UDOSTĘPNIJ

„Odpowie Ci wiatr, wiejący przez świat, odpowie Ci bracie tylko wiatr” – śpiewał przed laty Bob Dylan i te słowa wydają się odpowiadać na potencjalne, bo nigdy nie możemy być niczego pewni, pytania śmietanki urzędniczej i biznesowej w województwie świętokrzyskim. Kto bowiem wie, jakie kolejne kroki podejmą służby specjalne, które według prokuratury zgromadziły dość jednoznaczny materiał dowodowy, wskazujący, że pani Małgorzata S., związana z Polskim Stronnictwem Ludowym dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kielcach, przyjęła łapówkę na kwotę 3500 złotych.

Jak dowiedziało się „Echo Dnia”, w posiadaniu prokuratury znalazł się również pamiętnik pani dyrektor. Po tej wiadomości, z pewnością zadrżało serce niejednej osoby i to nie ze względu na intymne wyznania zapisane na kartkach pamiętnika, ale ze względu na niepewność. Podobno, bo znów niczego pewni być nie możemy, Małgorzata S. notowała w nim kwoty i nazwiska osób, które wpłacały pieniądze na jej kampanię parlamentarną. Co jeszcze tam zapisała? Wie to chyba tylko ona sama i w obecnej fazie śledztwa również prokuratura. Domyślają się zaś różni „petenci”, którym zależy z pewnością na ochronie danych osobowych, szczególnie tych dotyczących kwestii finansowych. Wydaje mi się jednak, że mogą oni spać spokojnie, bo przecież, idąc przykładem afery taśmowej, winnym będzie jedynie nagrywający, w tym przypadku zapisująca.

Dodatkowego smaczku tej aferze dodaje fakt, że po wpłaceniu 20 tysięcy złotych kaucji, pani Małgorzata S. znajduje się obecnie na wolności i jak gdyby nigdy nic wróciła do obowiązków dyrektorskich w Powiatowym Urzędzie Pracy. Więcej, wcale nie zamierza rezygnować ze startu w wyborach. Przypomnijmy, że jej kandydaturę na Senatora RP zgłosiło Polskie Stronnictwo Ludowe, które teraz mocno zaprotestowało i wezwało panią Małgorzatę do rezygnacji.

„Mam czyste ręce” – zapewnia jednak pani S., nieustępliwe Polskie Stronnictwo Ludowe chce jednak te ręce uciąć. No bo to ugrupowanie jest w stanie wiele wybaczyć, o czym świadczy przykład posła Burego, ale bez przesady. Wiceprezes PSL, pan Piotr Żołądek oświadczył, że nie chciałby „podpowiadać i sugerować” pani dyrektor co powinna w tej sytuacji zrobić, ale on wie co sam by zrobił, po czym dodał odruchowo: „nigdy w podobnej sytuacji nie będę”. Czy będzie, czy nie, pokaże czas.

Zamieszanie z pamiętnikiem i jego zawartością do złudzenia przypomina sytuację z tajnym Aneksem do Raportu z rozwiązania Wojskowych Służb Informacyjnych, którego jedni się boją, inni czekają na jego opublikowanie. Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w jednym z wywiadów stwierdził, że w BBN tego Aneksu nie ma, co wywołało poruszenie. Zaraz potem jednak, Sławomir Cenckiewicz wskazał kancelarię Prezydenta RP, jako miejsce, gdzie ów dokument powinien się znajdować. Dobrze, że wiemy gdzie on jest, czekamy na wiedzę o jego zawartości.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSzumlewicz: Liczę na poparcie elektoratu Korwin-Mikkego i Kukiza
Następny artykułAmerykanie wznowią współpracę wojskową z Rosją
Michał Łosiak

Katolik, kielczanin, prezes kieleckiego oddziału Stowarzyszenia KoLiber

Zobacz również