UDOSTĘPNIJ

Kiedy Jemen, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt oraz Bahrajn zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem, oskarżając kraj o wspieranie terroryzmu, cały świat zastanawiał się, jak ostatecznie wpłynie to na sytuację w regionie. Jak się okazuje, największa panika zapanowała w samym Katarze, o czym opowiedziała mieszkająca tam Polka, Agata Braja, dziennikarzowi RMF FM.

– Kilka tygodni temu widziałam w jednym z serwisów informacyjnych ranking najbezpieczniejszych krajów na świecie. Katar był w jego czołówce, więc wydawało mi się, że mieszkam w bezpiecznym kraju. Jest spore zamieszanie, czuje się napięcie. Duża grupa ludzi, którzy tu żyją, to mieszkańcy innych krajów, często sąsiednich, które teraz zerwały stosunki dyplomatyczne. Mamy tu ok. 200 tys. migrantów z Egiptu. Jeśli ci ludzie będą musieli opuścić kraj, to będzie wielka destabilizacja – relacjonuje mieszkająca w Katarze Polka, która także zaczęła martwić się o swoją przyszłość w tym kraju. Największym problemem obywateli są jednak rosnące ceny żywności oraz pustki na sklepowych półkach, które zaczynają bardzo negatywnie wpływać na nastroje społeczne.

– Są tłumy w hipermarketach. Ludzie stoją w kolejkach godzinami. Nam nie udało się kupić wody mineralnej, bo wszystkie zapasy zostały wyprzedane. A trzeba pamiętać, że Katar leży na pustyni, więc nie ma mowy o własnych zasobach, uprawach. Jest jedno wielkie oblężenie hipermarketów i ludzie robią potężne zapasy. Obawiają się, czy będą mogli wyjechać z kraju, nie wiedzą, czy będą mogli odwiedzać swoich bliskich. W tym momencie podróże przez lotnisko w Dubaju są niemożliwe, a to duże utrudnienie. Wyczuwalna jest atmosfera stanu wyjątkowego – dodała Braja, zaznaczając jednocześnie, że nie wie, jak będzie wyglądała jej przyszłość w Katarze. Stwierdziła nawet, że zastanawia się nad przeniesieniem się na jakiś czas do innego kraju. Ci ludzie, którzy zostaną na miejscu, będą musieli stawić czoła naprawdę ogromnym problemom oraz wciąż podsycanej atmosferze niepokoju i strachu.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również