UDOSTĘPNIJ

W dniu dzisiejszym, Partia Libertariańska, ogłosiła oficjalnie swojego kandydata na urząd Prezydenta RP. Jest nim Waldemar Deska – wokalista polskiego zespołu reggae o nazwie DaaB.

Decyzja może wydawać się kontrowersyjną. Mimo pozorów, nie mamy tutaj styczności z budowaniem wizerunku partii na nazwisku znanego celebryty. Waldemar Deska prowadzi długoletnią walkę z opresyjnym aparatem państwa, przez co dla mnie, jako libertarianina, zyskuje na wiarygodności.

Mimo kontrowersji, wysunięcie na kandydata osoby tak medialnej jest dobrym posunięciem, które może przynieść pozytywne efekty dla wizerunku partii, jak i samej idei libertarianizmu. Partia Libertariańska to młody polityczny twór, budujący dopiero swoją pozycję i zabiegający o przyszły elektorat. Zespół Daab, szczególnie dla ludzi starszych, jest zespołem z którym wiążą się ich młodzieńcze wspomnienia. Pan Deska jawi się dla nich nie tylko jako młodzieńczy idol, ale również jako pozytywna postać o miłym usposobieniu. Fakt ten, może przynieść Partii Libertariańskiej nowych, wiernych i oddanych sympatyków, którzy wcześniej nie mieli styczności z ideą wolnościową.

Nie ma co się łudzić: libertarianizm, mimo wzrastającego zainteresowania, jest wciąż ideą niszową, która góruje głównie wśród ludzi młodych. Dla zwykłego zjadacza chleba, libertarianizm jest kolejnym, nie mówiącym mu za dużo, naukowym bełkotem, a austriacka szkoła ekonomii kojarzyć mu się co najwyżej z nazwą jakieś uczelni wyższej w Wiedniu. Postawienie na znaną, w niektórych miejscach wręcz kultową postać, daje idealne możliwości dla promowania idei wolności. Poza tym, Partia Libertariańska w końcu zostanie kojarzona z osobą, co w dzisiejszym świecie silnych przywódców partyjnych, stających się wręcz ich ikonami, wpłynie pozytywnie na wizerunek partii.

Jak już wcześniej wspomniałem, Pan Deska opresyjność aparatu państwa poznał na własnej skórze. Rzecz toczy się wokół kuriozalnej sprawy: domu, mającego 30 metrów kwadratowych, który na swojej prywatnej działce w Kazimierzu Dolnym wybudował Pan Deska. Sam nazywa go „szopą”. Według aparatu państwa szopa musi zniknąć, ponieważ jest zbudowana bez pozwolenia. Pan Deska pozwolenia uzyskać nie może, ponieważ jego działka figuruje jako rolna. Zdaniem architektów, szopa idealnie wpasowuje się w otoczenie. Z powodu małego, drewnianego domku, Pan Deska od lat zmuszony jest do walki z opresjami ze strony państwa. Cała sprawa jest idealnym przykładem braku poszanowania własności prywatnej, która jest dla libertarian wartością nadrzędną.

Ponad to, Pan Deska zasłynął również z innych działań, mających na celu promowanie poszanowania wolności. We wcześniejszych latach, działał na rzecz propagowania wolności niezależnej sztuki, tworząc takie wydarzenia jak Free Jam Session, czy organizując wiele wydarzeń kulturalnych.

Jak widzę wynik wyborczy Pana Deski? Nie oczekiwałbym fajerwerków. Sama Partia Libertariańska jest młodym bytem, a Pan Deska dla potencjalnego wyborcy bardziej medialną ciekawostką, niż człowiekiem związanym z „poważną” polityką. Mimo to, uważam wybór takiego a nie innego kandydata za słuszny. Medialna rozpoznawalność Pana Deski może być idealnym fundamentem, do budowania wizerunku tejże partii, jak i promowania idei libertarianizmu w ujęciu ogólnym.