UDOSTĘPNIJ

Jak każdy człowiek, który ma to nieszczęście, że samodzielnie myśli i używa swojego mózgu do krytycznego i analitycznego myślenia – jestem bezbożnikiem. Taki stan rzeczy utrzymuje się u mnie nieprzerwanie od czasu gdy mając kilka lat nie mogłem pojąć dlaczego inni „rozmawiają z obrazami i rzeźbami”. Postawa ta naturalnie wytworzyła u mnie na przestrzeni lat sprzeciw wobec postępującej klerykalizacji struktur państwowych i radykalizacji mentalności religijnej części naszego społeczeństwa.

Czytaj także "O tym jak trafiłem na czarną listę świadków Jehowy"

Przez większość czasu gdy mój bezbożny umysł zajmował ten problem byłem przekonany, że moja postawa jest słuszna; że obowiązkiem każdej niewierzącej osoby jest czynne uczestnictwo w przeciwdziałaniu klerykalizacji oraz wspieranie idei świeckiego ustroju państwa.

Przychodzi jednak czas w życiu każdego człowieka, w którym bierze pod lupę własne poglądy i je rewiduje. Jednym przychodzi to wcześniej, innym później; jednym łatwiej, innym trudniej.

Analizując własne poglądy, konfrontując je ze światem realnym ciągle miałem nieodparte wrażenie, że coś jest nie tak. Coś w nich sprawia, że miast przekonywać ludzi do potrzeby utrzymania świeckiego charakteru państwa, nieświadomie dla nich i dla siebie, sprawiałem, że idea ta jeszcze bardziej stawała im się obca. Zauważyłem też, że ten sam skutek uzyskują inne osoby, którym bliska jest idea państwa wolnego od religijnej presji.

Gdy znalazłem już skutek, musiałem poszukać przyczyny. Zadając sobie pytanie dlaczego tak duża część naszego społeczeństwa – świadomie lub nie – krytycznie podchodzi do świeckiego państwa zdałem sobie sprawę, że nie jest to problem sposobu w jaki głoszę swoje poglądy ale konsekwencja tego co, jako naród, doświadczyliśmy w poprzednim ustroju. Jest to także konsekwencja egoizmu części naszego społeczeństwa, który sprawa że chcemy świeckiego państwa dla siebie, już teraz.

Państwo świeckie ponosi w naszym kraju klęskę ponieważ wciąż w naszych umysłach pokutuje przymusowa laicyzacja, która jak mogło się spodziewać zrodziła w umysłach ludzi sprzeciw, choćby tylko dla zasady. Nikt bowiem nie lubi gdy się go do czegoś zmusza, w szczególności Polacy. Dlatego też każda próba przekonania ludzi do słuszności idei świeckiego państwa jest z góry przegrana i przybliża nas jedynie do państwa w pełni wyznaniowego.

Doszedłem więc do zaskakującej konkluzji.

Społeczeństwo musi poczuć na własnej skórze czym jest w pełni klerykalne i wyznaniowe państwo. Społeczeństwo musi samo zrozumieć, że każda religia, która nie jest trzymana na smyczy i uzyskuje władzę totalną staje się narzędziem opresji swoich wyznawców.

Dopiero wtedy gdy zrozumiemy, że państwo wyznaniowe jest po prostu inną odmianą opresyjnego państwa komunistycznego a religia to nic innego jak bolszewizm, poddamy się dobrowolnej i naturalnej laicyzacji.

By odpocząć. Na chwilę.

 

Zobacz również