UDOSTĘPNIJ

Nie potrzeba ustawy, by 38 mln ludzi robiło zakupy i ustalało swój kalendarz oraz styl życia.

Byłoby dobrze żyć w kraju, o tak wysokim poziomie zamożności, że nikt nie potrzebuje pracować w niedzielę, a wszystkich stać na weekendowe atrakcje z rodziną. Na razie nasz kraj wyglada zupełnie inaczej.
Polacy potrzebują pracy. Handel i usługi tę pracę, również w niedzielę, oferują.
Nie trzeba ustawą zamykać wszystkich sklepów, by Ci którzy nie chcą tego dnia pracować, nie byli zmuszani do świadczenia pracy.
Wystarczy przejrzeć Kodeks Pracy.
Nie trzeba wszystkim konsumentom zamykać sklepów, by część sprzeciwiająca się niedzielnym zakupom, po prostu ich nie robiła.

Duża grupa osób pracujących w niedzielę to młodzi ludzie, którzy weekendową pracą zarabiają na studia, a także samotni rodzice lub osoby wychowujące dzieci, które ze względu na brak możliwości zapewnienia im opieki, nie mogą intensywnie pracować w ciągu tygodnia. Te osoby spędzają z dziećmi tydzień, zarabiając na ich przyszłość w weekendy.

Ustawa, której nie chce aż 66 % Polaków, w imię ideologii ma im odebrać pracę.

Obywatelski projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę, złożony dziś w Sejmie przez NSZZ Solidarność, dotyczy wszystkich sklepów, bez względu na ich wielkość.
Od zasady zakazu handlu będzie kilka wyjątków, np. przed Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą oraz w trakcie tzw. niedziel wyprzedażowych – po jednej w styczniu i w czerwcu.
Poza tym, wyjątki obejmą niektóre rodzaje sklepów: kwiaciarnie, apteki, piekarnie, placówki w centrach wolnocłowych, małe stacje benzynowe, a także punkty z pamiątkami i dewocjonaliami.

Inicjatorzy ustawy nie mogą zamknąć dostępu do globalnego internetu więc pozwalają na handel w internecie.

Przykłady z Kanady, USA i kilku państw europejskich pokazują, że zakaz niedzielnego handlu ma negatywne skutki na wielu obszarach.

1. Straty, a nawet upadłość mniejszych działalności prowadzonych obok dużych sklepów (usługi gastronomiczne i mniejsze sklepy w galeriach handlowych), a także co pokazuje przykład Węgier, małych sklepów osiedlowych.
2. Mniej ofert pracy na rynku.
3. Mniejsze wpływy podatkowe dla skarbu państwa.

Według różnych szacunków, na skutek dzisiejszego projektu ustawy, pracę może stracić nawet 100 tys. osób.
Piotr Duda, szef NSZZ Solidarność, raczej im nie pomoże.
Rok temu, o tej porze przyglądał się społeczeństwu z ostatniego piętra luksusowego apartamentu w nadmorskim kurorcie, opłaconego hojnie przez związki zawodowe.
Pupil szefa Solidarności – piesek Kacperek – prawdopodobnie dostaje lepszą kolację niż niejedna samotna matka pracująca w weekend w galerii handlowej, bo musi utrzymać siebie i dziecko, a nie załapała się na 500+.

Tak wygląda sprawiedliwość według PiS.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również