Polski.

Ta otwartość na dialog z ludźmi stawiając w kontraście z “partyjnymi wiecami” Bronisława Komorowskiemu, na których większość stanowili przeciwnicy byłego prezydenta, którzy zakłucali spotkania przypominając zarówno Komorowskiemu, jak i jego wyborcom jego powiązania z WSI. Po tych incydentach, które kłóciły się z hasłami o tolerancji coraz więcej ludzi odchodziło od Komorowskiego. Dodatkowo te wszystkie gafy, incydent w Japonii, kazus “specjalisty od kur”, opłacanie uczestników spotkań było gwoździem do trumny. Do tego koledzy partyjni nie pomagali “strażnikowi żyrandola”.

Przejdę jednak do zwycięzcy. Śmiem twierdzić, że bez tego “antysystemowego” elektoratu zwycięstwo Andrzeja Dudy mogło być trudniejsze. Warto jeszcze wziąć pod uwagę to, że kandydaci prawicowi zdominowali te wybory. Sukcesy takich ludzi, jak pan Grzegorz Braun, Marian Kowalski, Janusz Korwin- Mikke czy Paweł Kukiz, z których każdy zebrał dużo więcej niż 100 000 podpisów za swoimi kandydaturami może świadczyć o tym, że lewica istnieje tylko w mainstreamowych mediach. W pierwszej turze Ci antysystemowi kandydaci zdobyli łącznie ok 27% głosów. Część tego eletoratu przeniosła w drugiej turze swoje poparcie na Andrzeja Dudę, ponieważ jednym z postulatów, które łączyło tych wszystkich kandydatów było odsunięcie PO od władzy.

Jeśli więc Andrzej Duda wygrał może mieć też ciężko podczas swojej kadencji, ponieważ będzie miał koła młyńskie z dwóch stron. Jednym kołem będzie obecny nadal układ władzy związany z Platformą, który już od początku uprzykrza życie nowemu prezydentowi chociażby poprzez planowane referendum ws. JOWów. Myślę, że było to zaplanowane przez kogoś z otoczenia Komorowskiego po to, że gdyby przegrał wybory, będzie mógł przez to skłócić środowiska prawicowe, które zaufały Dudzie. Drugim kołem młyńskim są środowiska antyrządowe, które chcą zmiany w Polsce.

Za tymi środowiskami idą zwykli obywatele, które chcą spokojnie żyć. Dodatkowo broń Dudy z kampanii, czyli szukanie zaufania poprzez odwiedzanie ludzi osobiście sprawiło, że postrzegano go jako osobę otwartą na innych. Miejmy nadzieję, że nie była tylko taka postawa na potrzeby kampanii, tylko, że będzie to normą podczas jego prezydentury. Idąc za tym tropem zarówno Duda, jak i PiS muszą się otworzyć na inne środowiska, które zapewniły im zwycięstwo w tych wyborach. Dlatego PiS także czeka lifting swoich postulatów. Być może trzeba będzie zmienić niektóre postulaty socjalne, na bardziej wolnorynkowe. Potrzebna jest też zmiana pokoleniowa w tej partii.

Andrzej Duda zaciągnął wiele obietnic na swój grzbiet. Być może nie wszystkie uda mu się spełnić. Ważne jest to, iż otworzył się na głos ludzi młodych. Dowodem na to może być poparcie przez niego postulatów zawartych w “Wizji dla Młodego Pokolenia” stworzonego przez Studentów dla RP, KoLibra i Młodych dla Polski. Te postulaty prezentowaliśmy niedawno na swoich fanpage. Niebawem opublikujemy także cały dokument “Wizji”.

Wybór Andrzeja Dudy na stanowisko prezydenta Polski wróży dobre zmiany w Polsce. Chyba większość z nas cieszy się z tego faktu, ponieważ jeden punkt, czyli zmiana prezydenta został zrealizowany. Zostało jeszcze wiele punktów do zmiany Polski oraz zlikwidowanie układu okrągłostołowego. Te wybory mogą nas napawać jednak nadzieją, że wszystko jest możliwe, a mozolna praca u podstaw nie idzie na marne. W najbliższym czasie po owocach ich poznamy.

Tekst pierwotnie ukazał się w tygodniku Polska Niepodległa

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułRzecznik rządu: politycy PO po szkoleniu mają zachowywać się jak hejterzy
Następny artykułKibice Legii zaatakowali 11-letniego bratanka Olejnik
Maciej Skotnicki

Z zamiłowania obserwator polskiej rzeczywistości społeczno- politycznej. Student kierunków humanistycznych na technicznej uczelni. Prezes stowarzyszenia Studenci dla Rzeczypospolitej i publicysta tygodnika Polska Niepodległa.

Zobacz również