UDOSTĘPNIJ

Jerzy Owsiak.
Filantrop pomagający za cudze pieniądze.
Prezes firmy, której prezesa (jak zarzekał się przed sądem) nie zna.
Wolnościowiec wyrzucający za drzwi niewygodnych dziennikarzy.
Tolerancjonista atakujący z dziką furią wszelkie przejawy nieprawomyślności.
Szczery i otwarty facet, który w co drugim zdaniu zaprzecza własnym słowom.
Kochający bliźnich, Dobry Samarytanin wypluwający z siebie lawę nienawiści i knajackiego chamstwa w której próbuje utopić niechętne mu osoby.
Apolityczny celebryta, który z lubością wypowiada się na tematy polityczne w blasku fleszy i kamer.
Szef oddolnej i niezależnej fundacji promowanej przez wszystkie media głównego ścieku i współfinansowanej za publiczne pieniądze.
Przykład do naśladowania dla dzieci i młodzieży, który do człowieka z którym przegrał proces mówi „pierdol się” a o zwolennikach lustracji „chyba trzeba dać komuś z baśki”.

Przykład zawsze idzie z góry- nic więc dziwnego, że wściekłość z jaką guru demo-liberalnej flanki polskiego społeczeństwa atakuje wszelkie przejawy krytyki pod swoim adresem udziela się co roku jego wyznawcom.
Smuci jedynie fakt, że tak duża część naszego narodu, a zwłaszcza młodego pokolenia nafaszerowanego po brzegi medialną papką wierzy bezgranicznie w każde słowo Złotego Cielca nie zadając sobie nawet trudu żeby zapoznać się z jego własnymi wypowiedziami jak również orzeczeniem sądu, który rozpatrywał wniosek przeciwko Piotrowi Wielguckiemu oskarżonemu przez Owsiaka o pomówienie.
Kiedy jednak brakuje argumentów merytorycznych zawsze pozostaje argument siły…

Zobacz również