UDOSTĘPNIJ

Tradycją wyborów parlamentarnych w Polsce jest znaczący elektorat buntu. Oczywiście nie jest to tak liczna grupa wyborców, która dawałaby partii buntu zwycięstwo w wyborach. Jest jednak na tyle silna, że umożliwia zaistnienie w głównym nurcie, czy nawet wejście w koalicje rządzącą, tak jak to miało miejsce w przypadku Samooobrony. To jest jakieś 15% poparcia do ugrania, a największy kawałek tego tortu zwojuje ta formacja, która najgłośniej i najradykalniej będzie obnażać obłudę elit politycznych i głosić tzw. „brutalną prawdę”. Krótko pisząc, ugrupowanie głośnych harcowników.

Z przyczyn oczywistych, elektorat buntu nie jest osiągalny dla partii władzy, ale jest niedostępny również dla głównej partii opozycyjnej. To są ludzie dający czerwoną kartkę całej klasie politycznej. Uważają że w sejmie siedzi banda złodziei i świń przyssanych ryjami do koryta i trzeba im dać kopniaka w sempiternę. I takim kopniakiem jest głos na środowisko, dzięki któremu będzie można usłyszeć z mównicy sejmowej kilka słów gorzkiej prawdy. Środowiska, które będzie krzyczało na tych łajdaków, mieszało ich z błotem, wycierało nimi podłogę. To potrafił robić Andrzej Lepper, a Korwin czy Wipler ponadto są w stanie tych zakłamanych polityków merytorycznie zjeść dupą.

Nie ma obaw, iż w tegorocznych wyborach nie zafunkcjonuje zjawisko głosowania przeciw klasie politycznej. O co to, to nie, w dobiegającej końca kadencji politykierzy zapracowali sobie na takiego kopniala w dupsztala, po którym będą lecieć tyle, że w powietrzu umrą z głodu. Ośmiorniczki, policzki wołowe, drogie wino, kilometrówki – łaszenie się na pieniądze publiczne, a na czele rządu chodzący żart premierka Kopacz. I dosłownie i w przenośni, cały swój majestat pokazała na czerwonym dywanie w towarzystwie Anieli Merkel.

Co prawda premierka jest już wysadzana z funkcji premierki, którą dostała w gratisie od premierka Tuska. Co musiało się tak skończyć zważywszy, że nie opierało się na żadnych solidnych fundamentach budowy tak poważnej pozycji, tylko było zwykłym spadkiem ofiarowanym przez wujcia Donalda, który sobie w ten sposób zakpił z kolegów z partii i z Polaków. Premierka do tej pory dumnie kroczyła, niczym niczego nie świadom ślepiec przez pole minowe i nagle w połowie drogi zorientowała się, gdzie ją zaprowadziły przyjaciółki Sulik – rzeczniczka rządu, Gruszka, i pan Piechowicz na zlecenie panów Komorowskiego i Schetyny. Wysadziła swoich dotychczasowych przewodników, zmuszając to trio do dymisji i przyjmując tę dymisję i nagle została tam sama, czekając na śmiałka, a raczej samobójcę, który ją wyprowadzi z tych tarapatów. Mówi się o Misiu Kamińskim i o Sławomirze Nitrasie. No chyba że przerubaszna dupa z uszami Jerzy Urban podejmie wyzwanie!

Im dłużej Ewa Kopacz będzie premierkować tym gorzej dla Polski. Już nie chodzi tutaj o klapy wizerunkowe, takiego kalibru, że wprowadzano ją na minę i robiono manekina reklamowego obwieszonego gadżetami z metkami w kolorowym dwutygodniku kobiecym – początkowo myślałem że spin doktorzy władzy chcą doprowadzić do infantylizacji i celebrytyzacji polityki, a tu chodziło tylko o skompromitowanie premierki. Bardziej chodzi o to, że „życzliwi” doradcy popchnęli premierkę do zaprowadzenia radykalnych reform w górnictwie, po czym gdy zorientowała się, że protest rozleje się po całym kraju i słupki poparcia dla niej polecą na szyje – za ogromne pieniądze zgodziła się przyjąć wszystkie postulaty związkowców, nie reformując niczego, wygaszając protesty, ogłaszając sukces negocjacyjny i odkładając problem kopalni na kilka miesięcy wielomiliardowym kosztem. I ta premierka, która nie sądzę by była w stanie wynegocjować z własną wnuczką umycia zębów przed pójściem spać, negocjowała pakiet klimatyczny dla Polski! Oczywiście chełpiąc się, że negocjacje zakończyła sukcesem. Bez wątpienia tak było.

Wyborcy widząc taki kryzys przywództwa, niekompetencję, brak zdecydowania w przeprowadzaniu reform, brak wizji rozwoju państwa i tylko bieżące reakcje w momencie gdy drgają słupki poparcia, a do tego traktowanie przez polityków państwa jako koryto, własny folwark, z którego można ciągnąć środki publiczne na wystawne kolacyjki u Sowy i inne złodziejskie praktyki. Mając do wyboru na karcie do głosowania: Platforma Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Prawo i Sprawiedliwość, czy KORWiN (na kartach ma być skrócona nazwa) i inne twory, to co wybiorą? Elektorat buntu wybierze swoje uosobienie. Lidera, który powie do tych politykierów „paszoł won, dość już żeście się nakradli i zrujnowali ten kraj!”. Dlatego nazwa nowej partii Mikkego i Wiplera jest genialna, skupi wokół siebie ludzi niezadowolonych i wejdzie do sejmu z przytupem, przeciw całemu mainstreamowi politycznemu. A jedyny poseł KORWiNu już dał próbkę możliwości, grzmiąc z mównicy per „ta lawirantka” o premierce.

Niektórzy podnoszą że KORWiN i KNP podzielą między sobą elektorat. Bzdura absolutna. KNP istnieje już tylko pozornie. Robienie polityki to nie jest tylko głoszenie idei, to jest docieranie z ideą do dużej liczby odbiorców. Może i ludzie tacy jak Marusik, czy Żółtek pięknie mówią o ideach, ale są niepełnosprawni w poruszaniu się w mainstreamowych mediach. W KNP zostali tylko ci, co czerpią korzyści z asystentury unioposłom, ci którzy w swoich miastach przegrywali z innymi działaczami miejsca na liście, ci którzy bali się konkurencji, ci którzy nie umieją kalkulować i wolą być na stanowiskach władzy, dającej możliwość bycia sternikiem tratwy i są przekonani że to więcej, niż bycie pasażerem na okręcie – słowem ludzie przegrani, słabsi.

Są też głosy, że środowisko KORWiNu to dzieci z piaskownicy cieszące się z ubywających lajków KNP i przybywających KORWiNowi, a tak naprawdę ten podział tylko rozbija elektorat. Guzik prawda, KNP już nie ma elektoratu, jeszcze przez kilka sondaży będzie miał z 1%, póki społeczeństwo nie do końca wie, że JKM ma nową partię. A że dzieciarnia interesuje się polityką, to bardzo dobrze. W szkołach prawie w ogóle nie ma nauki o polityce. To że jest taki człowiek, Korwin-Mikke, który potrafi zainteresować młodzież polityką, którą traktują fakultatywnie i trochę jako zabawę, to bardzo dobrze. Że pochłaniają debaty prawicy z lewicą, bo śmieszy ich Szumlewicz, to doskonale. Gdy nie było tego zjawiska, to młodzież pochłaniała jakieś seriale typu „M jak Miłość” czy „Moda na sukces” i wyrastała na lemingów. Dobre masakrowanie przez JKMa śmieszy, cieszy, uczy bawi, edukuje.

Poza elektoratem buntu, do zagospodarowania jest elektorat opowiadający się za wolnością gospodarczą. I jedyną poważną ofertą tutaj jest KORWiN. Balcerowicz nie ma odwagi zrobić swojej partii, a Palikot, który zgarnął niezadowolonych wyborców 4 lata temu, teraz mówi, że popiera rząd premierki Kopacz, że prezydent Komorowski jest super, głosuje ramie w ramie z władzą za podniesieniem wieku emerytalnego i jest masakrowany w dyskusji nawet przez młodzieżówkę SLD – to wszystko odbija się jednoprocentowym poparciem i rozpadem partii.

Uważnie obserwuję krajową politykę i uważam, że Przemysław Wipler to najzdolniejszy polski polityk i jestem przekonany, że to będzie rok cudów w polityce. Nazwanie partii KORWiN, w sytuacji, w której Korwin tuż przed wyborami parlamentarnymi startuje w wyborach prezydenckich jest majstersztykiem. Wybory prezydenckie, to wybory na lidera, dawno nie było tak kiepskiej konkurencji. Oczywiście wyłączając Bronisława Komorowskiego. Ale tutaj dla Korwin-Mikkego nie idzie gra o fotel prezydencki, tylko o promocje partii i zgromadzenie wokół siebie elektoratu buntu i przełożenie go na partię KORWiN. Podczas gdy kandydat PiSu bredzi o tym, że rozwiązaniem kryzysu polskich kopalni byłoby uzyskanie dofinansowania z Unii Europejskiej i że nie zgadza się na model polityki gospodarczo liberalnej, to nawet 2 tura dla JKMa teoretycznie jest realna. Chociaż będąc szczerym ta szansa jest bardzo mizerna. Nie wiemy jak w debatach kampanijnych i występach w mediach poradzi sobie kandydatka SLD. Na razie wydaje tylko oświadczenia i ucieka przed pytaniami. No i widać już, że raczej kobiety jej nie popierają. Bo kobiety nie głosują na kobiety. Reszta kandydatów się nie liczy. A przed KORWiNem widzę świetlaną przyszłość.

 

Źródło obrazka: TVN24.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również